poniedziałek, 10 czerwca 2019

O!Figa || Sama Słodycz i Piękna Trójca

O produktach marki O!Figa pisałam na łamach bloga dwukrotnie. To były recenzje Takiej Tonki i Dzikiej Figi. W międzyczasie oferta firmy poszerzyła się o Samą Słodycz czyli skwalan z trzciny cukrowej i żel hialuronowy Piękna Trójca. Używam obu produktów od kilku miesięcy, więc czas na recenzje.


Skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz (30 ml/35,90 zł) to jeden z najbardziej uniwersalnych emolientów na rynku. Wszystko to dzięki jego sensorycznemu profilowi, biokompatybilności i wyjątkowo mocnej kompozycji. Badania wykazały, że skwalan z trzciny cukrowej ma ponadprzeciętne właściwości nawilżające, nadające skórze sprężystość i elastyczność. Doskonale sprawdzi się jako samodzielny kosmetyk do pielęgnacji włosów i skóry, wspomaga procesy komórkowe, zmniejsza powstawanie drobnych zmarszczek i linii mimicznych.



Żel hialuronowy Piękna Trójca (30 ml/27,90 zł) to trójcząsteczkowy żel hialuronowy, każda z cząstek różnej masie pełni inną funkcję i uzupełnia swoje działanie. Kwas małocząsteczkowy przenika do naskórka, kwas ultramałocząsteczkowy przenika do głębszych warstw skóry, gdzie wiąże wilgoć, dzięki czemu nawilżenie dłużej się utrzymuje, natomiast kwas wielkocząsteczkowy tworzy warstwę okluzyjną, która chroni naskórek przed utratą wody. Piękna Trójca doskonale uzupełni pielęgnację Dziką Figą lub Samą Słodyczą, ewentualnie innym serum olejowym – wystarczy we wgłębieniu dłoni wymieszać niewielką ilość żelu z olejem. Surowiec jest zakonserwowany akceptowanym przez ECOCERT konserwantem – mieszaniną alkoholu benzylowego i kwasu dehydrooctowego.

INCI: aqua, sodium hyaluronate, hyaluronic acid, benzyl alcohol, dehydroacetic acid



Stosuję te produkty łącznie - mieszam w zagłębieniu dłoni po jednej pompce każdego z nich i nakładam na wodne serum i pod krem, codziennie rano. Takie zastosowanie sprawdza się u mnie genialnie! Mieszanka idealnie się wchłania, pozostawiając aksamitną i wspaniale nawilżoną cerę. Skóra z każdym dniem stosowania zyskuje na miękkości i elastyczności. Absolutnie nie obciąża cery, nie zatyka porów, myślę, że to jest świetna opcja na cer mieszanych i tłustych. W każdym bądź razie moja sucha, ale idąca już w kierunku normalnej, cera naprawdę wspaniale wygląda i bardzo korzysta na działaniu tej mieszanki. Koniecznie wypróbuj, tym bardziej, że cena jest więcej jak przyzwoita. Dla mnie hit!

czwartek, 16 maja 2019

Yonelle Diamond

W ostatnim czasie Yonelle wprowadziła linię kosmetyków Diamond z subtelnie rozświetlającym złotem i diamentem. To specjalna edycja na piąte urodziny marki, składająca się z kremu młodości na twarz i usta, kremu na noc na twarz i usta, kremu-maski pod oczy i na usta oraz bankietowej maski. Oprócz biżuteryjnej szaty graficznej przywołującej na myśl migoczący w świetle diament, mamy do czynienia z unikalnymi składnikami aktywnymi oraz przełomową technologią opartą na zaawansowanych nośnikach - nanodyskach, a także czterech rodzajach peptydów i czterech silnych antyoksydantach. Moja mama od kilku dobrych miesięcy stosuje Diamentowy Krem Młodości N°5 na twarz i usta oraz Diamentowy Krem i Maska pod oczy i na usta.


Linia Diamond dedykowana jest dla każdego typu skóry, w tym wrażliwej, która z czasem utraciła młodzieńczy blask, jest zmęczona i posiada zmarszczki oraz nierówny koloryt. Efekt odmłodzenia wyglądu uzyskano tu poprzez równoległe działanie na twarz oraz usta i ich okolice. Gdy usta stają się pełniejsze i bardziej wyraziste – zmarszczki nad nimi spłycają się, dając efekt młodzieńczego piękna i blasku. Zastosowano tu system nośników, składający się m.in. z nanodysków oraz cząsteczek diamentu, aktywnie wtłaczających w skórę substancję chroniącą kolagen. Działanie odmładzające zapewniają natomiast cztery peptydy: Tripeptyd-38, Pentapeptyd-48, Acetyl sh-pentapeptide-35 w nośniku diamentowym oraz Acetyl Hexapeptide-8, a także cztery silne antyoksydanty: escyna i witamina C w nanodyskach, witamina E, resweratrol.

