poniedziałek, 17 września 2018

O!Figa Serum olejowe Dzika Figa

Odpowiednio dobrane serum olejowe potrafi pięknie nawilżyć, odżywić i zregenerować cerę bez obciążania czy zapychania porów. Osobiście stosuję tego typu produkt na noc, choć i na dzień lżejsze olejowe formuły mają u mnie możliwość zaistnienia. Dziś post na temat serum zawierającego "naturalny botoks" czyli olej z opuncji figowej - mowa o marce O!Figa i Serum olejowym Dzika Figa. Do tego w składzie witamina C w świetnej, nowoczesnej formie (dla mnie to bezdyskusyjny składnik w planie pielęgnacji, witamina młodości, witalności, wyrównanie kolorytu) i mamy sukces!


Serum olejowe Dzika Figa (20 ml/89 zł) to bogactwo naturalnych składników, których wpływ na naszą skórę jest nieoceniony. Bazą kosmetyku jest wyjątkowy olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych naturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące. Kolejnym, wyjątkowym olejem w składzie Dzikiej Figi jest olej z nasion cedru syberyjskiego. Ten bardzo trudno dostępny olej to prawdziwa bomba witaminowa: witamina F (około 70%) E, P, A i B. Doskonale sprawdza się w pielęgnacji cer problematycznych, z tendencjami do wyprysków, działa przeciwstarzeniowo i regeneracyjnie. Dalej olej z owocu dzikiej róży to bardzo wysoka zawartość witaminy C i karotenoidów, ma właściwości neutralizujące przebarwienia, łagodzące oraz regenerujące. W oleju z lnianki siewnej, podobnie jak w oleju z opuncji figowej, występuje ogromne stężenie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki czemu jest prawdziwym remedium w walce ze schorzeniami skóry jak łuszczyca czy egzema. Ponadto bardzo wysoka zawartość naturalnych tokoferoli powoduje, że olej ten jest prawdziwym pogromcą wolnych rodników. Kolejna gwiazda składu czyli tetraizopalmitynian askorbylu, to najnowsza i najnowocześniejsza olejowa forma witaminy C. Charakteryzuje się wyjątkową stabilnością, niweluje przebarwienia, pobudza produkcję kolagenu i elastyny i ma silne właściwości antyoksydacyjne. Na koniec nadkrytyczny ekstrakt z dzikiej róży to ponadprzeciętnie wysoka zawartość witaminy A i kwasu Omega 3, doskonały w pielęgnacji cery wrażliwej. 
 
Skład ekstra, cena naprawdę w porządku i działanie, które zdecydowanie jest widoczne i przynosi same korzyści. Serum aplikowane w niewielkiej ilości czyli 1-2 krople (!) na lekko zwilżoną buzię (tonik, serum wodne) szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej powłoki czy uczucia ciężkości. Nakładam je na noc na wodne serum, kolejno aplikując odrobinę kremu, choć można i bez niego. Efekt rano to świeża, wypoczęta, gładka rozjaśniona cera. W dłuższej perspektywie czasu możemy spodziewać się poprawy jędrności, wygładzenia i lepszej elastyczności skóry. Moje linie mimiczne na czole czy wokół ust stały się nieco rozluźnione. Dzika Figa jest niezwykle wydajna, starczy na długie miesiące, myślę że będę się cieszyć nim przez cały okres jesienno - zimowy. Koniecznie wypróbuj!


INCI: Opuntia Ficus-Indica (Prickly Pear) Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Camelina Sativa Seed Oil, Tocopherol, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Rosa Canina Fruit Extract, Helianthus Annus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract.

piątek, 14 września 2018

Ulubieńcy sierpnia

Połowa września praktycznie za nami. Lato się kończy, nie ma przebacz. Pogoda nas rozpieszcza w tym roku, mam nadzieję, że przed nami złota polska jesień aż do listopada albo i dalej. Dziś przygotowałam post z moimi sierpniowymi ulubieńcami. To cztery produkty do pielęgnacji, no może jeden na pograniczu z kolorówką i zapach. Zapraszam do lektury.



