niedziela, 25 czerwca 2017

Yonelle H2O Infusion Płynny krem-wypełniacz zmarszczek pod oczy, na twarz i szyję

Kto czyta bloga od choćby miesiąca ten wie, że w mojej pielęgnacji można znaleźć zarówno kosmetyki naturalne bądź organiczne, jak również dermokosmetyki i kosmetyki z półki selektywnej. Jakiś czas temu poznałam markę Yonelle i co jakiś czas piszę tutaj o produktach tego producenta. Dziś kilka słów na temat nowości w szeregach tej marki - mowa o Płynnym kremie-wypełniaczu zmarszczek pod oczy, na twarz i szyję z linii H2O Infusion.


Płynny krem-wypełniacz zmarszczek pod oczy, na twarz i szyję (50 ml/239 zł) KLIK to produkt przeznaczony głównie do cery dojrzałej, na dzień i na noc o szybkim działaniu przeciwzmarszczkowym i wygładzającym. Doskonały do cery suchej, normalnej i mieszanej z rozszerzonymi porami. Polecany zarówno na twarz, jak i pod oczy i na szyję. Jego bardzo bogata, lecz nietłusta i lekka konsystencja, zapewnia łatwą aplikację oraz wysoki komfort użycia. Krem nadaje natychmiastowe uczucie "wypełnienia" skóry, głębokiego nawilżenia i zregenerowania. Co ciekawe, jego regularne stosowanie redukuje widoczność rozszerzonych porów, u mnie na czole i brodzie. Krem poprawia jędrność i fakturę skóry, która osiąga niezwykły stopień gładkości oraz wyraźne rozświetlenie i ujednolicenie kolorytu. Lubię zabierać ten produkt na wyjazdy, bo służy mi z powodzeniem jako krem na dzień na twarz i pod oczy. Produkt szybko się wchłania, pozostawiając niemal matową cerę, więc na lato jest naprawdę dobry, a do tego bardzo dobrze współgra z makijażem. Stosuje go także czasem w roli serum, pod krem nocny. Przyjemny, ogórkowy zapach towarzyszy aplikacji, po czym znika. Lubię bardzo i serdecznie polecam osobom z cerą suchą!


środa, 21 czerwca 2017

Dermena || Trio do osłabionych, nadmiernie wypadających włosów

Aktualnie moje włosy są w dobrej kondycji - szybko rosną, są miękkie, gęste i nawilżone. Myślę, że to wynik odpowiednio dobranej pielęgnacji, o której już kiedyś wspominałam przy okazji szamponów o naturalnym składzie. Chodziło o to, że przeplatam w stosowaniu produkty "zielone" z tymi o dostępnymi w aptece. Taka opcja sprawdza się u mnie najlepiej. Od jakiś dwóch miesięcy stosuję trio do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających marki Dermena, na które składają się szampon, odżywka i żel. Szczegóły poniżej.



Szampon Dermena Repair (200 ml/ok. 21zł) został stworzony z myślą o nadmiernie wypadających włosach suchych i zniszczonych, wymagających intensywnego odżywienia i regeneracji. Specjalnie opracowana formuła szamponu łączy doskonałe właściwości myjące i naprawcze z działaniem hamującym wypadanie włosów i stymulującym proces ich wzrostu. Szampon stanowi intensywną kurację, która wzmacnia, nawilża i regeneruje włosy. Zmniejsza przy tym ich łamliwość i zabezpiecza przed rozdwajaniem się końcówek. Zawarte w szamponie naturalne polisacharydy wnikają we włosy odżywiając i odbudowując je od wewnątrz oraz chroniąc przed wysuszeniem i szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Sprawiają, że włosy odzyskują miękkość i blask. Szampon wygładza powierzchnię włosów, ułatwia ich rozczesywanie i układanie.

