poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Mój sposób na codzienne oczyszczanie twarzy

Ten post to odpowiedź na liczne zapytania odnośnie mojego sposobu na codzienne oczyszczanie twarzy, zawarte tutaj na blogu, Instagramie i w mailach. Mam nadzieję, że informacje, które niżej przedstawię, przydadzą się Tobie. Pamiętaj jednak, że nie jestem dermatologiem, kosmetologiem czy kosmetyczką. Napiszę o moich osobistych doświadczeniach i sposobach na pielęgnację, które nie muszą sprawdzić się u Ciebie. Warto po prostu obserwować swoją skórę, racjonalnie się odżywiać i z uwagą dobierać produkty do pielęgnacji. Tyle słowem wstępu, przejdź my do rzeczy.
Oczyszczanie to bardzo ważny etap pielęgnacji twarzy. Tak samo ważny jak codzienne nawilżanie i tonizowanie oraz peelingowanie i maseczkowanie. Oczyszczanie to proces polegający na usuwaniu brudu, kurzu i makijażu, wszystkiego co znajduje się na powierzchni skóry oraz wewnątrz jej porów. Najważniejszy jest tu wybór sposobu oczyszczania odpowiedniego dla naszej skóry, w zależności od tego czy jest ona sucha, mieszana, tłusta, wrażliwa itd. Moja cera jest sucha, więc dbam o to, aby codzienne oczyszczanie nie naruszało płaszcza hydrolipidowego. Metodą prób i błędów doszłam do tego, że najbardziej służy mi oczyszczanie trzyetapowe, które stosuję codziennie wieczorem. Z kolei rano używam głównie tylko pianki, no chyba, że widzę, że cera wymaga bardziej dogłębnego oczyszczenia, wówczas w ruch idzie także olej/balsam.   



Po pierwsze płyn micelarny. Wylewam odrobinę na wacik i przykładam kolejno do oczu, delikatnie, bez tarcia, po czym przecieram całą twarz i szyję. Każde oko oraz twarz zmywam nowym wacikiem. Aktualne w użyciu mam Eau Thermale Jonzac Rehydrate Nawilżającą wodę micelarną na bazie wody termalnej (500 ml/49,99 zł) KLIK, która przeznaczona jest do wszystkich typów skóry. Delikatnie i skutecznie oczyszcza. Micele zawarte w wodzie z łatwością usuwają wszelkie nieczystości i pozostałości makijażu, dbając jednocześnie o zachowanie naturalnej równowagi skóry. Woda termalna Jonzac zawiera bogactwo minerałów takich jak wapń, magnez, mangan, siarczki, stront, lit oraz bogactwo pierwiastków śladowych, które pracując z komórkami skóry, pomagają im zwiększać własną zdolność wykorzystania wewnętrznych zasobów aby poprawiać metabolizm odnowy komórkowej. Dzień po dniu komórki są zregenerowane, naturalna bariera skóry wzmocniona, co zapobiega utracie wody. Z innych płynów micelarnych polecam Phenomé, Biodermę Hydrabio czy drogeryjną, ale bardzo dobrą Mixę do cery wrażliwej.
 
INCI: Water*, Anthemis Nobilis Flower Water**, Glycerin, Polyglyceryl-4 Caprate, Betaine, Sodium Levulinate, Lactobacillus Ferment, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Fragrance, Lactic Acid
* woda termalna Jonzac i woda
** składniki organiczne