Krem do rąk to kosmetyk, który mam zawsze w domu i w torebce. Od paru miesięcy w domu służy mi Naprawczy krem marki Mayka Skincare (100 ml/10 £) KLIK. Prezentowałam już na blogu tę markę, szczegóły TUTAJ. Krem działa ochronnie, nawilżająco i łagodząco. Stworzony na bazie regenerującej organicznej wody lawendowej, zawiera nawilżający kwas hialuronowy, nierafinowane masło shea, łagodzący podrażnienia panthenol, naprawczy macerat z nagietka lekarskiego, organiczny ekstrakt z ogórka a także ochronne masło kakaowe i organiczny zimnotłoczony olej arganowy. Silnie regeneruje skórę dłoni, przywraca wysoki poziom nawilżenia, łagodzi zaczerwienioną i podrażnioną skórę a także chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Potrzebuje chwili na wchłonięcie, pozostawia tłustawą warstewkę na dłoniach, także najbardziej lubię stosować go na noc. Konsystencja jest dość gęsta, kremowa. Pachnie ziołowo, ale delikatnie, nie drażni nosa. Rano dłonie są porządnie nawilżone, gładkie i zregenerowane. Lubię i polecam.

INCI: Lavandula Angustifolia (Lavender) flower water,Calendula Officinalis (Calendula flowers) infused in Helianthus Annus (Sunflower) oil, Argania Spinosa (Argan) oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Butyrospermum parkii (shea) butter, Glycerin,Persea Gratissima (Avocado)oil, Cucumis Sativus (Cucumber) fruit extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Butter,Sodium Hyaluronate, Panthenol, Cetyl Alcohol (stabiliser), Tocopherol (Vitamin E), Benzyl Alcohol, Dehydro Acetic Acid, Sorbic Acid, Benzoic Acid (Eco preservation system), Xanthan Gum, Lavandula Angustifolia (lavender) flower oil, Linalool, Limonene.


Często podkreślam, że tonik to bardzo ważny produkt w moim pielęgnacyjnym zestawie. Niby nic, niby zwykły płyn, a ile potrafi. Dla siebie wybieram najczęściej warianty nawilżające, łagodzące czy kojące. Od niespełna dwóch miesięcy używam rano i wieczorem Toniku kojącego marki Madara (200 ml/67,99 zł) KLIK. Dzięki zawartemu w składzie nadbałtyckiemu rumiankowi głęboko tonuje, nawilża i koi suchą cerę. Skóra staje się miękka, elastyczna, odprężona, nigdy sucha. Tonik jest bezzapachowy, butelka wystarczy mi na około dwa miesiące stosowania rano i wieczorem. Muszę przyznać, że to jeden z lepszych toników, jaki przyszło mi stosować. Na pewno będę do niego wracać.

INCI: Aqua, Rosa Damascena (Rose) Flower Water*, Alcohol, Glycerin, Chamomilla Recutita (Camomile) Flower Extract*, Betaine, Lactic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Sodium Lactate, Sodium PCA, Mannitol, Lecithin, Sodium Cocoyl Glutamate


