Lubicie czerwień na paznokciach? Osobiście często wybieram ją do manicure. Jednak nie każdy odcień mi odpowiada. Co ciekawe nie potrafię sprecyzować czy wolę te z kroplą niebieskiego, pomarańczu czy różu. Po prostu dany odcień musi wpaść mi w oko i tyle. Essie A List to głęboka, dość ciemna czerwień w stylu vintage. Kremowa i gęsta, choć z kryciem bywają wpadki, także trzeba się przyłożyć do równomiernej aplikacji. Dwie warstwy załatwiają sprawę. Efekt końcowy jest piękny, klasyczny, stonowany. Lubię bardzo! A Wy? Jakie są Wasze ulubione czerwienie?
niedziela, 17 stycznia 2016
poniedziałek, 4 maja 2015
Essie Licorice
Essie Licorice czyli głęboka, bezdrobinkowa, smolista czerń była pierwszą buteleczką lakieru marki, którą nabyłam obok bieli Blanc. Licorice używam głównie latem, do paznokci u stóp. Ostatnio jednak coś mnie tknęło i postanowiłam pomalować nią paznokcie u dłoni. W takim mani czułam się bardzo dobrze, nosiłam go pięć dni, przy czym po dwóch dniach końcówki uległy lekkiemu starciu, co możecie zauważyć na zdjęciach. Przy dużej precyzji jedna warstwa emalii załatwi sprawę malowania, choć ja z przyzwyczajenia nałożyłam dwie. Całość pokryłam topem Seche Vite. Efekt na dłoniach bardzo mi się spodobał! Licorice można nabyć w szafach Essie, znajdujących się w drogeriach Hebe czy Super Pharm w stałej kolekcji. Jak Wam widzi się taka smolista czerń?
środa, 25 marca 2015
Essie Cute As A Button
Dziś chciałabym pokazać Wam mój ulubiony letni kolor lakieru do paznokci marki Essie. Cenię tę konkretną buteleczkę za koralowo-różowy odcień, świetne krycie przy dwóch warstwach, żelkowe wykończenie i trwałość do pięciu dniu. Cute As A Button świetnie współgra z odcieniem mojej skóry, a za każdym razem gdy zerkam na dłonie, poprawia mi humor i działa bardzo energetycznie. W zależności od światła wybijają z niego tony różowe, koralowe, pomarańczowe, a nawet lekko czerwone. To buteleczka ze stałej oferty Essie, także nie ma problemu z dostępem. Jak wspomniałam na początku, lubię go nosić szczególnie latem, ale w związku z tym, że czekam z utęsknieniem na więcej słońca, postanowiłam użyć go już dziś. Spójrzcie sami jaki jest urokliwy! :)
P.S. Zainteresowanych odsyłam do posta wyprzedażowego - zostały trzy buteleczki Essie KLIK.
sobota, 7 lutego 2015
Lakierowa wyprzedaż Essie
Zrobiłam dziś porządki w pudełku z lakierami marki Essie i postanowiłam sprzedać osiem buteleczek. Wymiana mnie nie interesuje. Każdy z lakierów był użyty raz, góra dwa. Cena za sztukę to 15 zł plus koszty przesyłki 7 zł/szt. Przy sprzedazy większej ilości lakierów koszty przesyłki ustalimy indywidualnie.
Jeśli coś Was zainteresuje to proszę o maila na adres infinityblog7@gmail.com
Powyżej od lewej: Mint Candy Apple, Turquiose&Caicos, Eternal Optimist, Raspberry.
Powyżej od lewej: Smokin' Hot, Carry On, Sole Mate, Bordeaux.
czwartek, 29 stycznia 2015
Essie Urban Jungle
Z letniej kolekcji limitowanej Essie na rok 2014 strasznie przypadła mi do gustu mleczno-beżowa biel o kremowym wykończeniu o nazwie Urban Jungle. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy, finalnie mamy tutaj do czynienia z kremowym wykończeniem. Emalia nie jest ani za rzadka ani za gęsta. Pierwsza warstwa smuży niemiłosiernie, ale już druga kryje w pełni. Cienki pędzelek nie należy do moich ulubionych, wolę te szersze, ale można się przyzwyczaić. No nic, zapraszam na prezentację :) Mam nadzieję, że ten uniwersalny i elegancki kolor przypadnie Wam do gustu równie mocno jak mi.
niedziela, 26 października 2014
Essie Size Matters
Ostatnimi czas coraz chętniej noszę na paznokciach czerwienie, w szerokim tego słowa znaczeniu. Jakiś czas temu szukałam ciemnej, jesiennej czerwieni, która lekko wpadałaby w bordo. Interesował mnie egzemplarz, który będzie dobrze krył, a przy zmywaniu nie będzie nastręczał kłopotów z barwieniem skórek. Przeprowadziłam rekonesans w sieci i zdecydowałam się na Essie w kolorze Size Matters, który pochodzi z zimowej kolekcji roku 2011 o nazwie Coctail Bling. Mój egzemplarz pochodzi z USA, co oznacza, że wyposażony został w cienki pędzelek i konsystencję zawarta w buteleczkach z szerokim pędzelkiem. Mój wybór okazał się słuszny, zresztą zobaczcie sami :) Dodam tylko, że pięknie kryje przy dwóch cienkich warstwach, ma kremowe wykończenie, zmywa się bez problemu, jak również trwa na paznokciach bez uszczerbku nawet do pięciu dni.