Po drugie olej/balsam do demakijażu, koniecznie na bazie olejów/maseł. Na tym etapie działa zasada, że olej rozpuszcza olej (sebum, makijaż). Powyżej przedstawiam dwa produkty tego typu.
Pierwszy to Biotherm Biousorce Balm-to-Oil Deep Cleanser&Make-up Remover (125 ml/ok. 100 zł). Podobny produkt, ma w swojej ofercie Clinique który średnio przypadł mi do gustu, między innymi za wrażenie ściągnięcia skóry po zmyciu wodą. Biotherm to zupełnie inna bajka. Produkt bazuje na maśle shea, w jego składzie znalazł się także plankton termalny pozyskiwany ze źródeł górskich, wykazujący działanie przeciwzapalne, a także przeciwutleniające, jak również oleje, mające przy okazji pielęgnować cerę. Masło w kontakcie z dłońmi błyskawicznie się topi, wystarczy nałożyć je na suchą skórę i wykonać masaż całej buzi (oczy pomijam). Na koniec balsam należy zemulgować, dodając do niego wody. Zmienia się wtedy w przyjemną emulsję. Produkt nie zostawia ani tłustej warstewki, ani uczucia ściągnięcia. Przyjemnie, delikatnie pachnie i jest bardzo wydajne - mnie służyło cztery miesiące!
Drugi to Oczyszczający oleożel do demakijażu i mycia twarzy Dr Irena Eris Cleanology (175 ml/95 zł) KLIK, o  właściwościach przeciwzmarszczkowych, który idealnie eliminuje wszelkie zanieczyszczenia, usuwa makijaż i pozostawia skórę doskonale oczyszczoną, odżywioną i nawilżoną. Formuła wzbogacona o wyciąg z błękitnej algi, wzmacnia płaszcz hydrolipidowy skóry i chroni ją przed niekorzystnym wpływem środowiska. Bogaty kompleks szlachetnych olejków pozostawia skórę miękką i aksamitną w dotyku. Żel pod wpływem ciepła skóry przeobraża się w aksamitny olejek, idealny do wykonania ujędrniającego masażu twarzy, który podnosi skuteczność pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Zabieg powinien być zakończony ciepłym kompresem oczyszczająco-relaksującym, wykonanym delikatnym ręczniczkiem (załączony do oleożelu) z ultra-miękkich mikrowłókien. Ręczniczek, zwilżony ciepłą wodą, idealnie usuwa makijaż, sebum oraz inne zanieczyszczenia, a dzięki delikatnie peelingującej strukturze, pobudza mikrokrążenie skóry oraz złuszcza naskórek. Skóra staje się miękka, ukojona i idealnie oczyszczona. Osobiście ręczniczka nie używam, nie przemawia do mnie taki sposób oczyszczania, choć wiem, że wiele osób go lubi i chwali. Żel  polecany jest również do demakijażu oczu, nie szczypie i nie pozostawia "mgły".
Prócz omówionych wyżej produktów lubię także pastę Fresh&Natural, olej do demakijażu Clochee i balsam rumiankowy The Body Shop.


Po trzecie żel/mydło do mycia twarzy, które usunie resztki oleju/balsamu z poprzedniego etapu. Aktualnie używam L'Occitane Ultra delikatne mydło do twarzy Masło Shea (100 g/65 zł) przeznaczone do codziennego mycia twarzy na bazie roślinnej. Pokazywałam jej już w ulubieńcach czerwca i lipca, a ono wciąż mi dłuży i myślę, że tak będzie jeszcze dobre dwa może trzy miesiące. Używam go codziennie wieczorem. Bogate w masło shea (7%), delikatnie oczyszcza skórę bez wysuszania, chroniąc warstwę hydrolipidową skóry. Tworzy kremową pianę, która pozostawia skórę miękką, mocno oczyszczoną i świeżą. Ten efekt jest naprawdę niespotykany, bo z jednej strony mydło mocno oczyszcza, a z drugiej skóra jest miękka i nieściągnięta. Do tego mydło jest niebywale wydajne. Na pochwałę zasługuje także poręczne w używaniu opakowanie, które służy za mydelniczkę (od spodu ma otwór, także mydełko każdorazowo wysycha). Prócz tego mydełka lubię także żel tymiankowy Sylveco. 


Tak jak pisałam we wstępie, do porannego oczyszczania twarzy używam najczęściej tylko pianki. SO BIO Pianka oczyszczająca Perfecting Skin (150 ml/54,99 zł) KLIK to najlepszy produkt tego typu, z jakim miałam dotychczas do czynienia. Organiczna pianka oczyszczająca SO BIO Perfecting Skin przyjemnie i delikatnie oczyszcza cerę, pozostawiając skórę idealnie miękką i gładką. Delikatna, piankowo-powietrzna formuła świetnie sprawdza się rano. Aby uzyskać natychmiastowy blask – pianka może być używana jako ekspresowa maseczka do twarzy raz w tygodniu. I tak właśnie robię, wystarczy pół minuty! SO BIO stworzyło innowacyjną, opatentowaną mieszankę składników opartych na ekstrakcie z kwiatu lotosa, która działa nawilżająco, wygładzająco, rozjaśniająco i antyoksydacyjnie. Pianka posiada słodkawy, relaksujący zapach , aby ukoić zmęczenie i stres – jedne z głównych przyczyn niedoskonałości cery. Polecam wypróbować! Z tego typu produktów miło wspominam także piankę Phenomé.