 
Diamentowy Krem Młodości N°5 na twarz i usta (50 ml/359 zł) to ekskluzywny krem na dzień i na noc odmładzający wygląd skóry twarzy i ujędrniający kontur ust, z subtelnie rozświetlającym złotem i diamentem. Stworzony został na bazie składników naturalnych, naśladujących budowę skóry, o dużej mocy regenerującej. Składniki aktywne zagęszczają i wypełniają skórę oraz relaksują mięśnie mimiczne, dzięki czemu zmarszczki stają się mniej widoczne, a skóra bardziej zwarta i jędrna. Lekka, ale przy tym treściwa konsystencja przyjemnie otula skórę, uwalniając przy tym kwiatowy, delikatny aromat. Cera jest aksamitna w dotyku, rozświetlona, pełna energii, olśniewa niezwykłą gładkością i świeżym kolorytem. Krem sprawia, że usta stają się pełniejsze i bardziej wyraziste, a w efekcie zmarszczki nad nimi – płytsze. Według Yonelle to klucz do uzyskania odmłodzonego wyglądu całej twarzy. Mama jest zachwycona tym kremem, jej alergiczna cera jest ukojona, świetnie nawilżona i przyjemnie napięta.


Diamentowy Krem i Maska pod oczy i na usta (30 ml/299 zł) to preparat odmładzający wygląd skóry z subtelnie rozświetlającym złotem i diamentem. Do stosowania na dzień i na noc wokół oczu oraz na usta i ich okolice. Ma zaskakująco lekką konsystencję, która w trakcie aplikacji przekształca się w skoncentrowane serum, nasycające skórę drogocennymi składnikami stymulującymi. Tworzy ono aktywną warstwę zapewniającą przedłużone działanie. Można również nakładać grubszą warstwą jako intensywną maskę przeciwzmarszczkową. Składniki aktywne ujędrniają skórę oraz relaksują mięśnie mimiczne, dzięki czemu zmarszczki stają się mniej widoczne, a skóra jest zagęszczona i wypełniona. Zostaje nasycona wilgocią, jest jędrna, elastyczna i rozświetlona. Potężna dawka antyoksydantów działa skutecznie w celu zmniejszenia worków i cieni pod oczami, nadając spojrzeniu młodszy, wypoczęty wygląd. Równoległe działanie kremu na usta i ich okolice sprawia, że usta stają się pełniejsze i bardziej wyraziste, a w efekcie zmarszczki nad nimi – płytsze. To kolejny świetny produkt - według mamy genialnie nawilża okolice oczu, jest wydajny, rozświetla i ujędrnia!

czwartek, 2 maja 2019

Resibo SOS Rescue Kit

Nasze polskie Resibo idzie w ostatnim czasie jak burza! Jedna premiera goni kolejną. Ostatnio wprowadzone kosmetyki to Naturalny żel do mycia twarzy i Instatnt Beauty Mask. Wcześniej był czas serum normalizującego, a jeszcze wcześniej kremu do rąk i kremu ratunkowego SOS. Dwa ostatnie można kupić w zgrabnym zestawie SOS Rescue Kit. Używam tego zestawu od jakiś trzech miesięcy, więc  dziś czas na recenzję.


Obietnica
Są chwile, w których Twoja skóra potrzebuje więcej uwagi. Są miejsca, które wymagają bardziej intensywnej pielęgnacji. Są sytuacje, kiedy niezbędne jest natychmiastowe działanie. W takich momentach na ratunek spieszy ten właśnie zestaw – dwa kremy, które zostały stworzone do zadań specjalnych.


W zestawie (79 zł) znajdziesz krem ratunkowy SOS i naturalny krem do rąk – dwa produkty stworzone do zadań specjalnych, chroniące, łagodzące podrażnienia, regenerujące i przynoszące natychmiastową ulgę.

1) Krem ratunkowy SOS to idealna kompozycja składników kojących i regenerujących. Chroni przed drażniącym działaniem czynników zewnętrznych. Wzmacnia naturalną barierę skóry. Dla osób zmagających się z suchą, skłonną do podrażnień skórą – jako codzienna bariera. Dla tych, którzy prowadzą aktywny tryb życia – ochrona skóry przed wpływem różnych warunków atmosferycznych. I dla każdego, kto chce mieć pod ręką łagodzący krem, wspierający regenerację skóry na całym ciele. Używałam tego kremu zarówno do rąk, twarzy i ciała. Poradził sobie z przesuszonymi miejscami na plecach, odżywił suche dłonie i ukoił skórę twarzy po serum z retinolem. W konsystencji jest ciekawy, bo z jednej strony treściwy a z drugiej szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. W składzie hialuronian sodu wysokocząsteczkowy, prowitamina B5, betaglukan z owsa, masło kokum, mango, cupuacu, shea. Warto go mieć w swojej kosmetyczce!