Kolejny wakacyjny ulubieniec to Ochronny podkład mineralny z efektem nude czyli Photoderm Nude Touch SPF 50+ Bioderma (40 ml/ok. 35-80 zł). Kombinacja filtrów mineralnych UVA/UVB oraz patentu Cellular Bioprotection chroni skórę przed promieniowaniem UV natychmiastowo i na długi czas, przeciwdziała starzeniu się skóry. Formuła złożona w 100% z filtrów mineralnych z technologią liquid-to-powder w trzech krokach:
  • po aplikacji produktu lotne substancje odparowują tworząc lekkie pudrowe wykończenie;
  • jedwabista konsystencja umożliwia równomierne rozprowadzenie pigmentów i filtrów na skórze dla uzyskania idealnie chronionej skóry z matowym wykończeniem;
  • składniki nawilżające wnikają w zewnętrzne warstwy naskórka dla uzyskania matowego, pudrowego wykończenia.
Produkt przeznaczony jest do cery mieszanej lub tłustej, ale mojej suchej również nie robi krzywdy. Nakładam go w roli podkładu, na wcześniej zaaplikowaną pielęgnację. Filtr pozostawia satynowe wykończenie, nie tworzy efektu maski i nie ściąga skóry. Kryje w stopniu lekkim. Świetnie współgra z sypkim pudrem wykończeniowym. Z czasem wykończenie robi się coraz bardziej pudrowe, co bardzo mi odpowiada. Kwas salicylowy wygładza powierzchnię skóry i rozświetla ją. Posiadam najciemniejszy odcień z trzech dostępnych. Produkt jest bezzapachowy.
 
INCI: ZINC OXIDE [NANO], DIMETHICONE, ISODODECANE, ISOSTEARYL ISOSTEARATE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT, TITANIUM DIOXIDE [NANO], PROPYLHEPTYL CAPRYLATE, DIPROPYLENE GLYCOL, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, SILICA, POLYMETHYLSILSESQUIOXANE, IRON OXIDES (CI 77492), AQUA/WATER/ EAU, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, PEG-10 DIMETHICONE, POLYSILICONE-11, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, SALICYLIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, IRON OXIDES (CI 77491), CAPRYLOYL GLYCINE, PROPYL GALLATE, IRON OXIDES (CI 77499), HYDROGENATED LECITHIN, CAPRYLYL GLYCOL, DECYL GLUCOSIDE, TOCOPHEROL, ECTOIN, MANNITOL, XYLITOL. [BI 740]


Parlez-moi d’Amour Eau Fraiche (wersja EDT 50 ml/ok. 65 zł), czyli "mów mi o miłości" to delikatna kompozycja stworzona przez Johna Galliano, w której cała akcja kręci się wokół jednej konkretnej nuty, która jest wyczuwalna od samego początku do końca - cyprys, który momentami okrywa się kwiatami jaśminu, momentami wonią imbiru. Dodaje to trochę smaku i świetnie kończy dzieło zapachowego serca. Choć cytryna podana jest jako nuta głowy, to rozwija się ona dopiero po tym, gdy woń imbiru przestaje być wyczuwalna. Zapach zaczyna przekształcać się z drzewnego w uroczą aromatyczną słodycz. Ten moment zawdzięczamy aromatowi białej porzeczki. Na koniec najpiękniejsza odsłona Parlez-moi d’Amoir Eau Fraiche – bukiet uroczo pachnących róż z dodatkiem słodyczy białej porzeczki na tle najdelikatniejszej wersji piżma. Coś pięknego! Koniecznie sprawdź ten zapach! Idealnie nadaje się na wiosnę i lato, choć teraz jesienią też pięknie się nosi.


Na koniec saszetka Drobnoziarnistego peelingu do twarzy Clochee (2x6 ml/15 zł) KLIK. Peeling przeznaczony do wszystkich typów skór. W delikatny sposób usuwa martwy naskórek, niweluje szorstkość skóry, nadaje jej miękkość, usuwa zanieczyszczenia i odświeża. Przywraca cerze promienność i wyrównuje koloryt. Zawarte w peelingu minerały ścierające mogą powodować nieznaczną zmianę barwy produktu. Nie wpływa to na jego jakość i działanie. Zawartość saszetki wystarczyła mi na cztery użycia raz w tygodniu. Peeling jest bardzo delikatny, ale skuteczny. Pachnie świeżo, delikatnie. Cera po zabiegu złuszczania jest gładka, miękka i przyjemnie nawilżona. Absolutnie nie podrażnia, jest w sam raz, nie za mocny, nie za słaby. Natężenie ścierania można stopniować naciskiem dłoni na twarz. Na pewno skuszę się na większe opakowanie tego produktu czyli tubę 100 ml! Świetny produkt.