INCI: Aqua (Water), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Glycerin, Sodium Chloride, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Zinc PCA, Xanthan Gum, Linalool, Sodium Levulinate, Limonene, Nelumbo Nucifera Flower Extract*, Citric Acid, Potassium Sorbate.
* z rolnictwa ekologicznego
99% składników jest pochodzenia naturalnego
11% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego


Tonizowanie to już kolejny krok w pielęgnacji twarzy, jednak postanowiłam umieścić go w tym wpisie, bo dla mnie to nieodłączny etap na zakończenie oczyszczania i wyrównanie pH skóry. Ostatnio pierwsze skrzypce w temacie tonizowania grają u mnie produkty w sprayu czyli hydrolaty i wody termalne, wśród których wygrywa woda Uriage. Ostatnio postanowiłam także wypróbować słynną już wodę winogronową Caudalie (200 ml/ok. 40 zł). Ta woda to moje ostatnie odkrycie! Genialnie nawilża, łagodzi i koi. Atomizer tworzy idealną, bezzapachową mgiełkę. Stosuję ją w roli toniku, ale sprawdza się także jako odświeżenie podczas upalnego dnia czy wykończenie makijażu. Na dzień dzisiejszy wiem, że nie może jej zabraknąć w mojej łazience! Hit! Co do marki Caudalie to przy okazji wspomnę, że używam także Beauty Elixir i jest moc, ale o tym innym razem.

Jak wygląda Twój sposób na codzienne oczyszczanie twarzy? Jakie produkty polecasz?

czwartek, 20 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca i lipca

Mieli być ulubieńcy czerwca, ale po pierwsze nie wyrobiłam się, a po drugie w lipcu nie objawiło się nic nowego, także będą ulubieńcy czerwca i lipca, tzw. 2w1. Tym razem wśród moich faworytów znalazły się tylko produkty pielęgnacyjne. To co? Zaczynamy!



Uriage i ich nowość z linii Eau Thermale czyli krem aktywnie nawilżający do rąk (50 ml/ok. 15 zł) to mój pierwszy ulubieniec. Kremy do rąk stosuję nałogowo, nieważne czy zima czy lato, krem musi być i to kilka razy dziennie. Nie mam jednego ulubionego, choć kilka perełek się trafiło. O wodzie termalnej Uriage pisałam nie raz, to kosmetyk, który zawsze mam w łazience, więc jak tylko odnotowałam wejście na rynek serii kosmetyków z szyldem Eau Thermale, krem był mój. Składniki kremu do rąk dzięki zawartości Hydro-Thermal Complex (woda termalna Uriage + nawilżający opatrunek H2O + Aquaxyl) bardzo intensywnie nawilżają. Woda termalna Uriage nawilża, koi i odbudowuje barierę skórną. Zawarte w składzie masło shea odżywia i regeneruje suchą skórę dłoni. Krem na lekką i szybko wchłaniającą się formułę, ale działa naprawdę świetnie! Ciekawa jestem jak sprawdzi się zimą. Oczywiście mam ochotę wypróbować pozostałe produkty z tej serii czyli kremy do twarzy (trzy warianty - bogaty, lekki i lekki z SPF20 oraz krem pod oczy). Znasz tę linię od Uriage?


