poniedziałek, 7 maja 2018

Ulubieńcy marca i kwietnia

Za oknem maj, słońce, ciepełko i świeża, bujna zieleń - uwielbiam! Od razu mam więcej energii, chęci i sił do działania. Też tak masz? W kwietniu nie opublikowałam posta z ulubieńcami, bo sporo kosmetyków wówczas dopiero zaczęłam stosować i mimo rodzącej się sympatii do kilku, wolałam poczekać i upewnić się, że działają naprawdę dobrze. Zapraszam zatem na moich ostatnich ulubieńców - tym razem tylko produkty do pielęgnacji twarzy.



 
Wodę micelarną Uriage do skóry normalnej i wrażliwej miałam w planach od bardzo dawna. Niemniej ciągle zapominałam nabyć ją w aptece, aż w końcu nastał ten dzień i kupiłam ją w bardzo dobrej cenie (500 ml/28,12 zł Apteka Melissa). Produkt zawiera delikatne, niejonowe substancje powierzchniowo czynne, które łagodnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia. Wzbogacona w ekstrakt z żurawiny, glicerynę i wodę termalną Uriage, przyjemnie nawilża skórę, nadając jej gładkość i sprężystość. Delikatnie pachnie, jest jest ultra delikatna, a przy tym bardzo skuteczna w usuwaniu makijażu. Nie podrażnia, nie szczypie w oczy, nie przesusza cery, nie pozostawia na twarzy lepkiej warstwy. To najlepsza woda micelarna z jaką miałam do czynienia! Ideał! Koniecznie wypróbuj!


Tonik nawilżający Caudalie (200 ml/ok. 62 zł) pozbywa się resztek zanieczyszczeń i makijażu, a przy tym odżywia i tonizuje skórę. Wzbogacony o Vinolevure nawilża ją i koi. Nie zawiera alkoholu. Zachowuje naturalną równowagę skóry. Skóra po aplikacji toniku wacikiem jest świeża, oczyszczona, przyjemnie gładka i idealnie przygotowana do pielęgnacji. Tonik delikatnie, zielono pachnie. Wygodne opakowanie z pompką zapewnia dużą wydajność. Używam tego produktu codziennie rano i wieczorem. Odnotowuję działanie nawilżające i kojące. Dobry tonik to naprawdę świetna sprawa i korzyść dla cery. Ten produkt właśnie taki jest.

INCI: AQUA (WATER), BUTYLENE GLYCOL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM BENZOATE, METHYLPROPANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM (FRAGRANCE), CITRIC ACID*, PHENYLPROPANOL, GLYCERIN*, BIOSACCHARIDE GUM-1, SODIUM CARBOXYMETHYL BETA-GLUCAN, GLYCERYL CAPRYLATE*(094/165)
*Origine végétale - Plant origin


Bioderma Hydrabio Perfecteur SPF 30 (40 ml/40-50 zł) czyli krem nawilżający, wygładzający i rozświetlający skórę twarzy z filtrem SPF 30 to moja wiosenna nowość. Według producenta patent Aquagenium zapewnia doskonałe nawilżenie wszystkich warstw naskórka: witamina PP wspomaga zatrzymywanie wody w skórze, a wyciąg z pestek jabłek stymuluje powstawanie akwaporyn, które stanowią naturalne kanały przepływu wody w skórze. Promienie UV oddziałują na nas wszędzie, w każdej chwili, nawet gdy nie jest słonecznie. Aby zapobiec starzeniu się skóry spowodowanym promieniami UV krem wygładzający Hydrabio Perfecteur SPF 30 nie tylko nawilża i rozświetla skórę twarzy, ale zapewnia także wysoką ochronę, gdyż zawiera filtry UVA/UVB. Krem zawiera witaminę E, która  chroni skórę przed stresem oksydacyjnym i zwalcza przedwczesne starzenie się skóry. Dzięki pudrowym i perłowym drobinkom krem Hydrabio Perfecteur SPF 30 działa wygładzająco i rozświetlająco, natychmiast maskuje niedoskonałości i drobne zmarszczki. Krem nadaje skórze twarzy naturalny blask. Delikatna i aksamitna konsystencja pozostawia skórę gładką i promienną. Doskonały produkt dla kobiet, które stosują lekki makijaż lub nie malują się wcale. Poprzez wyeliminowanie martwych komórek i stopniowe zmniejszenie grubości warstwy rogowej, kwas salicylowy zawarty w kremie wyrównuje i wygładza skórę twarzy, pozostawiając skórę promienną na długi czas.
Przy mojej suchej skórze krem nie radzi sobie z nawilżeniem, nałożony na serum wodne i olejowe. Wspomagam się zatem Miejskim kremem ochronnym Resibo, nakładanym pod Biodermę i taki duet radzi sobie świetnie. Bioderma szybko się wchłania, nie roluje się, nie błyszczy, a pozostawia takie satynowe rozświetlenie, które bardzo mi odpowiada. To świetny produkt na letni okres roku.