INCI: aqua, sodium laureth sulfate, cocamidopropyl betaine, propylene glycol, cocoglucoside (and) glyceryl oleate, peg-40 hydrogenated castrol oil, peg-150 pentaerythrityl tetrastearate (and) ppg-2 hydroxyethyl cocamide, parfum, dmdm hydantoin, methylparaben, phenoxyethanol, propylparaben, 1-methylonicotinamide chloride, hydroxypropyl guar, hydroxypropyltrimonium chloride, peg-14m, lactic acid, hexyl cinnamal, limonene, linalool.


Odżywka do włosów Dermena (200 ml/ok. 20 zł) jest produktem innowacyjnym, opracowanym z myślą o wzmocnieniu włosów suchych, osłabionych i wypadających. Unikalne połączenie składników odżywczych oraz wygładzających wzmacnia włosy i odbudowuje ich strukturę keratynową. Opatentowana substancja czynna pochodzenia witaminowego wzmacnia mieszek włosowy, poprawia jego odżywienie oraz chroni przed powstaniem podrażnień. Spowalnia proces wypadania włosów i przywraca naturalną równowagę skórze głowy. Odżywka nie obciąża włosów. Nadaje włosom miękkość, gładkość i połysk, ułatwia ich rozczesywanie. Odżywka stanowi doskonałe uzupełnienie kuracji szamponem hamującym wypadanie włosów i przeznaczonym do codziennej pielęgnacji.

INCI: aqua, Quaternium-91 (and) Cetrimonium Methosulfate (and) Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Distearoylethyl Dimonium Chloride (and) Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Butyrospermum Parkii, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol, Methyl Niacinamide Chloride, Disodium EDTA, BHA, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Żel Dermena (150 ml/25 zł) jest produktem przeznaczonym dla osób obserwujących u siebie nasilone objawy wypadania włosów. Dzięki zawartości opatentowanej substancji czynnej pochodzenia witaminowego, żel hamuje wypadanie włosów oraz stymuluje proces ich odrastania. Chroni skórę głowy przed powstawaniem podrażnień. Zawarta w preparacie kreatyna działa kondycjonująco i regenerująco na włosy i skórę. Wzmacnia je oraz chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Żel przywraca włosom naturalną gęstość i nadaje im zdrowy wygląd. Korzystnie wpływa na kondycję skóry głowy. Preparat cechuje  doskonała jakość kosmetyczna - nie natłuszcza i nie skleja włosów, bardzo dobrze się wchłania. Praktyczny w użyciu aplikator umożliwia odpowiednie dozowanie i precyzyjne nakładanie preparatu na obszary skóry wymagające kuracji. Efekt związany z zahamowaniem wypadania włosów obserwuje się już po 3 tygodniach regularnego stosowania żelu.

INCI: aqua, Glycerin, Glyceryl Polyacrylate, Methyl Gluceth-20, Hydroxyethyl Cellulose, Sodium Acetale, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, 1-Methylnicotinamide Chloride, Parfum, PEG-90M.

Tak jak wspominałam na początku, stosuję to trio od ponad dwóch miesięcy. Pierwsze co pozytywnie mnie zaskoczyło po wysyp baby hair już po jakiś trzech tygodniach od rozpoczęcia stosowania kuracji. Te nowe włoski szybko i równo rosną, także myślę, że ładnie zagęszczą moją czuprynę. Ponadto wypada mi bardzo mało włosów, myślę, że w ciągu dnia jest to dosłownie dwadzieścia, może trzydzieści. Duet do mycia ładnie nawilża i wygładza moje dość niesforne kosmyki. Zarówno szampon, jak i odżywka mają przyjemną, gęstą konsystencję i świeży zapach. Bezzapachowy żel jest doskonałym uzupełnieniem szamponu i odżywki - jego aplikacja jest łatwa, a sam preparat szybko się wchłania i nie okleja w żaden sposób włosów, nie wpływając także na ich świeżość. Na pochwałę zasługuje także wydajność tych produktów: szampon i odżywka spokojnie posłużą mi jeszcze miesiąc, a żel pewnie i dwa. Trio od Dermeny oceniam bardzo pozytywnie, warto się skusić na te produkty zarówno w przypadku wzmożonego wypadania włosów, jak również celem poprawy ich gęstości i ogólnej kondycji.