Balsam modelujący biust Organique (150 ml/65,90 zł) to produkt, którego używam od dobrych kilku miesięcy codziennie wieczorem, także wyrobiłam sobie na temat tego preparatu bardzo ugruntowane zdanie. Wiem, że wiele z Was traktuje biust balsamem/masłem do ciała, a czasem nie smaruje go niczym. U mnie sytuacja była podobna aż do czasu, gdy zaszłam w ciążę, a potem weszłam w dwuletni okres karmienia piersią, który właśnie dobiega końca. W każdym bądź razie wspomniany wyżej odcinek czasu to dla skóry piersi istny armagedon, bo stale się powiększają, aby za chwilę ulec zmniejszeniu. Balsam modelujący biust Organique to obok preparatu marki Phenome, mój ulubiony. Zawiera on starannie wyselekcjonowane, synergicznie dobrane ekstrakty o ukierunkowanym profilu działania, które kompleksowo pielęgnują biust i dekolt. Balsam jest pozbawiony kolorantów, posiada bardzo subtelny zapach bez alergenów. Co ważne, składniki balsamu zostały dobrane także pod kątem kobiet w ciąży i karmiących. Podsumowując, ten produkt genialnie uelastycznia i nawilża skórę biustu, czyniąc ją "mięsistą". Delikatna i puszysta konsystencja szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Polecam!


Marka Resibo, o której produktach pisałam już nie raz na blogu, idzie ostatnio jak burza wypuszczając na rynek kolejne perełki. W moim zestawieniu znalazł się Kojący balsam do ust. Perfector 3w1 (10 ml/39 zł), który ma za zadanie chronić i odżywiać skórę ust, zwiększać ich objętość oraz uwydatniać naturalną czerwień. I faktycznie tak jest, słowo! W kwestii pielęgnacji ust jestem bardzo wymagająca. Nie dla mnie półśrodki i obiecanki-cacanki. Balsam Resibo robi co ma robić i to z nawiązką. Otóż produkt nałożony na usta genialnie do nich przywiera i trwa kilka godzin (bez jedzenia). Genialnie nawilża, odżywia i koi. Do tego subtelnie i nienachalnie pachnie, ma słodkawy posmak i pięknie nabłyszcza wargi! Co ciekawe zaczęłam stosować go również na noc, gdzie do tej pory używałam jedynie słoiczka Nuxe. Także gdybyś szukała naturalnego balsamu do ust, który ukoi i odżywi wargi, a przy tym pięknie je nabłyszczy to śmiało sięgnij po Resibo, warto.


Dezodoranty Schmidt's (92 g/33-40 zł w zależności od wersji) podbijają blogosferę i nic w tym dziwnego! Moim ulubionym produktem w tej kategorii była zielona kulka Vichy. W pewnym momencie jednak pomyślałam, że może warto sięgnąć po produkt bez soli aluminium i tak właśnie trafił do mnie sztyft Schmidt's. Ten dezodorant zawiera wyłącznie roślinne składniki i w naturalny sposób eliminuje nieprzyjemny zapach potu oraz chroni przed wilgocią, choć całkowicie jej nie eliminuje. Ma kremową, miękką konsystencję i dość szybko się wchłania. Nie zawiera parabenów i soli aluminium. Moja wersja o zapachu geranium jest przeznaczona dla wrażliwej skóry, nie ma w składzie sody. Zawiera za to olejek geraniowy, który działa antyseptycznie i łagodzi podrażnienia. Mój mąż używa sztyftu z sodą w wersji lawenda i szałwia, również jest bardzo zadowolony. Z tym, że wersja z sodą jest bardziej zbita, twarda i sucha, ale swobodnie da się ją zaaplikować. Oba sztyfty kupiłam na iherb.com, gdzie ceny są dużo lepsze niż w naszych sklepach internetowych.


Na koniec L'Occitane i Ultra delikatne mydło do twarzy Masło Shea (100 g/65 zł) przeznaczone do codziennego mycia twarzy na bazie roślinnej. Ten produkt miałam w planach od dawna, ale swego czasu było niedostępne. Pod koniec czerwca w końcu je nabyłam w stacjonarnym sklepie L'Occitane i to w promocji (52 zł). Używam go codziennie wieczorem po wcześniejszym oczyszczeniu twarzy micelem i balsamem. Bogate w masło shea (7%), delikatnie oczyszcza skórę bez wysuszania, chroniąc warstwę hydrolipidową skóry. Tworzy kremową pianę, która pozostawia skórę miękką, mocno oczyszczoną i świeżą. Ten efekt jest naprawdę niespotykany, bo z jednej strony mydło mocno oczyszcza, a z drugiej skóra jest miękka i nieściągnięta. Do tego mydło jest niebywale wydajne, używam go od miesiąca, a zużycie jest nieznaczne. Na pochwałę zasługuje także poręczne w używaniu opakowanie, które służy za mydelniczkę (od spodu ma otwór, także mydełko każdorazowo wysycha). Hit!