INCI: AQUA/WATER/EAU, GLYCERIN, OCTOCRYLENE, ETHYLHEXYL SALICYLATE, CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONE, DIPROPYLENE GLYCOL, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, CETYL ALCOHOL, POLYMETHYLSILSESQUIOXANE, NIACINAMIDE, PHENYLBENZIMIDAZOLE SULFONIC ACID, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, ARACHIDYL ALCOHOL, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, ARGININE, CYCLOHEXASILOXANE, BEHENYL ALCOHOL, C30-45 ALKYL CETEARYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, MICA (CI 77019), HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, PENTYLENE GLYCOL, TOCOPHERYL ACETATE, ARACHIDYL GLUCOSIDE, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), DISODIUM EDTA, PEG-8 LAURATE, SALICYLIC ACID, MANNITOL, XYLITOL, HEXYLDECANOL, SODIUM HYDROXIDE, RHAMNOSE, POLYSORBATE 60, SORBITAN ISOSTEARATE, PYRUS MALUS (APPLE) SEED EXTRACT, BRASSICA CAMPESTRIS (RAPESEED) STEROLS, RED 33 (CI 17200), TOCOPHEROL, FRAGRANCE (PARFUM).



Krem pod oczy Naturativ (30 ml/150 zł) KLIK  to nowoczesny, aktywny, naturalny krem do okolic oczy. W skład kremu wchodzą: antyoksydanty, kwasy omega 3 i 6, aminokwasy, flawonoidy, peptydy, proteiny, substancje redukujące cienie i opuchliznę oraz substancje chroniące i odbudowujące elastynę. Krem używam od ponad miesiąca i stwierdzam, że działa natychmiast - wyraźnie redukując cienie i opuchliznę pod oczami, napina także skórę. Stosowany długofalowo - chroni i odbudowuje elastynę, przywraca skórze równowagę hydrolipidową, zwiększa odporność i elastyczność skóry, poprawia jej napięcie. Zwalcza wolne rodniki. Nie zawiera alergenów, jest hipoalergiczny. Likwiduje cienie, napina, ujędrnia, naprawia, uelastycznia, likwiduje cienie pod oczami - jest naprawdę świetny. Lekki, szybko się wchłania, ma cielisty kolor, pachnie delikatnie i bardzo neutralnie. Błyskawicznie się wchłania, ułatwia rozprowadzenie korektora i nie roluje się w ciągu dnia. Używam go codziennie rano i bardzo, bardzo lubię. Polecam!
 
Składniki aktywne:
  • Bioskinup R Contour* -  redukuje ciemne cienie, opuchliznę, wzmacnia skórę pod oczami;
  • Hydracire TM S* – chroni przed utratą wody, wygładzają skórę;
  • Elestan TM* – chroni włókna kolagenowe i odbudowuje elastynę;
  • Peptamide TM* – ujędrnia, stymuluje syntezę kolagenu i odnowę skóry;
  • Olej Arganowy* – chroni przed wolnymi rodnikami, wygładza kurze łapki;
  • Olej z Lnianki Siewnej* – chroni warstwę hydrolipidową;
  • Oryza Activ* – nawilża, chroni przed wolnymi rodnikami, bogata w witaminę E;
  • Kwas hialuronowy* – nawilża, napina;
  • Argatensyl TM*– napina skórę natychmiast oraz działa przeciwzmarszczkowo;
  • Vit -A-Like* – stymuluje odnowę naskórka, poprawia elastyczność.
INCI: Aqua, Centaurea Cyanus Flower Water, Isoamyl Laurate, Jojoba/Mimosa/Sunflower Seed Wax, Polyglyceryl-3 Esters, Glycerin*, Caprylyl/Capryl Glucoside, Pfaffia Paniculata Root Extract, Ptychopetalum Olacoides Bark Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Decyl Cocoate, Argania Spinosa Kernel Oil, Camelina Sativa Oil, Manilkara Leaf Extract, Hexapeptide-11, Polyglyceryl-6 Distearate, Oriza Sativa Bran Wax, Squalene, Phytosterols, Tocopherol, Tocotrienol, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Phenethyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Argania Spinosa Kernel Extract, Sodium Cocoyl Glutamate, Vigna Aconitifolia Seed Extract, Xanthan Gum, Sodium Phytate