niedziela, 19 października 2014
Essie Cashmere Bathrobe
Z nadejściem jesieni na moich paznokciach lądują kolory ciemniejsze, głębokie i otulające. Z dna swojego lakierowego pudła wygrzebałam ostatnio zakupiony jakiś czas temu, lecz jeszcze nie używany Cashmere Bathrobe od Essie w wersji z USA czyli mamy tu cienki pędzelek i konsystencję tożsamą z wersją dostępną w Polsce stacjonarnie w Super Pharm czy Hebe. Buteleczka pochodzi z zeszłorocznej kolekcji jesiennej o nazwie For The Twill Of It. Producent określa kolor jako przytulnie miękką, prawdziwie flanelową szarość. W sumie coś w tym jest, choć ja momentami widzę tu zimną, szarą, żużlową drogę, a to za sprawą delikatnego shimmeru, który na płytce ujawnia się w pełnym słońcu, mieniąc się bardzo subtelnie kolorami tęczy. Dwie, cienkie warstwy kryją w pełni i pięknie błyszczą. Na zdjęciach widzicie całość pokrytą topem Seche Vite. Lakier trwał na moich paznokciach cztery dni bez uszczerbku. Zapraszam do oglądania :) Dajcie znać co myślicie o tym egzemplarzu.
piątek, 3 października 2014
Essie Too Too Hot
Dawno nie prezentowałam Wam lakierów do paznokci. W międzyczasie wpadło mi kilka buteleczek z etykietą Essie, m.in. krwista czerwień o nazwie Too Too Hot, którą producent trafnie określa jako bogaty, czerwony koral. Z czerwieniami bywa u mnie różnie, nie w każdej czuję się dobrze. W tym przypadku odcień bardzo mi odpowiada, świetnie ożywia i dodaje energii podczas jesiennej szarugi. Wykończenie tego wariantu jest żelowe, do pełnego krycia potrzebujemy dwóch cienkich bądź jednej grubszej warstwy. Całość pokryta topem Insta Dri od Sally Hansen trzyma się na moich paznokciach cztery dni bez uszczerbku. Zapraszam na szybką prezentację.
P.S. Widzę, że blogger zmienił nico wygląd zdjęć i uczynił moje dłonie "przemrożonymi", co w rzeczywistości nie ma miejsca.
niedziela, 6 lipca 2014
Nówelaski
Czytając ostatnio na jednym z blogów posta w temacie kosmetycznych nowości, uświadomiłam sobie, że sama bardzo dawno nie pokazywałam Wam, w co zaopatrzyłam się w ostatnim czasie. Czas zatem nadrobić zaległości. Nie ma tego dużo, tym bardziej, że to nowe nabytki z okresu dwóch i pół miesiąca. Bardzo mnie taki stan cieszy, bowiem w ostatnim czasie stawiam na kosmetyczny minimalizm i nietworzenie zapasów, przy jednoczesnym zużywaniu tego, co mam. Zapraszam zatem na szybki przegląd moich kosmetycznych nówelasków :)
Trzy smakołyki do ciała marki Soap&Glory przyleciały do mnie z Irlandii za sprawą Marti. Mamy tutaj dwa peelingi - Flake Away i Sugar Crush oraz masło The Righteous Butter.
Jakiś czas temu skończył mi się krem do twarzy. Po dogłębnym rekonesansie postanowiłam wypróbować zachwalany w wielu miejscach Luscious od Phenomé.
Podczas ostatniej akcji rabatowej -50% zorganizowanej w sklepie on-line PAT&RUB, skusiłam się na Otulający balsam do ciała oraz Hipoalergiczne masło do ciała.
Gdy dna dobił olejek do demakijażu Clochee KLIK, skierowałam swe kroki w stronę The Bodu Shop. Miał być olejek do demakijażu, a w finale zdecydowałam się na masło do tego właśnie celu. Przy okazji sięgnęłam po krem do rąk z olejkiem z dzikiej róży oraz filtrem SPF 15.
Hexxana KLIK obdarowała mnie miłą paczuszką, w której znalazłam balsam do ust marki Soap&Glory o delikatnym zapachu brzoskwini oraz błyszczyk do ust Illamasqua.
Z kolei Zosia KLIK postanowiła obdarować mnie Nawilżającym błyszczykiem w wersji pomarańczowej od PAT&RUB.
U Doroty KLIK miałam farta, wobec czego to właśnie mi przypadła w rozdaniu, które zorganizowała, maska do twarzy Organique.
W ostatnim czasie zdecydowałam się także na dwa róże do paznokci z szafy Essie - Muchi, Muchi z lewej i Status Symbol z prawej.
Skusiłam się także na zakupy podczas akcj rabatowej w sklepie colorowo.pl. Wybrałam sobie dwa holosie z wiosennej kolekcji, holo top, kremowy róż z nowej kolekcji KRK oraz odżywkę z ceramidami, którą będę stosować w roli bazy pod kolorowe emalie.
Znacie coś z moich nowości? Coś Was szczególnie zainteresowało?
Etykiety:
colour alike,
essie,
illamasqua,
organique,
pat&rub,
phenome,
soap&glory,
the body shop



















