wtorek, 15 grudnia 2015

L'Occitane En Provence Kolekcja Pierre Hermé Paris

Kto miał styczność z produktami L'Occitane ten wie, że charakteryzują się one pięknymi i wyrazistymi zapachami. Tej zimy nie mogło być inaczej. Dwa talenty spotkały się, by stworzyć zapachy i całą kolekcję. Olivier Baussan poprosił swojego przyjaciela Pierre’a Hermé, mistrza cukiernictwa, by stworzył kompozycje zapachowe dla L’Occitane, takie jakich tylko zapragnie. Efekt? Pięknie skomponowane zapachy, które są zarazem złożone i wyraziste, wyczuwa się w nich wspomnienia z regionu śródziemnomorskiego i z „wyspy piękna”, którą obaj przyjaciele tak bardzo ukochali.

Kolekcja Pierre Hermé Paris KLIK to trzy linie zapachowe: Jaśmin Immortelle Neroli, Grejpfrut Rabarbar i Miód Mandarynka. U mnie zawitała ta druga - Grejpftut Rabarbar w postaci wody toaletowej, kremu do rąk oraz żelu pod prysznic.


Umieszczając grejpfruta w sercu tej kompozycji Pierre Hermé chciał wydobyć wszystkie jego oblicza. Odrobinę goryczy białej skórki oraz wyrazisty charakter, który podkreślają zielone i aromatyczne nuty rabarbaru. Pomiędzy tymi pięknie zbalansowanymi nutami szybko zamęt wprowadzają zmysłowe i pikantne przyprawy serca. Oryginalność kompozycji podkreślają drzewne nuty cedru, które wydobywają psotny charakter grejpfruta przeplatający się z cierpkością łodyg rabarbaru.

Linia Grejpfrut Rabarbar pachnie pięknie. Wydaje się być zieloną, świeżą kompozycją, ale według mnie jest też  bardzo ciepła i otulająca. Zapach wszystkich trzech produktów utrzymuje się na skórze do kilku godzin. Krem do rąk przyjemnie je nawilża, a żel pod prysznic nie wysusza skóry. Takie trio produktów L'Occitane to świetny pomysł na prezent gwiazdkowy. Co myślicie?  

niedziela, 2 listopada 2014

Akademia Zmysłów L'Occitane - Arlésienne + rozdanie

Dziś zapraszam Was do Arles, miejscowości położonej w Prowansji. Arlésienne (mieszkanka Arles) to kobieta L’Occitane - olśniewająca i tajemnicza, rodem z południa Francji. Jej charakter widać po sposobie poruszania się, ruchu jej sukni i postawie ciała. Arlésienne jest wyjątkowa i inspirująca. Kiedy się pojawia pozostawia jedyny w swoim rodzaju dowód swojej obecności. Jeszcze słyszysz szelest jej sukni, jeszcze czujesz w powietrzu jej zapach. Trzy kwiatowe nuty, każda jak cechy jej charakteru: ognisty temperament szafranu, gracja róży i tajemniczość fiołka, razem tworzą niezwykłą kompozycję. Brzmi intrygująco, prawda? Zapraszam zatem na szybką prezentację nowej linii w szeregach L'Occitane i konkurs :)



W pudełku Akademii Zmysłów L'Occitane znalazłam krem do rąk, mleczko do ciała, perfumowane mydło i mini wodę toaletową. 
Wzbogacony składnikami nawilżającymi naturalnego pochodzenia aksamitny krem do rąk pomaga odżywiać i zmiękczać dłonie. Pozostawia skórę pachnącą intrygującymi nutami bukietu Arlésienne: różą, fiołkiem i szafranem (30 ml/29,90 zł).
Wzbogacone masłem shea mleczko nawilża i zmiękcza skórę. Jego płynna konsystencja wchłania się w skórę, otulając ją wyjątkowymi nutami subtelnego bukietu Arlésienne: różą, fiołkiem i szafranem (250 ml/99,00 zł).
Perfumowane mydło delikatnie oczyszcza dłonie i ciało, pozostawiając skórę pachnącą intrygującymi nutami bukietu Arlésienne: różą, fiołkiem i szafranem (50 g/15,00 zł).
 