Na koniec Strawberry Serum marki Mayka Skincare (15 ml/£12) KLIK czyli Truskawkowe serum na dzień i na noc to mój ostatni hit! Idealny produkt dla każdego typu cery. Serum jest dodatkowym zastrzykiem nawilżenia i rozświetlenia, które można stosować przed nałożeniem kremu lub olejku. Lekka, bezolejowa forma zapewnia automatyczne wchłanianie się serum w skórę, nawilżając ją, wygładzając, odświeżając i przygotowując do nałożenia głównego produktu pielęgnacyjnego. Serum stworzone zostało na bazie aromatycznej, nawilżającej i łagodzącej organicznej oody różanej, zawiera stężoną dawkę kwasu hialuronowego oraz witaminy C, a także glukonolakton, który wzmacnia barierę lipidową skóry, łagodzi podrażnienia  oraz poprawia elastyczność i jędrność skóry. Składniki serum głęboko nawadniają cerę, rozświetlają, nadają jej świeżości, blasku, wypełniając zmarszczki i zapobiegając działaniu wolnych rodników. Panthenol zawarty w serum łagodzi zaczerwienienia, a naturalny ekstrakt z truskawki dostarcza cerze dodatkowej dawki witamin. Zapewnienia producenta mają dokładne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Serum ma lekką, żelową postać, wchłania się błyskawicznie i naprawdę dobrze nawilża, oczywiście u mnie w połączeniu z serum olejowym i kremem. Cieszę się, że powstają takie małe manufaktury i tworzą takie cuda! Znasz?

INCI: Rosa Damascena flower water, Sodium Ascorbyl Phosphate (Vit C), Panthenol, Sodium Hyaluronate, Glucono delta Lactone, Fragaria Vesca (strawberry) Extract, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Glycerin, Sorbic Acid,  Xanthan Gum

czwartek, 20 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca i lipca

Mieli być ulubieńcy czerwca, ale po pierwsze nie wyrobiłam się, a po drugie w lipcu nie objawiło się nic nowego, także będą ulubieńcy czerwca i lipca, tzw. 2w1. Tym razem wśród moich faworytów znalazły się tylko produkty pielęgnacyjne. To co? Zaczynamy!



Uriage i ich nowość z linii Eau Thermale czyli krem aktywnie nawilżający do rąk (50 ml/ok. 15 zł) to mój pierwszy ulubieniec. Kremy do rąk stosuję nałogowo, nieważne czy zima czy lato, krem musi być i to kilka razy dziennie. Nie mam jednego ulubionego, choć kilka perełek się trafiło. O wodzie termalnej Uriage pisałam nie raz, to kosmetyk, który zawsze mam w łazience, więc jak tylko odnotowałam wejście na rynek serii kosmetyków z szyldem Eau Thermale, krem był mój. Składniki kremu do rąk dzięki zawartości Hydro-Thermal Complex (woda termalna Uriage + nawilżający opatrunek H2O + Aquaxyl) bardzo intensywnie nawilżają. Woda termalna Uriage nawilża, koi i odbudowuje barierę skórną. Zawarte w składzie masło shea odżywia i regeneruje suchą skórę dłoni. Krem na lekką i szybko wchłaniającą się formułę, ale działa naprawdę świetnie! Ciekawa jestem jak sprawdzi się zimą. Oczywiście mam ochotę wypróbować pozostałe produkty z tej serii czyli kremy do twarzy (trzy warianty - bogaty, lekki i lekki z SPF20 oraz krem pod oczy). Znasz tę linię od Uriage?


