piątek, 14 września 2018

Ulubieńcy sierpnia

Połowa września praktycznie za nami. Lato się kończy, nie ma przebacz. Pogoda nas rozpieszcza w tym roku, mam nadzieję, że przed nami złota polska jesień aż do listopada albo i dalej. Dziś przygotowałam post z moimi sierpniowymi ulubieńcami. To cztery produkty do pielęgnacji, no może jeden na pograniczu z kolorówką i zapach. Zapraszam do lektury.



Krem do rąk to kosmetyk, który mam zawsze w domu i w torebce. Od paru miesięcy w domu służy mi Naprawczy krem marki Mayka Skincare (100 ml/10 £) KLIK. Prezentowałam już na blogu tę markę, szczegóły TUTAJ. Krem działa ochronnie, nawilżająco i łagodząco. Stworzony na bazie regenerującej organicznej wody lawendowej, zawiera nawilżający kwas hialuronowy, nierafinowane masło shea, łagodzący podrażnienia panthenol, naprawczy macerat z nagietka lekarskiego, organiczny ekstrakt z ogórka a także ochronne masło kakaowe i organiczny zimnotłoczony olej arganowy. Silnie regeneruje skórę dłoni, przywraca wysoki poziom nawilżenia, łagodzi zaczerwienioną i podrażnioną skórę a także chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Potrzebuje chwili na wchłonięcie, pozostawia tłustawą warstewkę na dłoniach, także najbardziej lubię stosować go na noc. Konsystencja jest dość gęsta, kremowa. Pachnie ziołowo, ale delikatnie, nie drażni nosa. Rano dłonie są porządnie nawilżone, gładkie i zregenerowane. Lubię i polecam.

INCI: Lavandula Angustifolia (Lavender) flower water,Calendula Officinalis (Calendula flowers) infused in Helianthus Annus (Sunflower) oil, Argania Spinosa (Argan) oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Butyrospermum parkii (shea) butter, Glycerin,Persea Gratissima (Avocado)oil, Cucumis Sativus (Cucumber) fruit extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Butter,Sodium Hyaluronate, Panthenol, Cetyl Alcohol (stabiliser), Tocopherol (Vitamin E), Benzyl Alcohol, Dehydro Acetic Acid, Sorbic Acid, Benzoic Acid (Eco preservation system), Xanthan Gum, Lavandula Angustifolia (lavender) flower oil, Linalool, Limonene.


Często podkreślam, że tonik to bardzo ważny produkt w moim pielęgnacyjnym zestawie. Niby nic, niby zwykły płyn, a ile potrafi. Dla siebie wybieram najczęściej warianty nawilżające, łagodzące czy kojące. Od niespełna dwóch miesięcy używam rano i wieczorem Toniku kojącego marki Madara (200 ml/67,99 zł) KLIK. Dzięki zawartemu w składzie nadbałtyckiemu rumiankowi głęboko tonuje, nawilża i koi suchą cerę. Skóra staje się miękka, elastyczna, odprężona, nigdy sucha. Tonik jest bezzapachowy, butelka wystarczy mi na około dwa miesiące stosowania rano i wieczorem. Muszę przyznać, że to jeden z lepszych toników, jaki przyszło mi stosować. Na pewno będę do niego wracać.

INCI: Aqua, Rosa Damascena (Rose) Flower Water*, Alcohol, Glycerin, Chamomilla Recutita (Camomile) Flower Extract*, Betaine, Lactic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Lactate, Sodium PCA, Mannitol, Lecithin, Sodium Cocoyl Glutamate