INCI: Aqua, Alumina**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Glycerin**, Cetearyl Alcohol**, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate*, Glyceryl Stearate SE***, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glycyrrhiza Glabra Extract**, Ocimum Basilicum Extract**, Pyrus Malus Extract**, Alcohol**, Tocopherol**, Ascorbyl Palmitate**, Ascorbic Acid**, Citric Acid**, Xanthan Gum*, Sodium Benzoate**, Potassium Sorbate**, Dehydroacetic Acid**, Benzyl Alcohol**, Parfum***

* Certified ingredients, ** Natural raw materials, *** Approved for natural cosmetics

wtorek, 4 września 2018

Clochee Orzeźwiający olejek do mycia ciała

Praktycznie całkowicie już przerzuciłam się na delikatne, łagodne i nawilżające produkty do mycia ciała. Moja sucha skóra jest w lepszej kondycji, zdarzają się dni, że rezygnuję z balsamów/maseł, co jeszcze parę lat temu było nie do pomyślenia. Jak jest u Ciebie w tej materii? Dziś o wakacyjnej jeszcze nowości od Clochee, zapraszam.


Clochee Orzeźwiający olejek do mycia ciała (250 ml/59 zł, 100 ml/32 zł) KLIK skutecznie i bardzo delikatnie oczyszcza, pozostawiając uczucie czystości i świeżości. Nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej. Olej sezamowy i ze słodkich migdałów tworzą na powierzchni skóry warstwę okluzyjną, zabezpieczając ją przed wysuszeniem. Zawarty w olejku ekstrakt z ogórka ma działanie napinające oraz złuszczające martwy naskórek. Przyjemna, lekko gęsta konsystencja oleo-żelu jest bardzo fajna i wydajna w obsłudze. Piękny i rześki aromat earl grey wprowadza w błogi nastrój - ta przyjemność jest uzależniająca, serio! Rano pobudza, wieczorem przyjemnie koi zmysły. Uwielbiam!



INCI: Aqua**, Glycerin**, Cocamidopropyl Betaine**, Polyglyceryl-4 Caprate**, Pyrus Malus Extract**, Vitis Vinifera Extract**, Cucumis Sativus Fruit Extract**, Avena Sativa Kernel Extract**, Sesamum Indicum Seed Oil**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**, Hydroxyethylcellulose***, Xanthan Gum*, Sodium Hydroxide***, Sodium Benzoate**, Potassium Sorbate**, Dehydroacetic Acid*, Benzyl Alcohol*, Parfum***

*Certified ingredients
** Natural raw material
***Approved for natural cosmetics

wtorek, 28 sierpnia 2018

Fitomed || Esencja nawilżająca Róża damasceńska i Olejek miejski Dzika róża do cery mieszanej

Mój system pielęgnacyjny jest już na tyle usystematyzowany, że sięgam po produkty, które zawierają składniki, które służą mojej cerze. Nie kombinuję za bardzo, nie szukam Bóg wie czego tylko obserwuję swoją skórę. Od paru miesięcy mam w swojej kosmetyczce dwa nowe produkty marki Fitomed - esencję nawilżającą do cery mieszanej Róża damasceńska i olejek miejski do cery mieszanej Dzika róża. Dziś czas na recenzję.