sobota, 17 czerwca 2017

Fridge by yDe 4.4 face the green

Oczarowana kawowym kremem pod oczy marki Fridge KLIK, postanowiłam w kwietniu wrócić do sklepu i nabyć nowość czyli 4.4 face the cream czyli regenerujący krem dyniowy do twarzy. Produkty Fridge, jako jedyne na świecie, nie zawierają żadnych substancji syntetycznej oraz alkoholu, a ich okres ważności to 2,5 miesiąca. Każdy Fridge powstaje we własnym laboratorium marki. Każde opakowanie jest ręcznie napełniane, a krem sygnowany datą i podpisem osoby odpowiedzialnej. Kilka dni temu słoiczek dobił dna, więc czas na recenzję.


4.4 face the cream (30 g/187 zł) KLIK to bardzo esencjonalny, natłuszczający produkt, który przywraca gładkość i miękkość zmęczonej skórze. Polecany szczególnie dla cery suchej, choć wiem, że na mieszanej czy tłustej także się sprawdzi, stosowany w odpowiedniej ilości.

Gęsty, bogaty w konsystencji krem o pistacjowej barwie zamknięto w białym, szklanym słoiczku. Aromat preparatu jest roślinny, przyjemny. Skład oparty jest na zimnotłoczonym oleju z pestek dyni. Olej ten to prawdziwe bogactwo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych uszczelniających naturalną barierę naskórkową. Obfitość skwalenu, który stymuluje przenikanie substancji lipidowych przez naskórek, zapewnia właściwą regenerację nawet najbardziej wysuszonej skóry. Interesującym składnikiem oleju z pestek dyni są fitosterole odtwarzające ochronną barierę hydrolipidową. Chronią tym samym głębsze warstwy skóry przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Krem zawiera ekstrakt glicerynowy z lnu, który działa na skórę kojąco. Po niespełna trzech miesiącach kuracji z 44. face the green, który stosowałam codziennie rano, choć i wieczorem się zdarzało, moja cera jest przepięknie rozjaśniona, miękka, elastyczna, maksymalnie nawodniona i gładka. Ponadto, mimo bardzo bogatej konsystencji, krem świetnie współgra z makijażem i szybko się wchłania, pozostawiając na twarzy aksamitny woal. Zauważyłam też, że wszelkie niespodzianki, o ile się pojawiały, to pod wpływem działania kremu goiły się znacznie szybciej. Konieczność przechowywania kremu w lodówce sprawia, że aplikacja chłodnego preparatu jest niczym leczniczy kompres, zarówno rano, jak i wieczorem, po dniu pełnym emocji. Jestem niesamowicie zadowolona z działania tego kremu. To prawdziwy dyniowy mistrz regeneracji!



INCI: Aqua, Glycerin, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetearyl Olivate, Cucurita Pepo (Pumpkin) Seed Oil, Sorbitan Olivate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Urea, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil, Linum Usitatissimum (Flax) Seed Extract, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol.

niedziela, 11 czerwca 2017

Naturativ Pomarańczowy peeling do ust

Parę lat temu działanie peelingu do ust mnie zachwyciło. Używałam go regularnie. Potem jakoś z czasem przyzwyczaiłam się do gładkich na co dzień ust i po zużyciu słoiczka nie zaopatrzyłam się już w kolejny. Jakiś rok albo i dwa nie używałam tego typu produktu. Ostatnio jednak, chyba z powodu wyższych temperatur i mocniejszego słońca, usta wymagały na powrót większej uwagi, więc postanowiłam wrócić do peelingu do ust. Wybrałam pomarańczową wersję od Naturativ.