Balsam modelujący biust Organique (150 ml/65,90 zł) to produkt, którego używam od dobrych kilku miesięcy codziennie wieczorem, także wyrobiłam sobie na temat tego preparatu bardzo ugruntowane zdanie. Wiem, że wiele z Was traktuje biust balsamem/masłem do ciała, a czasem nie smaruje go niczym. U mnie sytuacja była podobna aż do czasu, gdy zaszłam w ciążę, a potem weszłam w dwuletni okres karmienia piersią, który właśnie dobiega końca. W każdym bądź razie wspomniany wyżej odcinek czasu to dla skóry piersi istny armagedon, bo stale się powiększają, aby za chwilę ulec zmniejszeniu. Balsam modelujący biust Organique to obok preparatu marki Phenome, mój ulubiony. Zawiera on starannie wyselekcjonowane, synergicznie dobrane ekstrakty o ukierunkowanym profilu działania, które kompleksowo pielęgnują biust i dekolt. Balsam jest pozbawiony kolorantów, posiada bardzo subtelny zapach bez alergenów. Co ważne, składniki balsamu zostały dobrane także pod kątem kobiet w ciąży i karmiących. Podsumowując, ten produkt genialnie uelastycznia i nawilża skórę biustu, czyniąc ją "mięsistą". Delikatna i puszysta konsystencja szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Polecam!


Marka Resibo, o której produktach pisałam już nie raz na blogu, idzie ostatnio jak burza wypuszczając na rynek kolejne perełki. W moim zestawieniu znalazł się Kojący balsam do ust. Perfector 3w1 (10 ml/39 zł), który ma za zadanie chronić i odżywiać skórę ust, zwiększać ich objętość oraz uwydatniać naturalną czerwień. I faktycznie tak jest, słowo! W kwestii pielęgnacji ust jestem bardzo wymagająca. Nie dla mnie półśrodki i obiecanki-cacanki. Balsam Resibo robi co ma robić i to z nawiązką. Otóż produkt nałożony na usta genialnie do nich przywiera i trwa kilka godzin (bez jedzenia). Genialnie nawilża, odżywia i koi. Do tego subtelnie i nienachalnie pachnie, ma słodkawy posmak i pięknie nabłyszcza wargi! Co ciekawe zaczęłam stosować go również na noc, gdzie do tej pory używałam jedynie słoiczka Nuxe. Także gdybyś szukała naturalnego balsamu do ust, który ukoi i odżywi wargi, a przy tym pięknie je nabłyszczy to śmiało sięgnij po Resibo, warto.


Dezodoranty Schmidt's (92 g/33-40 zł w zależności od wersji) podbijają blogosferę i nic w tym dziwnego! Moim ulubionym produktem w tej kategorii była zielona kulka Vichy. W pewnym momencie jednak pomyślałam, że może warto sięgnąć po produkt bez soli aluminium i tak właśnie trafił do mnie sztyft Schmidt's. Ten dezodorant zawiera wyłącznie roślinne składniki i w naturalny sposób eliminuje nieprzyjemny zapach potu oraz chroni przed wilgocią, choć całkowicie jej nie eliminuje. Ma kremową, miękką konsystencję i dość szybko się wchłania. Nie zawiera parabenów i soli aluminium. Moja wersja o zapachu geranium jest przeznaczona dla wrażliwej skóry, nie ma w składzie sody. Zawiera za to olejek geraniowy, który działa antyseptycznie i łagodzi podrażnienia. Mój mąż używa sztyftu z sodą w wersji lawenda i szałwia, również jest bardzo zadowolony. Z tym, że wersja z sodą jest bardziej zbita, twarda i sucha, ale swobodnie da się ją zaaplikować. Oba sztyfty kupiłam na iherb.com, gdzie ceny są dużo lepsze niż w naszych sklepach internetowych.


Na koniec L'Occitane i Ultra delikatne mydło do twarzy Masło Shea (100 g/65 zł) przeznaczone do codziennego mycia twarzy na bazie roślinnej. Ten produkt miałam w planach od dawna, ale swego czasu było niedostępne. Pod koniec czerwca w końcu je nabyłam w stacjonarnym sklepie L'Occitane i to w promocji (52 zł). Używam go codziennie wieczorem po wcześniejszym oczyszczeniu twarzy micelem i balsamem. Bogate w masło shea (7%), delikatnie oczyszcza skórę bez wysuszania, chroniąc warstwę hydrolipidową skóry. Tworzy kremową pianę, która pozostawia skórę miękką, mocno oczyszczoną i świeżą. Ten efekt jest naprawdę niespotykany, bo z jednej strony mydło mocno oczyszcza, a z drugiej skóra jest miękka i nieściągnięta. Do tego mydło jest niebywale wydajne, używam go od miesiąca, a zużycie jest nieznaczne. Na pochwałę zasługuje także poręczne w używaniu opakowanie, które służy za mydelniczkę (od spodu ma otwór, także mydełko każdorazowo wysycha). Hit!