Esencja nawilżająca do cery mieszanej Róża damasceńska (30 ml/35 zł) KLIK zalecana jest do stosowania jako prekosmetyk przed aplikacją olejku miejskiego do cery mieszanej Dzika róża, o którym dalej. Esencja łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, ma postać lekkiego żelu. Dwie krople esencji nakładamy na czystą skórę delikatnie wklepując. Po chwili nakładamy dwie krople olejku do cery mieszanej Dzika róża. Najważniejsze składniki: kwas hialuronowy, woda różana, wyciąg z owoców dzikiej róży, pantenol, kompleks polisacharydów o działaniu nawilżającym. Przeznaczona jest do cery mieszanej, ale na mojej suchej też radzi sobie bardzo dobrze.
Esencja nawilża, wygładza, zwiększa zdolność naskórka do lepszego przyswojenia substancji odżywczych z kolejno nakładanych kosmetyków: olejków, kremów, maseczek, daje uczucie satynowej skóry, świeżości, komfortu i relaksu.

INCI: Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Pantenol, Rosa Canina Fruit Extract, Sodium Hialuronane, Sodium Alginate, Pnenoxyethanol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa, Ethylhexylglycerin, C.I.16255.


Olejek miejski do cery mieszanej Dzika róża (30 ml/42 zł) KLIK zalecany jest do stosowania na dzień w celu ochrony przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi lub na noc w celu odżywienia i regeneracji naskórka. Skuteczność olejku do cery mieszanej zwiększa się jeżeli wcześniej jako prekosmetyk zastosujemy esencję nawilżającą „Róża damasceńska”. Olejek ma dość lekką konsystencję, dobrze się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Najważniejsze składniki: nierafinowane oleje: z pestek maliny, ze słodkich migdałów, olej z pestek truskawki, olej z nasion dzikiej róży, witaminy E i C.
Olejek odżywia, nawilża, chroni przed smogiem, stosowany razem z esencją Róża damasceńska działa wygładzająco i odmładzająco na naskórek. Osobiście stosowałam go tylko na noc, na dzień okazał się za ciężki.

Oceniając oba produkty łącznie uważam, że to całkiem udany duet nawilżająco-odżywczy. Cena nie jest wygórowana, działanie jest na wysokim poziomie. Warto spróbować.  

INCI: Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Tocoferyl Acetate, Ascorbyl Palmitate.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Lush Botanicals Serum pod oczy Stardust

O polskiej marce Lush Botanicals pisałam pod koniec lipca KLIK. Mam w użyciu kilka produktów tej marki i jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem. Moja cera jest aktualnie w idealnej kondycji! To zapewne efekt mojej całościowej i  bardzo uważnej pielęgnacji opartej na metodzie layeringu, jak również hormonów ciążowych. Zobaczymy jak sytuacja będzie się przedstawiać po porodzie. Póki co mam dla Ciebie kolejną recenzję produktu Lush Botanicals - tym razem czas na serum pod oczy Stardust.


Serum Stardust (30 ml/195 zł) KLIK dla skóry wokół oczu wymagającej intensywnego naprężenia, odżywienia i nawilżenia. Zawiera dużą dawkę antyoksydantów, witamin, minerałów i kwasu hialuronowego. Wysokie stężenie kofeiny zapewnia odpowiednie mikrokrążenie krwi, działa stymulująco i energetyzująco. Pozostałe cenne składniki ciężko pracują, aby skóra pozostała elastyczna, dotleniona i zabezpieczona przed oznakami starzenia się. Serum ma świeży zapach różowego lotosu, uważanego za najpiękniejszy zapach na świecie i słodkiej mandarynki, mnie bardzo przypadł do gustu, umila czas aplikacji po czym powoli się ulatnia. Jest subtelny i delikatny, piękny.
Serum przeznaczone jest do stosowania na dzień i na noc, tak właśnie go używam. Wyjmuję chłodne z lodówki (wszystkie produkty Lush Botanicals przechowujemy w lodówce) i po odświeżeniu twarzy, wklepuję delikatnie w skórę wokół oczu. Dla większej efektywności dokarmiania skóry producent zaleca serum wklepać w skórę, a nie wsmarowywać okrężnymi ruchami. Serum a właściwie krem ma bardzo skoncentrowaną konsystencję. Nie jest jednak tłusty ani ciężki, dla mnie w sam raz. Do jednorazowej aplikacji wystarczy naprawdę niewielka ilość, jakieś pół pompki, mniej znaczy tu więcej. Zaaplikowany w rozsądnej ilości jest świetną bazą pod makijaż. Chłodny preparat daje uczucie natychmiastowego odprężenia, ukojenia, nawilżenia i odżywienia okolicy oczu. Przy systematycznym stosowaniu, skóra staje się wygładzona, miękka i nawilżona do granic możliwości. Spojrzenie zyskuje na świeżości. Stardust umieszczam w czołówce produktów dla osób potrzebujących czegoś więcej niż delikatnego nawilżenia. Zadowolone będą wszystkie poszukiwaczki preparatu treściwego, działającego odżywczo, rewitalizująco i poprawiającego napięcie skóry. To produkt dla tych z Was, które cenią naturalny skład, ale nie lubią konsystencji tłustych i długo wchłaniających się masełek. Prawdziwy geniusz!