Peeling do ust pomarańczowy (25 ml/49zł) KLIK to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza. Produkt jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych. Ksylitol to cukier z brzozy, który nie zakwasza organizmu i nie przyczynia się do rozwoju próchnicy. Kolor nadaje peelingowi masło pomarańczowe i olej anatto. Aromat preparatu pochodzi od olejku pomarańczowego. Wystarczy wziąć odrobinę cukrowego kosmetyku na palec i rozsmarować dokładnie na ustach, po zabiegu możesz bezkarnie oblizać usta! To jest w 100% jadalne, pyszne i słodkie:) Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta. Ich powierzchnia staje się nawilżona i przyjemnie napięta. W niepamięć idą suche skórki. Po takim zabiegu wszystkie pomadki o wiele lepiej prezentują się na ustach. A ile przy tym przyjemności, mniam!

Kompozycja:
  • ksylitol*
  • olej sojowy*
  • masło pomarańczowe*
  • olej annatto*
  • olejek pomarańczowy*
*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym 


INCI: Xylitol, Glycine Soja (Soybean) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Wax, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Bixa Orellana Seed Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Limonene, Linalool, Citral.

środa, 7 czerwca 2017

Ulubieńcy kwietnia i maja

Osobny post z ulubieńcami kwietnia nie pojawił się na blogu, ponieważ nie chciałam na siłę tworzyć listy ulubionych produktów. No, może pod koniec kwietnia coś się objawiło, ale nie chciałam już kombinować. W każdym bądź razie dziś przychodzę do Ciebie z pięcioma produktami, które świetnie się u mnie sprawdzają, więc z chęcią o nich opowiem.



Jeszcze wczesną wiosną nabyłam ówczesną nowość w szeregach marki Organique czyli balsam z masłem shea w wersji Czarna Orchidea (100 ml/37,90 zł). Mimo, że te balsamy są bardzo popularne, do wyboru jest jest wiele wersji zapachowych, to jakoś nie miałam z nimi wcześniej do czynienia. w każdym bądź razie aromat Czarna Orchidea spodobał mi się niesamowicie. Jest bardzo głęboki, sensualny, odurzający niczym wieczorowe perfumy, ale na skórze łagodnieje i traci na mocy, co według mnie jest jest uzasadnione, bo inaczej ciężko byłoby zasnąć. Zapach zapachem, ale działanie to jest dopiero genialna sprawa! Balsam natychmiastowo nawilża i odżywia, poprawia jędrność i elastyczność skóry i wzmacnia jej barierę lipidową. Skóra po nałożeniu balsamu staje się miękka, gładka i aksamitna w dotyku. Balsam zawiera ponad 55% czystego masła shea i trzy rodzaje naturalnych olejów: z awokado, sojowego i pestek winogron. Masło shea dostarcza skórze witamin i substancji odżywczych. Dzięki nim skóra staje się delikatniejsza, gładsza i co najważniejsze – zdrowsza. Oleje dodatkowo odżywiają i wzmacniają skórę  Dodatek wosku pszczelego tworzy na skórze warstwę ochronną, która przeciwdziała wysuszaniu oraz sprawia, że skóra staje się elastyczna. Mój słoik to opakowanie uniwersalne, które otrzymujemy przy zakupie balsamu na wagę, bo jest i taka opcja. Balsam ma konsystencję bardzo gęstego masła, które w kontakcie ze skórą zamienia się w olejek, który natychmiast się wchłania i pozostawia na ciele otulającą, nietłustą warstewkę. Polecam bardzo i mam ochotę na inne warianty zapachowe!