 
Tym razem w pudełku Akademii Zmysłów L'Occitane znalazłam także coś dla moich czytelników - dwa kremy do rąk (30 ml), zatem szczęśliwców będzie dwóch. Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
  • być publicznym obserwatorem mojego bloga,
  • zgłosić chęć udziału w komentarzu pod tym postem i wskazać pod jakim nickiem obserwujecie bloga;
Rozdanie potrwa do przyszłej niedzieli włącznie (9 listopada 2014 r.). Zwycięzców ogłoszę w terminie trzech dni w tym poście i na FB bloga. Będzie mi miło jeśli polubicie fan page L'Occitane KLIK oraz mój fan page blogowy KLIK.
 
EDIT: Bardzo dziękuję wszystkim za udział w rozdaniu. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Pięknie jest żyć i Ines Beauty, gratuluję! Dziewczyny, bardzo proszę o podesłanie do mnie na maila danych adresowych do wysyłki kremów. Będę czekać na wasze wiadomości do końca piątku (14 listopada 2014 r.). W przypadku braku informacji o adresie wylosuję kolejne dwie osoby.
 



wtorek, 21 października 2014

Akademia Zmysłów L'Occitane - Puszyste Masło Shea

Kolejne, wrześniowe pudełko Akademii Zmysłów L'Occitane to limitowane nowości w serii z masłem shea. Taka zawartość przesyłki bardzo mnie ucieszyła, bowiem jak dotąd nie miałam okazji poznać kosmetyków z najbardziej chyba znanej linii marki z masłem shea, a tym bardziej tej limitowanej z puszystym masłem shea. Zapraszam Was na szybką prezentację pachnących propozycji L'Occitane :)


W pudełku znalazłam Puszysty krem do ciała KLIK (125 ml/102,00 zł), Puszysty krem do rąk KLIK (30 ml/29,90 zł) i Limonkowy balsam do ust KLIK (12 ml/32,00 zł). Główny składnik prezentowanej serii - masło shea jest stosowane przez kobiety w Afryce, aby odżywić i chronić skórę oraz włosy. Często nazywane jest "złotem kobiet". Od 1980 roku, L'Occitane stosuje masło shea z Burkina Faso, pozyskiwane ze zrównoważonych upraw na zasadach sprawiedliwego handlu. Taki stan rzeczy bardzo mi odpowiada, lubię jasne zasady i szacunek wobec pracy innych.


Puszysty krem do ciała łączy odżywcze właściwości balsamu z lekkością pianki, aby zapewnić skórze ochronę i odżywienie. Produkt zawiera 10% masła shea, delikatnie rozprowadza się po skórze, pozostawiając ją miękką i nawilżoną. Krem działa świetnie na moją suchą i często podrażnioną skórę - przyjemnie nawilża, lekko napina i ujędrnia. Konsystencja smarowidła jest lekka, piankowa, choć treściwa, pachnie delikatnie, lekko słodko. Jeśli znacie zapach kosmetyków z serii z masłem shea to wiecie o czym mowa. Niewielka ilość kremu wystarczy do nasmarowania całego ciała.


Puszysty krem do rąk Masło Shea ma zabawną i jedwabistą konsystencję, która przypomina mi bitą śmietanę. Zawiera aż 25% masła shea dzięki czemu odżywia skórę, chroni ją i zmiękcza. Ten krem ma w sobie moc! Noszę go w torebce i bardzo chętnie z niego korzystam, bo świetnie i długotrwale nawilża dłonie, a przy tym dość szybko się wchłania.


Limonkowy balsam do ust zawiera 5% masła shea dzięki czemu odżywia i chroni usta, pozostawia na nich przepiękny limonkowy zapach. Kosmetyk nie barwi ust, jest przezroczysty, tworzy na ustach lśniącą taflę. Sprawia, że usta nie pierzchną, są odżywione i miękkie. Do wyboru mamy jeszcze wersję waniliową bądź różaną, także dla każdego coś miłego.
Znacie te nowości L'Occitane? Który produkt szczególnie Was zainteresował?

piątek, 22 sierpnia 2014

Akademia Zmysłów L'Occitane - Werbena

Co prawda fala letnich upałów już za nami, jednak lato wciąż trwa i mam nadzieję, że jeszcze trochę nas zaskoczy ciepełkiem w tym roku. Dziś chciałam napisać Wam kilka słów o duecie, który dzielnie towarzyszył mi podczas wysokich temperatur i bardzo umilał ten czas. Mowa mianowicie o Chłodzącym żelu do ciała i Odświeżającej mgiełce L'Occitane z linii Werbena.