Kompozycja:
  • woda kwiatowa: z płatków kwiatu róży damasceńskiej;
  • oleje: olej z pestek granatu, olej z pestek kiwi, olej z pestek opuncji, olej z pestek jabłek, olej z pestek jojoba, olej ze słodkich migdałów, masło shea, masło murumuru;
  • ekstrakty: z zielonej kawy, z owoców acai, winogron, z pestek guarany, grejpfruta, mleczka pszczelego (royal jelly);
  • niezastąpione: kofeina (odprężająca skórę i stymulująca mikrokrążenie), witamina E (Tocopherol), witamina B5 (Panthenol), duża dawka nawilżającego kwasu hialuronowego o różnej wielkości cząsteczkach, betaina (nawilżająca). 



INCI: Rosa Damascena Flower Water, Aqua, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Astrocaryum Murumuru Seed Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Isostearyl Isostearate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Opuntia Ficus Indica (Prickly Pear) Seed Oil, Pyrus Malus (Apple) Seed Oil, Glycerin, Royal Jelly, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caffeine, Coffea Arabica (Coffee) Seed Extract, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Panthenol, Betaine, Euterpe Oleracea (Acai) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Paullinia Cupana (Guarana) Seed Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), Cera Alba, Xanthan Gum, Nelumbo Nucifera (Pink Lotus) Flower Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Limonene

czwartek, 2 sierpnia 2018

Iossi Ryż i Kokos Pasta do mycia twarzy

Produkty polskiej marki Iossi regularnie pojawiają się na blogu. Częściej, rzadziej, ale są. Mam słabość do polskich marek, ale co ważne, te wcale nie ustępują tym zagranicznym pod względem składów i działania. Iossi idzie jak burza, co jakiś czas raczy nas nowymi produktami w asortymencie. Pasta do mycia twarzy Ryż i Kokos pojawiła się w sprzedaży niespełna dwa miesiące temu. Od tamtej pory sumiennie jej używam, a dziś przychodzę z recenzją.