Dziś w ulubieńcach rządzi Organique, bo kolejnym produktem jaki ostatnio używam z wielką ochotą i przyjemnością jest Intensywnie regenerująca maska do stóp (100 ml/39,90 zł). Sezon na odkryte stopy uważam za otwarty, zatem porządny krem do ich pielęgnacji to aktualnie podstawa. Regenerująca maska do stóp zapewnia specjalistyczną pielęgnację wrażliwej, narażonej na przesuszenie i nadmierne rogowacenie skóry. Zmiękcza, nawilża i reguluje proces złuszczania naskórka. Kwasy owocowe bardzo delikatnie złuszczają i regulują proces rogowacenia naskórka, mocznik zmiękcza i poprawia nawilżenie. Masło shea regeneruje i odżywia oraz odbudowuje barierę lipidową skóry, naturalne glinki łagodnie oczyszczają, działają  łagodząco. Ekstrakt z szałwii odświeża i reguluje potliwość stóp, a witamina E zapobiega procesom starzenia się skóry. Z nazwy preparat jest maską, ale można go stosować także jako codzienny krem do stóp i tak właśnie jest u mnie. W takiej roli produkt spisuje się genialnie. Stosuję go codziennie wieczorem od jakiś trzech miesięcy i efekty są naprawdę świetne! Skóra stóp jest mocno nawilżona, gładka i wypielęgnowana. Rogowacenie jest minimalne. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia na stopach tłustej warstwy i bardzo ładnie pachnie - świeżo, trochę kremowo, z męską nutą. Do tego szybko się wchłania i ma dość lekką konsystencję. Ten produkt to moje tegoroczne odkrycie w kwestii pielęgnacji stóp!


Na początku maja mój poprzedni scrub do ciała dobił dna, więc w końcu postanowiłam zmierzyć się z legendą i wypróbować słynny Odżywczy peeling cukrowy Ministerstwa Dobrego Mydła (250 ml/38 zł). Po kilkukrotnym użyciu tego produktu mam mieszane uczucia, ale mimo wszystko peeling znalazł się w ulubieńcach! Dlaczego? Już wszystko wyjaśniam. Zacznijmy od wad. Otóż w mojej opinii peeling zbyt słabo trzyma się skóry, co powoduje, że spora ilość tego dobra ląduje na dnie wanny. Po drugie  drobinki cukru dość szybko się rozpuszczają, wobec czego zbyt długo się nie pomasujemy. Zdaję sobie sprawę, że to jest kwestia bardzo subiektywna, niemniej w porównaniu do tego typu produktów peeling MDM szybko się "rozpuszcza". Teraz czas na zalety. Po pierwsze ZAPACH! Nie znam drugiego tak cudnie pachnącego scrubu! Ta głębia aromatu, to ciepło i miękkość zapachu są nie do podrobienia. Zapach jest tak apetyczny, że nie da się nie oblizać palca! :) Drugą ogromną zaletą peelingu MDM jest fakt, iż po spłukaniu ciała wodą, na skórze pozostaje otulająca warstewka olejków, absolutnie nietłusta, bardziej taka aksamitna. Delikatne osuszenie ciała ręcznikiem pozwala na pominięcie aplikacji balsamu/masła. Ta warstewka ma do siebie również to, że łagodzi wszelkie podrażnienia czy przesuszenia. Zatem suma summarum peeling jest naprawdę fajny, choć gdyby jeszcze udało się poprawić te wady to byłby to mój ulubiony peeling. Na koniec jeszcze słówko na temat składników tego cuda. Aromatyczny olej z pestek śliwki głęboko nawilża i regeneruje, olej ze słodkich migdałów wygładza, olej wyciśnięty z pestek winogron zmiękcza a olej z awokado zabezpiecza skórę przed utratą wody. Masło shea i kakaowe dodatkowo natłuszczają naskórek, wosk pszczeli ochrania go przed czynnikami zewnętrznymi. Skwalan z oliwek odbudowuje płaszcz lipidowy dbając o skórę suchą i wrażliwą. Znasz peeling MDM? CO o nim myślisz?



Dotychczas produkty Sylveco specjalnie nie porwały mojego serca. Pozytywnie wyróżniała się jedynie pomadka z peelingiem. Niemniej jakiś czas temu, po lekturze wielu pochlebnych recenzji, postanowiłam wypróbować do wieczornego oczyszczania Tymiankowy żel do twarzy (150 ml/ ok. 16 zł). Od tego typu produktów wymagam, aby nie przesuszały cery, nie podrażniały i przyjemnie oczyszczały twarz z resztek makijażu. Ten żel przekonał mnie do siebie już po pierwszym użyciu. Jest ultra delikatny, ma kremową konsystencję i świetnie oczyszcza bez podrażnień czyli wszystko tak, jak lubię! Wrażliwe nosy ostrzegam przed zapachem - jest tu mocno tymiankowo. Z czasem jednak mój nos się przyzwyczaił i aktualnie praktycznie nie czuję tego aromatu. Brawo Sylveco!