Na początek kilka słów o smarowidle do ciała. Otóż Chłodzący, nawilżający żel do ciała KLIK (75 ml/35 zł i 250 ml/95 zł) intensywnie odświeża i pozostawia na skórze na kilka godzin delikatny, świeży i musujący zapach orzeźwiającej werbeny, cytrusów i ziół. Tak, jak pozostałe produkty z serii, jest zawiera organiczną werbenę z Prowansji i naturalną wodę źródlaną. Jak to pięknie napisał producent - w Prowansji lato oznacza początek zbiorów werbeny. W drodze do destylarni, liście świeżo zebranej werbeny podróżują wzdłuż rzek i potoków, gdzie ich orzeźwiający zapach miesza się ze świeżością płynących wód. Brzmi pięknie, co? Jeśli chodzi o działanie nawilżające to jestem pod wrażeniem, bo ten mleczny żel świetnie nawilża moją suchą skórę w czasie dnia, nie dopuszczając do powstania przesuszeń. Jest dość wydajny, a samo opakowanie świetnie zdobi łazienkę.


Z kolei Odświeżająca mgiełka do ciała KLIK (50 ml/43 zł) jest idealna by zabrać ją ze sobą na wakacje lub do torebki. Mleczny spray bez zawartości alkoholu doskonale odświeża skórę i pomaga jej utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia. Tak, jak pozostałe produkty z kolekcji orzeźwiająca werbena, zawiera organiczną werbenę z Prowansji oraz naturalną wodę źródlaną. Mgiełki używałam głownie na plaży i podczas wycieczek rowerowych celem odświeżenia. Ten produkt to taki przyjemny gadżet, który umilał mi wakacyjny czas, a przy okazji dbał o skórę delikatnie ją nawilżając.
Znacie kosmetyki L'Occitane z serii Werbena? Jakie preparaty towarzyszą Wam podczas upałów?
W przeciągu najbliższego tygodnia nie będę dodawała nowych postów z powodu wyjazdu na urlop. W między czasu zachęcam do przeglądania bloga wzdłuż i wszerz :) Dodatkowo postaram się wrzucać coś na bieżąco na mój INSTAGRAM. Do napisania niebawem!

poniedziałek, 21 lipca 2014

Akademia Zmysłów L'Occitane - Vitória-Régia i Jenipapo

Po zakończonych już mistrzostwach świata w piłce nożnej, chciałabym powrócić jeszcze na chwilę do słonecznej Brazylii, tym razem kosmetycznie :) Dziś kilka słów o dwóch produktach z letniej kolekcji L'Occitane Au Brésil - lekkim kremie do rąk z linii Vitória-Régia i ochronnym mleczku do ciała SPF 20 z linii Jenipapo, których składniki pochodzą z rzeczonej Brazylii właśnie.

 
Bardzo lekki krem do rąk wzbogacony o masło shea, nawilża dłonie w stopniu dobrym, pozostawiając na nich delikatny aromat zielonych, wodnych i kwiatowych nut zapachu Dzienny Kwiat Vitória Régia. Dzięki błyskawicznemu wchłanianiu, latem krem sprawdza się doskonale, nie klei się też i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Zawiera ekstrakt z kwiatu vitória régia z regionu Amazonii w Brazylii. Majestatyczny kwiat vitória régia otacza zniewalającym zapachem wody Amazonii. Jego płatki zmieniają się z białych w różowe, wzmacniając swój wodno-kwiatowy zapach. Ten efemeryczny kwiat więdnie po dwóch dniach, ustępując miejsca nowemu życiu. Co ciekawe kwiat vitória régia zasypia o świcie, a kwitnie, gdy zapada zmrok.
Za tubkę o pojemności 30 ml trzeba zapłacić 29,90 zł KLIK. W tej linii znajdziecie również wodę kolońską, żel pod prysznic oraz mydło roślinne.