Ryż i Kokos (120 ml/64 zł) to niezwykle delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie oczyszczające i lekko złuszczające. Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak nawilżające fermenty z kokosa i rzodkiewki, delikatnie złuszczający puder z ryżu i kokosa, oczyszczające proteiny z ryżu oraz zmiękczający skórę skwalan z trzciny cukrowej i olej babassu. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka i łagodzącym podrażnienia jest bisabolol - nie wywołujący alergii ekstrakt z rumianku rzymskiego. Moja cera jest sucha, więc bardzo ostrożnie podchodzę do tego typu produktów. Tutaj jednak jest bardzo bezpiecznie i komfortowo - możesz zapomnieć o uczuciu suchej i ściągniętej skóry - twarz po umyciu jest czysta, miękka i nawilżona. Stosuję ją dwa, trzy razy w tygodniu po uprzednim oczyszczeniu twarzy płynem micelarnym i olejkiem do demakijażu. Niewielką ilość pasty (porcję wielkości orzecha laskowego - umiar jest tu bardzo ważny) rozcieram w mokrych dłoniach, a następnie delikatnie wykonuję masaż twarzy z ominięciem oczu. Zmywam twarz ciepłą wodą. Po użyciu skóra jest czysta i aksamitnie gładka, jakby po zastosowaniu peelingu i maski nawilżającej w jednym. Proszki ryżowy, owsiany i z kokosa są bardzo gładko zmielone, nie podrażniają, bardziej działają jak "gumka do ścierania w zeszycie". Pasta jest odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Została też przebadana pod kątem cery wrażliwej. Konsystencją pasta przypomina mi nieco bardziej wilgotną plastelinę. Zapach jest delikatny, z nutą trawy cytrynowej. Mnie ten produkt zachwycił, rzadziej używam peelingu, a cera jest trwale nawilżona i oczyszczona. Polecam wypróbować!



INCI: Oryza Sativa (Rice) Powder, Glycerin, Avena Sativa (Oat) Kernel Powder, Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Powder, Sodium Cocoyl Hydrolyzed Rice Protein, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Leuconostoc/Radish Root ferment Filtrate, Hydrogenated Farnesene, Kaolin, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Copaifera Officinalis (Copaiba) Resin, Lactic Acid, Bisabolol, Cymbopogon Flexuosus (Lemongrass) Oil, Cymbopogon Martini (Palmarosa) Oil, Citronellol*, Farnesol*, Geraniol*, Limonene*
*naturalne składniki olejków eterycznych

niedziela, 29 lipca 2018

Ulubieńcy czerwca i lipca

Koniec lipca tuż tuż, lato w pełni! Uwielbiam ten ciepły, a właściwie gorący, letni czas. Długie dnie, wycieczki bliższe i dalsze, ciepłe noce... Lato mogłoby dla mnie trwać cały rok. Mam nadzieję, że sierpień, a potem i wrzesień również dopiszą pod względem pogody. Tymczasem zapraszam na pięć ulubionych ostatnio kosmetyków - trzy typowo pielęgnacyjne i dwa kolorowe.



Hagi Naturalny balsam do ciała z masłem mango i olejem chia (200 ml/54 zł) długo czekał w szafce na swą kolej. Gdy w końcu przyszła jego pora - przepadłam! W środku znajdziesz to, co najlepsze: oleje makadamia, morelowy, z nasion chia, kiełków pszenicy, kokosowy, masło mango i aloes. Ta bogata mieszanka zapewnia skórze elastyczność, dogłębne i długotrwałe nawilżenie bez tłustości oraz łagodzi uczucie napięcia. Delikatnie pachnie mango, ale takim prawdziwym, żywicznym. Jest bogaty w konsystencji, a przy tym wydajny. Świetnie sprawdza się na ciążowym brzuszku. Warto wypróbować jeśli szukasz czegoś treściwego, mocno nawilżającego, ale bez efektu obciążenia skóry.

INCI: Aqua, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate Citrate, Macadamia Ternifolia (Macadamia) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Cetyl Alcohol, Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Salvia Hispanica (Chia) Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Tocopherol (Vitamin E), Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Parfum, Xanthan Gum, Citral*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*