Kolejny wakacyjny ulubieniec to Ochronny podkład mineralny z efektem nude czyli Photoderm Nude Touch SPF 50+ Bioderma (40 ml/ok. 35-80 zł). Kombinacja filtrów mineralnych UVA/UVB oraz patentu Cellular Bioprotection chroni skórę przed promieniowaniem UV natychmiastowo i na długi czas, przeciwdziała starzeniu się skóry. Formuła złożona w 100% z filtrów mineralnych z technologią liquid-to-powder w trzech krokach:
  • po aplikacji produktu lotne substancje odparowują tworząc lekkie pudrowe wykończenie;
  • jedwabista konsystencja umożliwia równomierne rozprowadzenie pigmentów i filtrów na skórze dla uzyskania idealnie chronionej skóry z matowym wykończeniem;
  • składniki nawilżające wnikają w zewnętrzne warstwy naskórka dla uzyskania matowego, pudrowego wykończenia.
Produkt przeznaczony jest do cery mieszanej lub tłustej, ale mojej suchej również nie robi krzywdy. Nakładam go w roli podkładu, na wcześniej zaaplikowaną pielęgnację. Filtr pozostawia satynowe wykończenie, nie tworzy efektu maski i nie ściąga skóry. Kryje w stopniu lekkim. Świetnie współgra z sypkim pudrem wykończeniowym. Z czasem wykończenie robi się coraz bardziej pudrowe, co bardzo mi odpowiada. Kwas salicylowy wygładza powierzchnię skóry i rozświetla ją. Posiadam najciemniejszy odcień z trzech dostępnych. Produkt jest bezzapachowy.
 
INCI: ZINC OXIDE [NANO], DIMETHICONE, ISODODECANE, ISOSTEARYL ISOSTEARATE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT, TITANIUM DIOXIDE [NANO], PROPYLHEPTYL CAPRYLATE, DIPROPYLENE GLYCOL, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, SILICA, POLYMETHYLSILSESQUIOXANE, IRON OXIDES (CI 77492), AQUA/WATER/ EAU, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, PEG-10 DIMETHICONE, POLYSILICONE-11, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, SALICYLIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, IRON OXIDES (CI 77491), CAPRYLOYL GLYCINE, PROPYL GALLATE, IRON OXIDES (CI 77499), HYDROGENATED LECITHIN, CAPRYLYL GLYCOL, DECYL GLUCOSIDE, TOCOPHEROL, ECTOIN, MANNITOL, XYLITOL. [BI 740]


Parlez-moi d’Amour Eau Fraiche (wersja EDT 50 ml/ok. 65 zł), czyli "mów mi o miłości" to delikatna kompozycja stworzona przez Johna Galliano, w której cała akcja kręci się wokół jednej konkretnej nuty, która jest wyczuwalna od samego początku do końca - cyprys, który momentami okrywa się kwiatami jaśminu, momentami wonią imbiru. Dodaje to trochę smaku i świetnie kończy dzieło zapachowego serca. Choć cytryna podana jest jako nuta głowy, to rozwija się ona dopiero po tym, gdy woń imbiru przestaje być wyczuwalna. Zapach zaczyna przekształcać się z drzewnego w uroczą aromatyczną słodycz. Ten moment zawdzięczamy aromatowi białej porzeczki. Na koniec najpiękniejsza odsłona Parlez-moi d’Amoir Eau Fraiche – bukiet uroczo pachnących róż z dodatkiem słodyczy białej porzeczki na tle najdelikatniejszej wersji piżma. Coś pięknego! Koniecznie sprawdź ten zapach! Idealnie nadaje się na wiosnę i lato, choć teraz jesienią też pięknie się nosi.


Na koniec saszetka Drobnoziarnistego peelingu do twarzy Clochee (2x6 ml/15 zł) KLIK. Peeling przeznaczony do wszystkich typów skór. W delikatny sposób usuwa martwy naskórek, niweluje szorstkość skóry, nadaje jej miękkość, usuwa zanieczyszczenia i odświeża. Przywraca cerze promienność i wyrównuje koloryt. Zawarte w peelingu minerały ścierające mogą powodować nieznaczną zmianę barwy produktu. Nie wpływa to na jego jakość i działanie. Zawartość saszetki wystarczyła mi na cztery użycia raz w tygodniu. Peeling jest bardzo delikatny, ale skuteczny. Pachnie świeżo, delikatnie. Cera po zabiegu złuszczania jest gładka, miękka i przyjemnie nawilżona. Absolutnie nie podrażnia, jest w sam raz, nie za mocny, nie za słaby. Natężenie ścierania można stopniować naciskiem dłoni na twarz. Na pewno skuszę się na większe opakowanie tego produktu czyli tubę 100 ml! Świetny produkt.