środa, 12 kwietnia 2017

Ulubieńcy marca

Dziś już dwunasty kwietnia, a ulubieńcy dopiero pojawiają się na blogu... Zdjęcia mam gotowe od tygodnia, ale ta zmienna pogoda powoduje, że chyba dopadło mnie wiosenne przesilenie, w związku z czym na nic nie mam siły. Niemniej jednak kolejna wyrwana kartka z kalendarza spowodowała dziś u mnie mały zryw, pomyślałam, że w marcu trzy kosmetyki pielęgnacyjne uratowały mi tyłek, a i z kolorówki i zapachów coś ciekawego mam do pokazania, więc już jestem i piszę!



Zimą przesadziłam z witaminą C, stosowałam ją zbyt często. Cera zbuntowała się i pomimo tego, że wizualnie była w świetnej formie to dopadło mnie odwodnienie i wrażliwość. Kremy nawilżające nie dawały rady, skóra była ściągnięta i sucha. Z polecenia Asi (znanej jako Hexxana z bloga 1001 Pasji) nabyłam w aptece Cicaplast Baume B5 marki La Roche-Posay. Ten krem o bogatej konsystencji wbrew pozorom dość szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Przez pierwszy miesiąc stosowałam go rano i wieczorem, aktualnie stosuję go codziennie na noc. Ulgę poczułam już przy pierwszej aplikacji, natomiast nawilżenie i nawodnienie skóry wróciło do normy po jakiś dwóch tygodniach stosowania, przy czym efekt ten narastał. Ściągnięcie i wrażliwość odeszły w niepamięć. Skóra na powrót stała się miękka i delikatna. Póki co zużyję tę tubkę i na pewno wrócę do niego jesienią. Polecam ten produkt na wszelkie podrażnienia, zaczerwienienia i odwodnienie. Dla mnie geniusz!


Wraz z kremem Cicaplast Baume B5 stosowałam na twarz co drugi dzień serum Organique z Terapii  Łagodzącej, opartej na składnikach aktywnych zawartych w kozim mleku oraz ekstrakcie ze śliwki chińskiej – lychee. Serum na żelową, lekką i szybko wchłaniającą się konsystencję. Delikatnie, pudrowo pachnie i genialnie łagodzi podrażnienia. Zawarte w kozim mleku witaminy z grupy B odżywiają skórę, a ekstrakt z perły działa przeciwzapalnie, odmładzająco i nawilżająco. Serum intensywnie nawilża, lekko chłodzi i reguluje temperaturę skóry. Do ciała stosowałam serum kilkukrotnie, jednak w mojej ocenie lepiej sprawdza się na twarzy. Świetny produkt!


Mój kolejny wybawiciel to woda termalna Uriage. Znam ją od dawna, używałam kilkukrotnie, ale dopiero w obliczu wyzwania pokazała co potrafi! Woda termalna Uriage, unikalna ze względu na swoją izotoniczność i skład mineralny, jako jedyna na rynku nie wymaga osuszania po aplikacji. Używam ją zamiast albo obok toniku, w zależności od humoru i chęci. Ten produkt genialnie nawilża, działa przeciwzapalnie, koi i łagodzi podażnienia, przyspiesza gojenie się ran, wzmacnia barierę skórną i hamuje przeznaskórkową utratę wody. Jedno "psik" a tyle korzyści! Uwielbiam czuć tą delikatną mgiełkę na twarzy, czekam chwilę aż w większości się wchłonie, po czym wklepuję resztki w cerę. Efekty są naprawdę spektakularne.


Kolejny marcowy ulubieniec to woda perfumowana Hugo Boss The Scent KLIK. według mnie ten zapach jest bardzo ciekawy i tak samo nieoczywisty. Jest kwiatowo, ale z nutą orientu. Nuta głowy to kwiat frezji i akordy miodowo brzoskwiniowe. Początek jest dość radosny, wesoły i łagodnie przechodzi w nutę serca czyli kwiat Osmathusa. Ten etap jest już nieco łagodniejszy, ale stanowczy, cieplejszy. Nic dziwnego w takich odczuciach, bowiem finał to nuta bazy w postaci prażonych ziaren kakao, które miękko układają się na skórze. Niestety zapach nie należy do najtrwalszych, ale mimo wszystko lubię i po prostu ponawiam aplikację w ciąg dnia. Sprawdź koniecznie ten zapach! Przyjemniaczek nie tylko na wiosnę. 