Z lekką galaretkowato-kremową konsystencją i filtrem SPF 20, to ochronne mleczko do ciała zostało wzbogacone składnikami roślinnymi, które pomagają chronić skórę przed poparzeniami słonecznymi, jednocześnie nawilżając ją i pozostawiając lekką, nietłustą powłokę ochronną. Zawierające ekstrakt z drzewa jenipapo z regionu Cerrado w Brazylii mleczko do ciała pozostawia skórę delikatnie pachnącą zielonym, owocowym, kwiatowym aromatem. Złote kwiaty drzewa jenipapo rozjaśniają krajobraz Cerrado i wypełniają powietrze owocowo-kwiatowym zapachem. Region Cerrado znajduje się w samym sercu Brazylii, gdzie spotykają się trzy rzeki, rosną ozdobne liściaste drzewa, są słodkie owoce, niezywkła fauna i kolorowe zachody słońca. Stosowałam mleczko zarówno na co dzień, aplikując je na "nieubrane" części ciała, jak i na plaży. W obu przypadkach sprawdziło się bardzo dobrze - szybko się wchłaniało, nie pozostawiało tłustej warstwy na ciele, przyjemnie, choć na krótko nawilżało, a przede wszystkim chroniło przed oparzeniami słonecznymi. Polecam taki multifunkcyjny kosmetyk na lato, zwłaszcza kiedy często przebywamy na zewnątrz.
Za butelkę o pojemności 150 ml trzeba zapłacić 105 zł KLIK. W tej linii znajdziecie również olejek pod prysznic, ochronny olejek do ciała SPF 15, przeciwsłoneczną mgiełkę do twarzy SPF 30, błyszczyk do ust SPF 25, olejek perfumowany roll-on oraz mydło roślinne.

Znacie kosmetyki L'Occitane Au Brésil? Jak zapatrujecie się na tę brazylijską serię?

czwartek, 29 maja 2014

Akademia Zmysłów L'Occitane - Néroli&Orchidée

Swoją przygodę z Akademią Zmysłów L'Occitane rozpoczynam majowym pudełkiem w wersji Néroli&Orchidée czyli nowym zapachem w linii La Collection de Grasse KLIK. Zapraszam do czytania i oglądania. Aha, odnośnie oglądania - przesyłam specjalne buziaki dla Natalii, mojego osobistego fotografa :* 


Propozycja zapachowa jest wprost idealna na trwającą już w pełni wiosnę i nadchodzące lato. Otóż woda toaletowa Néroli&Orchidée tworzy harmonijną mieszankę zapachów dwóch szlachetnych białych kwiatów. Istota promiennego olejku neroli (olejek eteryczny z kwiatu pomarańczy) znad Morza Śródziemnego została staranie zmieszana z absolutem z białej orchidei z Madagaskaru. Owocowe przebłyski pomarańczy i brzoskwiniowe nuty serca dopełniają zmysłowy bukiet, który utrzymuje się delikatnie na ciele w ciągu całego dnia. Serce zapachu lawiruje pomiędzy słodką niewinnością a ekscytującą zadziornością, między frywolnością a dojrzałością. Akord zapachu kończy się sugestywnymi nutami piżma i irysa. W linii Néroli&Orchidée prócz wody toaletowej (75 ml/230 zł) znajdziemy Perfumowany krem do ciała (125 g/125 zł), który wzmacnia i przedłuża zapach wody toaletowej, Perfumowany żel pod prysznic (175 ml/50 zł), Perfumowane mleczko do ciała (175 ml/79 zł), Perfumowane mydło (125 g/30 zł), które pachnie bardzo intensywnie, oraz Świecę zapachową (190 g/135 zł).
Odnośnie preferencji zapachowych się nie dyskutuje, albo się dana kompozycja komuś podoba albo nie. Mnie osobiście zapach Néroli&Orchidée się spodobał, lubię takie niezobowiązujące i tajemnicze zapachy na ciepłe miesiące. Ta konkretna propozycja zapachowa L'Occitane przyjemnie i miękko rozwija się na mojej skórze, utrzymując się zaskakująco długo.


Znacie zapachy L'Occitane? Czy nowa kwiatowo-owocowa linia Néroli&Orchidée przypadła Wam do gustu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.