 
Yonelle Metamorphosis Gold Flash Moisturizer Champagne Glow (25 ml/89 zł) czyli Rozświetlający nawilżacz ze złotymi drobinkami to tegoroczna nowość marki na lato. To nowoczesny kosmetyk w postaci bogatego hydrożelu. Wzmacnia nawilżające działanie każdego kremu, dając jednocześnie efekt upiększającej metamorfozy skóry. Specjalistyczny kompleks AHT (aminokwasy, kwas hialuronowy, trehaloza) sprawia, że cera zyskuje zachwycającą gładkość i elastyczność. Z kolei złocista poświata w jednej chwili zapewnia jej przepiękne, kuszące rozświetlenie. Skóra wygląda młodziej, promiennie i świeżo. Nawilżacz możesz stosować na dwa sposoby:
  1. na krem pielęgnacyjny lub podkład/fluid, punktowo na kości policzkowe, pod łukiem brwiowym, na skroniach  czy nad ustami lub na całą twarz
  2. jako dodatek do kremu pielęgnacyjnego lub podkładu/fluidu - wówczas wymieszaj go z wybranym produktem w zagłębieniu dłoni.
Wygodny "dziubek" tubki pozwala na dokładne dozowanie kremu w miejscu i ilości jakiej chcę. Gold Flash Moisturizer jest wydajny, wystarczy mała kropla, rozcieram ją w palcach i wklepuję w okolicę kości policzkowych. Efekt glow jest natychmiastowy, można go stopniować! Fajny produkt na lato, ale i na pozostałą część roku.


Clochee Serum silnie nawilżające (30 ml/139 zł) zawiera w składzie dwa rodzaje kwasu hialuronowego. Wielkocząsteczkowy działa na powierzchni skóry, silnie wiążąc w niej wodę. Dzięki temu bardzo mocno nawilża i wygładza zmarszczki, jak również zwiększa przenikanie substancji czynnych w głąb skóry. Natomiast kwas hialuronowy małocząsteczkowy, obok kolagenu, jest najważniejszym składnikiem skóry, dlatego nie powoduje alergii. Jego zdolność do wiązania i zatrzymywania wody utrzymuje nawilżenie w głębszych warstwach skóry. Nawilżona cera staje się jędrna i gładka, wobec czego wygląda zdrowiej i młodziej. Serum jest dedykowane skórze normalnej i suchej. Nie jest to produkt oleisty, nie natłuszcza, dlatego można śmiało stosować go pod serum olejowe i/lub krem. U mnie metoda layeringu sprawdza się genialnie, więc zaraz po toniku stosuję serum Clochee, następnie serum olejowe i krem z filtrem. Polecam serdecznie wypróbować!


Lush Botanicals Juicy In Motion (100 ml/95 zł) to tonik/sok do przemywania i odświeżania skóry. Nietypowo jak na tonik zawiera oleje, które dodatkowo intensywnie odżywiają i nawilżają skórę, pozostawiając ją miękką i aksamitną. Świeży i energetyzujący zapach cytrusów pobudza rano do działania, tak mocno, że za każdym razem gdy go używam najchętniej bym się go po prostu napiła! W składzie zawiera sok z miąższu liści aloesu, oleje: z pestek moreli, z pestek arbuza, z pestek winogron oraz ekstrakty: z pestek guarany, z owocu pomarańczy, z pestek grejpfruta, ze słodkiego migdała, z owocu winogrona, z mleczka pszczelego (royal jelly). Wyjmij chłodny z lodówki, koniecznie wstrząśnij kilka razy butelką, wylej odpowiednią ilość na wacik i rozpieść skórę tym genialnym produktem! Uwielbiam!
 


Na koniec Becca Mineralny róż do policzków w odcieniu Flowerchild. Kolor trudny do uchwycenia, ja w nim widzę ciepły róż z odrobiną brzoskwini i złotymi drobinkami bez efektu disco. Jest mocno napigmentowany, więc ostrożność zalecana. Nie jest zbyt twardy ani zbyt miękki, nie pyli. Pięknie odświeża lico, dodaje cerze blasku. Utrzymuje się przez cały dzień. Towarzyszy mi ostatnio w każdym makijażu. Wydajność powala, tym bardziej, że jestem jego drugą właścicielką w efekcie kosmetycznej wymianki. Koniecznie sprawdź, dostępny w Sephorze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.