Na koniec wisienka na torcie czyli Chanel Rouge Allure Gloss w kolorze Sensible (15). Ten produkt to błyszczyk do ust zapewniający niezwykłą intensywność koloru. Zaawansowana formuła bogata w witaminę E zapewnia idealne nawilżenie i pielęgnację ust. Błyszczyk nie rozmazuje się, nie migruje poza kontur ust. Precyzyjny aplikator w formie miękkiej gąbeczki genialnie dopasowuje się do ust, a wyprofilowana końcówka pozwala na dokładne obrysowanie ich konturu. Gęsta, ale nie klejąca konsystencja, idealnie przylega do skóry, otulając usta lekką, delikatną powłoczką koloru. Sam kolor Sensible to świeży, delikatny, trochę mleczny róż - idealny na wiosnę! No i opakowanie - małe dzieło sztuki... Kolekcja tych błyszczyków weszła do sprzedaży jesienią 2014 roku i zdaje się, że to limitka, warto jednak poszukać, oj warto!

czwartek, 30 stycznia 2014

Uriage Woda termalna


Dziś o produkcie, którego używam już od dłuższego czasu i nie wyobrażam sobie sytuacji, aby zabrakło go w mojej pielęgnacji. Wód termalnych mamy na rynku sporo, jednak Uriage wyróżnia się tym, że nie trzeba osuszać z niej twarzy. Dla mnie to spore ułatwienie. 
 

Produkt rekomendowany jest jako idealny środek do codziennej pielęgnacji. Woda termalna Uriage jest unikalna ze względu na swoją izotoniczność i skład mineralny. Jest to jedyna taka woda termalna, nie wymagająca osuszania po aplikacji. Produkt Uriage pozwala zachować równowagę osmotyczną i integralność komórek naskórka. Dzięki tej właściwości po spryskaniu skóry wodą termalną Uriage nie osuszamy jej, pozwalając minerałom na działanie.


Moja wersja to 150 ml flaszka z atomizerem, który rozpyla wodę w delikatną mgiełkę. Biało-niebieska całość prezentuje się bardzo przyjemnie. Wcześniej używałam wód termalnych innych marek, ale po Uriage sięgnęłam skuszona informacją, iż nie trzeba osuszać z niej twarzy. Produktu używam codziennie rano pod krem, w roli toniku, a wieczorem sporadycznie. Lubię potraktować nią makijaż, ale głównie latem. Jak woda działa na moją cerę? Otóż parę miesięcy temu moja bardzo sucha skóra postanowiła pokazać co potrafi - wysyp i delikatne błyszczenie w strefie T stało się codziennością. Postanowiłam rozprawić się z tym. Zaopatrzyłam się w krem La Roche-Posay Effaclar Duo i właśnie wodę termalną Uriage. Ten duet widocznie poprawił stan mojej skóry. Niedoskonałości zniknęły, nowe nie pojawiają się. Jest już prawie tak, jak wcześniej. Wodę termalną polubiłam do tego stopnia, że została ze mną na stałe. Koi moją skórę, nawilża ją i uspokaja. Świetnie odświeżała skórę latem. To produkt, który naprawdę działa, także polecam się z nim zapoznać. Wodę termalną Uriage można kupić w aptekach. Ceny są różne od 20 - 40 zł za 150 ml.
Używacie wody termalnej? Która marka sprawdza się u Was?

niedziela, 17 listopada 2013

Nówelaski

Dziś przychodzę do Was z krótkim postem w temacie nowości, jakie w ostatnim czasie wpadły w moje ręce. Chciałam Was również poinformować, że niebawem na blogu pojawi się pierwszy konkurs z bardzo przyjemną, kosmetyczną nagrodą, także bądźcie czujne :)
 


Pierwsze nowości to bardzo miła niespodzianka od PAT&RUB - olejek rozświetlający, mleczna mgiełka relaksująca, regenerujące serum do ust i okolic oraz limitowane masło otulające do ciała. Serum do ust już stosuję, zdradzę Wam tylko, że to bardzo ciekawy preparat :) Jesteście szczególnie ciekawe któregoś z powyższych produktów?