INCI: Aqua, Alumina**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Glycerin**, Cetearyl Alcohol**, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate*, Glyceryl Stearate SE***, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glycyrrhiza Glabra Extract**, Ocimum Basilicum Extract**, Pyrus Malus Extract**, Alcohol**, Tocopherol**, Ascorbyl Palmitate**, Ascorbic Acid**, Citric Acid**, Xanthan Gum*, Sodium Benzoate**, Potassium Sorbate**, Dehydroacetic Acid**, Benzyl Alcohol**, Parfum***

* Certified ingredients, ** Natural raw materials, *** Approved for natural cosmetics

środa, 3 maja 2017

Mádara Mleczko delikatnie myjące

Demakijaż to bardzo ważna kwestia w efektywnej pielęgnacji każdej cery. Ostatnio dostaję od wielu z Was sporo pytań o mój sposób na skuteczne i łagodne oczyszczanie cery. Pozwólcie zatem, że dziś przedstawię jeden w produktów, których używam do porannego demakijażu, a całościowo omówię temat w jednym z kolejnych postów.


Kremowe i kojące mleczko do demakijażu marki Mádara (200 ml/74,99 zł) KLIK z nadbałtyckim owsem i kwiatem lipy oczyszcza delikatnie i skutecznie, usuwa również makijaż. Pomaga w utrzymaniu równowagi hydrolipidowej skóry, nie przesusza, nie podrażnia, nie zapycha. Stosuję je codziennie rano - nakładam odrobinę na twarz, rozprowadzam kolistymi ruchami, po czym zmywam ciepłą wodą (można ewentualnie usunąć wacikiem lub muślinową ściereczką). Po każdym zastosowaniu skóra nabiera przyjemnej miękkości i elastyczności. Można używać go także do demakijażu w okolicach oczu, choć osobiście nie próbowałam. Mleczko przeznaczone jest do wszystkich typów skóry, szczególnie do cery suchej. Lubię bardzo takie kremowe preparaty do oczyszczania twarzy. Mleczko myjące Mádara zdecydowanie przypadło mi do gustu, szczególnie za wydajność, wygodne dozowanie przy pomocy pompki i możliwość zmycia wodą.

Składniki aktywne:
  • Owies - używany od stuleci jako produkt o działaniu kojącym, posiada właściwości przeciwzapalne. 
  • Kwiat lipy - nawilża i koi, neutralizuje wolne rodniki.



INCI: Aqua Helianthus Annuus (Oil), Alcohol, Polyglyceryl-3, Methylglucose Distearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Tillia Cordata, Avena Sativa, Plantago Major, Calendula Officinalis, Cetearyl Alcohol, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Potassium Hydroxide, Aroma Citronellol, Geraniol, Sodium phytate.

wtorek, 21 lutego 2017

MÁDARA Regenerujący krem na noc

Luty powoli dobiega końca, co oznacza, że wiosna tuż tuż! Strasznie mnie to cieszy, bo zimy nie darzę specjalną sympatią. Niemniej najzimniejsza pora roku wciąż widnieje w kalendarzu. Zimą w pielęgnacji twarzy stawiam na bardziej odżywcze i treściwe formuły. Jakiś czas temu skusiłam się więc na Regenerujący krem na noc marki Mádara. Czy sprawdził się w przypadku mojej suchej cery?


Regenerujący krem na noc Mádara (50 ml/139,99 zł) KLIK to bogaty w antyoksydanty preparat nawilżający z nadbałtyckimi ekstraktami z chmielu, kiełków jęczmienia i pomidora. Działa w czasie nocy, stymulując odnowę komórkową i spłycając zmarszczki. Naprawia uszkodzenia skóry. Wspiera funkcje naprawcze skóry w czasie snu. Powoduje, że skóra staje się nawilżona, wypoczęta i pełna blasku. Ten krem jest produktem wegańskim, bez orzechów, nie testowanym na zwierzętach, naturalnym i organicznym, certyfikowanym przez Ecocert. 