Na koniec coś do makijażu czyli Clarins Instant Light Natural Lip Balm Perfector (1,8 g/79 zł). To bardzo przyjemny, lekki balsam w sztyfcie. Mój kolor to 03 my pink, który ładnie podbija naturalny kolor warg. Nawilża, spulchnia i rozświetla usta, nadając im subtelny, naturalny kolor i blask. Wargi pozostają przyjemnie otulone i wypielęgnowane, bez klejenia. Tego typu produkty używam nałogowo, więc w przyszłości spróbuję zapewne innych kolorów. Lubię go nieco mniej niż olejek do ust Instant Light Lip Comfort Oil, co nie oznacza, że jest zły. Fanki stałych formuł i nienachalnie podkreślonych ust będą zadowolone.



Znasz moich ulubieńców? Coś szczególnie Cię zainteresowało? Daj znać!

wtorek, 30 maja 2017

Naturativ Maska 360° AOX kojąco - liftingująca

Moja maseczkowa obsesja trwa w najlepsze i bardzo mi z tym dobrze. Korzysta na tym zarówno moja cera, jak i zmęczony wieczorem duch. Jeśli wieczorową porą mam choć chwilę wolnego to bez najmniejszego zastanowienia sięgam po maski i relaksuję się w najlepsze. Dziś o nowości w linii 360° AOX marki Naturativ czyli masce kojąco - liftingującej.



Naturalna maska Naturativ 360° AOX kojąco-napinająca (100 ml/139 zł) KLIK, o konsystencji nawilżającego żelu, daje efekt natychmiastowego liftingu wykonanego we własnej łazience. Przyjemnie odpręża, chłodzi i relaksuje przesuszoną i zmęczoną miejskim stresem skórę. Maska 360°AOX to kojąco - odbudowujący koktajl antyoksydantów chroniących przed fotostarzeniem się skóry oraz substancji łagodzących, nawilżających, ujędrniających i ochronnych. Maska zawiera: bio ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego, bio ekstrakt z korzenia lukrecji, bio ekstrakt z cytryny, sok z liści aloesu oraz pullulan, naturalny polisacharyd, tworzący na powierzchni naskórka odżywczy i napinający film. Odpowiednia dla każdego rodzaju cery w każdym wieku, ale szczególnie dla cery wrażliwej.
Na mojej suchej cerze maska spisuje się naprawdę świetnie. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy (demakijaż + peeling), aplikuję na twarz obfitą warstwę żelu. Przez 10 - 20 minut relaksuję się, po czym resztki maski przecieram zwilżonym wodą wacikiem. Napisałam resztki, bo maska naprawdę dobrze się wchłania. Po takim seansie cera jest bardzo dobrze nawilżona, ukojona i napięta. Zazwyczaj pomijam już aplikację serum i kremu. Moje ostatnie odkrycie to schładzanie maski w lodówce przed jej nałożeniem - letni hit bez dwóch zdań. W weekend sporą część soboty spędziłam na dworze i słońce zdążyło musnąć twarz opalenizną. Schłodzona maska przyjemnie nawilżyła i ukoiła cerę, podbijając majowy brąz na licu. 