Świeca w puszce Jelly Belly o zapachu Very Cherry to wygrana na facebookowym profilu Sylluni, natomiast nawilżająca muffinka do kąpieli Bomb Cosmetic w wersji Truskawkowe Marzenia to już miły gest ze strony sklepu Homedelight. Muszę w końcu wygospodarować chwilę czasu na relaksująca kąpiel w towarzystwie muffinki, w której składzie  między innymi masło shea i olejek rumiankowy :) Dam Wam znać jak ten produkt sprawdzi się u mnie.



Ostatnie nowości to skutek wizyty w SP. Do koszyka wpadła woda termalna Uriage. To już moje drugie opakowanie, niebawem recenzja. Nabyłam również piankę do mycia twarzy Pharmaceris, jednak tym razem wybrałam tę w wersji N czyli wzmacniającą naczynka, na zimę będzie jak znalazł. Mam nadzieję, że sprawdzi się u mnie równie dobrze, jak jej siostra w wersji A, która pokazywałam tutaj.  Skusiłam się również na maskę do włosów Biovax z nowej linii Naturalne Oleje, pokładam w niej spore nadzieje.

Na tym kończę swój krótki post, życzę Wam miłego, niedzielnego wieczoru :)

wtorek, 24 września 2013

Nówelaski

Wracam do Was po krótkiej przerwie spowodowanej urlopem :) Urlop jak to urlop, minął zbyt szybko, ale za to bardzo przyjemnie. Cieszę się jednak, że mogę już wrócić do blogowania. Dziś pokażę Wam kilka nowości, które wpadły w ostatnim czasie w moje łapki.


Pierwszy zestaw to wygrana na facebookowym profilu u Dezemki. Strasznie ucieszyłam się z produktów Kneipp, są bardzo aromatyczne! Błyszczyk kawowy od Pat&Rub również z chęcią przetestuję. Sprawdzę również jak poradzi sobie u mnie korektor Peggy Sage. Dezemka wysłała mi również mini mydełko Stenders - zapach grejfruta jest wspaniały. Odsypka zielonej glinki - to u mnie zupełna nowość, chętnie wypróbuję. Dezemko, raz jeszcze, bardzo Ci dziekuję!


Powyższa gromadka to skutek wizyty w gdańskim Super Pharam. Woda termalna Uriage chodziła za mną od dawna, płyn micelarny L'oreal Ideal Soft króluje ostatnio w blogosferze, zatem sprawdzę go na własnej skórze, lakier do paznokci Rimmel Salon Pro w kolorze Punk Rock 711 po prostu mi się spodobał, a szminkę Rouge Caresse od L'oreal zachwalała Szpilka, a że akurat była w promocji to skusiłam się na kolor Dating Coral, który jest piękny!


Balsam Instant Light od Clarins polubiłam do tego stopnia, że zamówiłam z Douglasa kolejny egzemplarz, tylko tym razem w kolorze 05 Candy Shimmer. Muszę napisać o nich coś więcej :)


Na koniec słów kilka na temat Phenome. Otóż osobiście korzystam jedynie ze sklepu internetowego tej marki, bowiem żaden ze sklepów stacjonarnych nie znajduje się w pobliżu. Mówiąc w ogólności, miałam małe problemy natury techniczej związane z moim kontem w sklepie internetowym. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, w związku z powyższym, skontaktowała sie ze mną właścicielka sklepu internetowego, pani Aldona Luterek, porozmawiałysmy bardzo miło i w ramach załatwienia sprawy, otrzymałam masło do ciała z serii Milky Almond i maskę regenerującą do włosów Sustainable Science oraz próbki. Pani Aldono, z tego miejsca gratuluję takiego szacunku i indywidualnego podejścia do klienta, pozdrawiam serdecznie!



W związku z jesienną promocją na stronie Phenome oraz wobec wyżej opisanej sytuacji, postanowiłam zamówić rozgrzewające masło do ciała i regenerujący krem do rąk w wersji po 50 ml każda oraz coś dla męża - krem do golenia. Na dniach rozpoczynamy wraz z L. stosowanie smakołyków od Phenome :)

No i jak podobają się Wam moje nowości? Coś szczególnie Was zaciekawiło?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.