Aktywne składniki: awokado, róża, kakao, olej słonecznikowy, kiełki jęczmienia, algi, chmiel, rokitnik, pomidor, babka, nagietek, rumianek.

Preparat ma zielono-żółtą barwę, jest dość lekki, nietłusty i pięknie pachnie - ziołowo z nutą cytrusów. Szybko się wchłania, pozostawiając cerę aksamitną w dotyku. Po dwóch miesiącach regularnego stosowania zauważyłam, że skóra twarzy stała się bardziej jędrna, a jej struktura bardziej gęsta. Krem posiada także właściwości kojące podrażnienia. Nie zapycha, nie obciąża cery. Przypomnieć muszę, że moja cera jest sucha, a zimą bywa nawet odwodniona. W tym kremie brakowało mi trochę  nawilżenia. Myślę, że dla osób z cerą mieszaną czy tłustą krem będzie optymalny. Ogromny plus należy się temu produktowi za opakowanie z pompką i wydajność - myślę, że opakowanie wystarczy na 3-4 miesiące stosowania.



INCI: Aqua, Alcohol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed oil*, Polygrycelyr-3 Methylglucose Distearate, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Rosa Damascena (Rose) Flower Water*, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Cetearyl Alcohol, Hippophae Rhamnoides (Sea-buckt-horn) Fruit Extract*, Glycerin***, Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract**, Chamomilla Recutita (Camomile) Flower extract*, Aroma, Algae (Algae) Extract, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Cellulose, Plantago Major (Plantain) Leaf Extract*, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Potassium Sorbate, Tocopherol (Vitamin E), Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), SOdium Phytate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Cl77492 (Iron oxide)****, Lectic Acid, Limonene**, Linalool**, Citral**

środa, 8 lutego 2017

Moja zimowa pielęgnacja ust

Zimowe chłody, wiatry i mrozy to trudny czas dla mojej skóry, zarówno twarzy jak i ciała. W tym okresie o wiele łatwiej o odwodnienie, miejscowe przesuszenia czy podrażnienia. Szczególnej pielęgnacji wymagają także usta. Dziś kilka słów na temat preparatów, które towarzyszą mi tej zimy. Mamy tutaj dwa balsamy w słoiczkach czyli kultowy "miodek" Nuxe z serii Reve de Miel oraz żurawinowy balsam do ust Mokosh, olejek do ust Clarins i balsam do ust w tubce Madara Plum Plum. Świadomie nie umieściłam w tym zestawieniu peelingu do ust. Po prostu nie potrzebuję go w  tym sezonie, nie borykam się z suchymi skórkami. Czy produkty ze zdjęcia odpowiednio zabezpieczają moje usta przed czynnikami zewnętrznymi? Odpowiedź poniżej.



Balsam do ust Madara Plum Plum (15 ml/41,90 zł) KLIK to dość gęsta, bladoróżowa formuła oparta o głęboko nawilżający olej jojoba, bogate i odżywcze masło shea, i regenerujący olej śliwkowy. Dzięki właściwościom odmładzającym, idealnie sprawdza się do suchych ust – zniszczonych w skutek działania słońca, wiatru i zimna. Pełen witamin i składników odżywczych olej śliwkowy nawilża i odżywia usta, bez obciążania, dodając objętości i wyrazu. Pachnie cudnie, bo to kompozycja soczystej śliwki i żurawiny z domieszką wanilii, migdałów i marcepana. Balsam nałożony na usta nadaje im lustrzanego blasku, nie barwi na żaden kolor. Mimo, że na wargach przyjmuje bardziej płynną postać to nie migruje poza ich kontur. Na ustach utrzymuje się jakieś pół godziny, po czym w nie wnika i pozostawia nawilżone i gładkie. W smaku jest słodki :) Lubię zabierać go na zewnątrz, bo banalnie prosto aplikuje się go z tubki. To bardzo dobry produkt, o dobrym, naturalnym składzie i idealnym zapachu! Polecam go gorąco!