INCI: Aqua, Betaine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin*, Pullulan, Xanthan Gum, Ginko Biloba Leaf Extract*, Citrus Limon Friut Extract*, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Citric Acid, Parfum, Dehydroacetic Acid, Carrageenan, Citral, Citronellol, Limonene

piątek, 26 maja 2017

Iossi Nawilżające serum do twarzy

Po mojej ostatniej wpadce w pielęgnacji, polegającej na przegięciu z ilością witaminy C, wróciłam już do normalności. Wprowadzam też powoli dodatkowe produkty do codziennego schematu pielęgnacyjnego. Od kilku tygodni stosuję wieczorem pod krem Nawilżające serum do twarzy od Iossi czyli ich nowość z olejem awokado, olejkiem z drzewa sandałowego i kwasem hialuronowym. Dziś przyszedł czas na recenzję tego produktu.



Nawilżające serum do twarzy z awokado, drzewem sandałowym i kwasem hialuronowym Iossi (30 ml/89 zł) KLIK to delikatny, suchy olejek, który dogłębnie nawilża i wygładza skórę. Działa antyoksydacyjnie i stymuluje regenerację tkanek.

Składniki aktywne:
  • Olej z awokado to źródło witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych, skutecznie nawilża i odżywia skórę.   
  • Skwalan z trzciny cukrowej wygładza, nawilża i zmiękcza skórę. Jest również antyoksydantem, chroniącym lipidowe struktury skóry przed utlenianiem i wolnymi rodnikami.  
  • Kwas hialuronowy, zwany eliksirem młodości, skutecznie nawilża, ujędrnia i poprawia elastyczność skóry. 
  • W serum wykorzystano także połączenie olejków palmarozowego i z drzewa sandałowego, które intensywnie ujędrniają, nawilżają i zapobiegają powstawaniu zmarszczek mimicznych. Dodatkową zaletą jest ich zapach, który uspokaja, rozluźnia i działa antydepresyjnie

Niewielką ilość olejku (dosłownie dwie krople) delikatnie wmasowuję wieczorem w oczyszczoną, wilgotną skórę twarzy (to ważne!). Serum szybko się wchłania, delikatnie ujędrnia, nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Skóra świetnie wygląda przy regularnym stosowaniu - jest nawilżona, gładka, ujędrniona i odżywiona. Zdarza się, że po zastosowaniu tego serum odczekuję kilka minut i jeśli czuję, że skóra  jest odpowiednio nawilżona to pomijam wówczas aplikację kremu! Przy mojej suchej cerze to duże osiągnięcie, także serum działa doskonale. Przy tym pięknie pachnie, niby ziołowo, ale też trochę słodko i kwiatowo. Polecam serdecznie to serum, zarówno osobom z suchą cerą jak i wrażliwcom. Pipeta działa bez zarzutu, a serum należy zużyć w ciągu czterech miesięcy od chwili otwarcia. Myślę, że nie ne powinno obciążyć także skór mieszanych czy tłustych. To jedno z lepszych serów jakie stosowałam, także warto się skusić ;)


INCI: Persea Gratissima (olej awokado) Oil*, Simmondsia Chinensis (olej jojoba) Seed Oil*, Vitis Vinifera Seed (olej z pestek winogron) Oil & Calendula Officinalis (nagietek) Flower Extract, C13-15 alkane (emolient z trzciny cukrowej z certyfikatem ecocert), Squalane (skwalan z trzciny cukrowej), Triticum vulgare (olej z zarodków pszenicy) Germ Oil, Rosa Canina (olej z dzikiej róży) Fruit Oil*, Borago Officinalis (olej z ogórecznika) Seed Oil*,  Hippophae Rhamnoides (olej rokitnikowy) Oil, Sodium Hyaluronate & Ricinus Communis (Castor) Seed Oil & Hydrogenated Castor Oil (kwas hialuronowy & olej rycynowy), Tocopherol (naturalna witamina E), Lavandula Angustifolia (lawenda) Oil, Cymbopogon Martini (palmaroza) Oil, Citrus Aurantium Begamia (bergamotka bez bergaptenu) Fruit Oil, Santalum Album (drzewo sandałowe) Oil, Boswellia carterii (kadzidłowiec) Oil,  Geraniol**, Limonene**, Linalool**  
*składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych **naturalne składniki olejków eterycznych
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.