INCI: Ricinus Communis (Castor) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cera Alba (Beeswax)*, Sorbitan Olivate, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter*, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Aroma, Tocopherol (Vitamin E), Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Propolis Extract*, Hippophae Rhamnoides (Sea buckthorn) Fruit Extract *, Chamomilla Recutita (Camomile) Flower Extract*, Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract*, Stevia Extract, CI 77491 (Iron Oxide)***, Limonene**, Linalool**, Citral**, Geraniol**.
* z rolnictwa ekologicznego
** naturalne olejki eteryczne,
*** czyste mineralne pigmenty


Moja kolejna propozycja to marka Mokosh i Naturalny, żurawinowy balsam do ust (15 ml/45 zł) KLIK, stworzony na bazie wyjątkowych składników, między innymi hipoalergicznej lanoliny, masła shea i oleju jojoba oraz oleju z krokosza barwierskiego. Produkt rozpieszcza subtelnym, cukierkowym aromatem i doskonałą konsystencją. Dzięki zawartości witaminy E, zwanej witaminą młodości, neutralizuje działanie wolnych rodników. Naturalny, mineralny barwnik podkreśla naturalną czerwień ust. Balsam nie migruje poza kontur. Na ustach utrzymuje się jakieś czterdzieści minut, po czym w nie wnika i pozostawia nawilżone i otulone. Po kilku aplikacjach usta są nawilżone i zregenerowane, a sucha skóra i popękana skóra ust zregenerowana. Tego słoiczka używam głównie w domu, z wiadomych powodów. Brawo Mokosh, ten balsam to bardzo fajna opcja na naturalną, a przy okazji upiększającą pielęgnację ust!

INCI: Lanolin***, Squalane**, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Parfum, Limonene, Mica****, Titanium Dioxide****, Tin Dioxide****, Tocopherol
* Certyfikowany surowiec organiczny
** Surowiec pochodzenia roślinnego
*** Surowiec hipoalergiczny
**** Składnik mineralny


Następny w kolejce jest olejek do ust Clarins czyli Instant Light Lip Comfort Oil (6,5 ml/89 zł). To rewolucyjna, bogata w wysoko skuteczne składniki roślinne formuła, która została zainspirowana najlepiej sprzedającymi się olejkami Clarins - Face and Body Treatment Oils. Ten żelowy, o nieklejącej się konsystencji olejek, o subtelnym kolorze, odżywia usta, nadając im lśniący blask. Moja wersja to red berry, cechuje ją ultradelikatny, owocowy zapach i szklisty, lekko czerwony kolor. Komfort, przyjemność i łatwość stosowania zapewnia aplikator w formie otulającej usta, miękkiej gąbki. Olejek mam zawsze w torebce, używam go bardzo często, bo znakomicie pielęgnuje usta, a przy tym delikatnie je upiększa. Preparat trwa na ustach jakieś dwie godziny bez jedzenia i picia. Potem wnika w wargi i pozostawia je pełne i nawilżone. Ten olejek to świetny produkt, będę do niego wracać!

INCI: Polyglyceryl-2 ISO-Sterate/Dimer Dilinoleate COP-Lymer - Dilinoleic Acid/Propanediol Copolymer - Simmondsia Chinensis Seed Oil (Jo Joba) - Corylus Avellana Seed Oil (Hazel) - Prunus Insititia Seed Oil - Parfum/Fragrance - Vanillin - Tocopheryl Acetate - Ammonium Glycyrrhizate - Capsicum Annuum Fruit Extract6 - Helianthus Annuus Seed Oil (Sun Flower) - Rosmarinus Officinalis (Rosemary) - Leaf Extract


I na koniec ultrakomfortowy balsam do ust Nuxe Reve de Miel (15 g/około 40 zł). Mój różowy słoiczek to wersja limitowana Glam, z tym, że zawartość jest na szczęście bez zmian! Ten balsam do ust to prawdziwy bestseller marki Nuxe, co wcale mnie nie dziwi! Preparat zawierający miód i szlachetne olejki, wywiera dobroczynny wpływ na skórę: odżywia, regeneruje, koi i chroni nawet najbardziej wysuszone i zniszczone usta. Jego aksamitna konsystencja i miodowy aromat ze świeżą nutką grejpfruta sprawi, że usta staną się zadbane w mig! Stosuję ten produkt głównie na noc, czasem w ciągu dnia. Forma słoiczkowa to u mnie oczywiście opcja używania w domu. Szerzej pisałam o tym "miodku" ponad trzy lata temu KLIK, tam znajdziesz także pełen skład. W każdym bądź razie balsam do ust Nuxe to mój niezbędnik, zawsze mam go w domu i cenię jego działanie bardzo. Uwielbiam za zapach, konsystencję i przede wszystkim działanie - nawilża, odżywia, koi i łagodzi. Spotkałam się z głosami, że podobny produkt znajduje się w ofercie marki Tisane. Sprawdziłam i to niestety zupełnie się z tym nie zgadzam! Nuxe to Nuxe.

Jakie są Twoje zimowe preparaty do pielęgnacji ust? Co polecasz? Znasz moje propozycje?


niedziela, 27 listopada 2016

MÁDARA Aktywna rozjaśniająco - peelingująca maseczka AHA

Maseczki do twarzy to produkty, które w ostatnim czasie bardzo relaksują mnie swym działaniem. Ta chwila spokoju, tylko moja chwila to naprawdę ważna dla mnie sprawa. Do tego moja cera bardzo odwdzięcza się za regularne jej oczyszczanie czy nawilżanie. Dziś kilka słów o Aktywnej rozjaśniającej maseczce AHA łotewskiej marki Mádara, zapraszam.



Zgodnie z obietnicami producenta ta aktywna maseczka rozjaśniająco – peelingująca z kwasami AHA (60 ml/99,99 zł; 12,5 ml/28,99 zł) KLIK daje natychmiastowy efekt rozświetlający dzięki dawce aktywnych kwasów. Kwasy owocowe i witamina C, pochodząca z owocu pigwy, połączone z aktywnym kwasem mlekowym i kojącym kwiatem dzikiego bzu dają efekt natychmiastowego złuszczenia, promiennej i gładkiej skóry. Maska już przy pierwszym użyciu usuwa martwe komórki i odsłania promienną i gładką powierzchnię skóry, doskonale złuszcza naskórek stymulując regenerację i odnawianie się cery. Przyjemnie odblokowuje pory dla lepszego oczyszczenia oraz poprawia absorpcję przez co zwiększa efektywność innych kosmetyków pielęgnacyjnych. 
Osobiście stosuję ten produkt 1-2 razy w tygodniu w roli peelingu enzymatycznego. Sprawdza się w tej roli genialnie! Dawno nie miałam tak świetnego i przy tym delikatnego produktu złuszczającego martwy naskórek. Maska przypomina mi mocno w działaniu peeling enzymatyczny Phenome, z tym, że Madara przy okazji nawilża cerę. Sam produkt ma postać żelową, przyjemnie nakłada się go na twarz, nie spływa, nie podrażnia i przyjemnie pachnie. Po zmyciu skóra jest pięknie rozświetlona, gładka, i nawet lekko nawilżona. Producent szczególnie poleca ten produkt osobom z poszarzałą, pozbawioną blasku, zmęczoną skórą, z widocznymi oznakami starzenia, zmarszczkami, przebarwieniami, trądzikiem, zanieczyszczonymi porami. Maska nie jest odpowiednia dla osób o skórze bardzo delikatnej z oznakami nadwrażliwości. Produkt przypadł mi do gustu na tyle, że mam ochotę poznać kolejne kosmetyki tej łotewskiej marki. Polecacie coś?



INCI: Aqua, Lactic Acid, Glycerin***, Lavendula Angustifolia (Lavender) Floral Water*, Galactoarabinan, Amorphophallus Konjac Root Extract, Potassium Hydroxide, Mica (CI 77019)****, Pyrus Cydonia (Quince) Fruit Extract*, Sambucus Nigra (Elderflower) Fruit Extract*, Aroma, Titanium Dioxide (CI 77891)****, Ethyl Lauroyl Arginate HCL, Xantan Gum, Limonene**. 

* z rolnictwa ekologicznego
** naturalne olejki eteryczne
*** z organicznych składników
 ****czyste mineralne pigmenty
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.