INCI: Aqua, Garcinia Indica Seed Butter, Ribes Nigrum Seed Oil, Propanediol, Propanediol Dicaprylate*, C12-C16 Alcohols*, Butyrospermum Parkii Butter, Isoamyl Laurate*, Glycerin, Mangifera Indica Seed Butter, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Crambe Abyssinica Seed Oil, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Palmitic Acid*, Hydrogenated Lecithin*, Cetyl Esters, Avena Sativa Bran Extract, Dipotassium Glycyrrhizate*, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Hydrogenated Rapeseed Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Sodium Phytate*, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid
*składniki certyfikowane


2) Naturalny krem do rąk to prawdziwe bogactwo składników nawilżających, regenerujących i ochronnych. Działa intensywnie i wielokierunkowo. Łagodzi i regeneruje, nawilża i chroni, działa przeciwstarzeniowo. Jeśli tylko chcesz, żeby skóra Twoich dłoni dostawała to, co dla niej najlepsze, sięgaj po niego kilka razy dziennie. Według mnie to jeden z lepszych kremów do rąk na rynku. Koniecznie nałóż grubszą warstwę na noc - rano dłonie będą w idealnym stanie!

INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Isoamyl Laurate*, Propanediol, Caprylic/Capric Triglyceride*, Cetearyl Alcohol*, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate*, Aleurites Moluccana Seed Oil, Solanum Lycopersicum Seed Oil, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Avena Sativa Kernel Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Tocopherol, Allantoin, Xanthan Gum, Glyceryl Caprylate*, Sodium Phytate*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Citric Acid *składniki certyfikowane


po lewej krem do rąk, po prawej krem SOS

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Ministerstwo Dobrego Mydła Serum do pielęgnacji twarzy Róża - Malina

Dwójka dzieci to jednak inna sytuacja niż jedno. Trudniejsza, wymagająca większego zaangażowania i uwagi. Do tego niekończące się przeziębienia, rotawirusy, itd. Po prostu brakowało mi czasu, aby być również tutaj. Mam nadzieję, że wraz z wiosną sytuacja ulegnie znaczącej poprawie, bo jest o czym pisać. Dziś zacznę serum olejowym, którego używam codziennie wieczorem od trzech miesięcy. Róża - Malina od Ministerstwa Dobrego Mydła!


Efektem kilkuletniej pracy w Ministerstwie nad tą jedną, jedyną recepturą jest właśnie Róża - Malina (30 ml/83 zł), która podczas finalnych testów na konsumentkach otrzymała roboczy pseudonim "Dajcietegowięcej!" Na mieście mówią też o niej "*%&#@ skończyła mi się!" oraz "nie chcę już żyć bez tego zapachu"! Nie przedłużając: o co tyle krzyku?



Według dziewczyn z Ministerstwa to cudownie lekkie, doskonale rozprowadzające i wchłaniające się, mocno odżywcze serum różano-malinowe. Pachnie słodko, cudnie oraz relaksująco (co potwierdza 95% badanych Pań). Nie daje poczucia obciążenia skóry, może być stosowane zamiast kremu, a często również pod makijaż. Z roślinną lanoliną, kompleksem witamin i koenzymem Q10 - genialnie nawilża, długo i trwale wygładza i uelastycznia skórę zmniejszając zaczerwienienia i nadając jej piękny, promienny odcień. Poza tym łagodzi drobne podrażnienia, reguluje wydzielanie sebum, jest wysoko wydajne i często polecane przyjaciółkom. Podsumowując: mamy tutaj 30 ml absolutnego, legalnego szczęścia w małej, białej butelce. 
Nie mam innego wyjścia jak w pełni zgodzić się z powyższym! Bardzo lubię ten produkt za działanie (nawilżanie, wygładzanie, ujednolicenie kolorytu) i boski zapach malinowo-różany, delikatny, słodkawy, nienachalny. Od siebie dodam, że przed aplikacją mieszam w dłoni serum z kwasem hialuronowym - wówczas jeszcze lepiej się wchłania i mocniej nawilża. Do tego ekstra wydajność, piękna biała buteleczka z precyzyjnym kroplomierzem i tak bardzo poszukiwane teraz witaminy C (nowoczesna forma) i A. Czego chcieć więcej? 

INCI: Rosa Canina Seed Oil, Hydrogenated Farnesene, Squalane, Rubus Idaeus Seed Oil, Perilla Frutescens Seed Oil, Cucurbita Pepo Seed Oil, Tripelargonin, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Lecithin, Ricinus Communis Seed Oil, Glyceryl Rosinate, Glyceryl Oleate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Tocopherol, Parfum, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Copaifera Officinalis Resin, Ubiquinone, Hydrogenated Retinol, Capryloyl Glycine, Linalool, Geraniol, Citronellol, Limonene

środa, 20 lutego 2019

Il Salone Milano Glorious Shampoo i Supreme Mask

Z moimi włosami nie mam większych problemów. Szampon, odżywka i co jakiś czas maska - taki zestaw mam w użyciu. Stosuję produkty naturalne, czasem drogeryjne. Parę tygodni temu otrzymałam zestaw kosmetyków profesjonalnych Il Salone Milano - Glorious Shampoo i Supreme Mask. Oba do włosów suchych i zniszczonych. Przy tych produktach obawiałam się o nadmierne obciążenie moich kosmyków. Czy zasadnie?



Szampon Glorious Shampoo (1 l/ok. 40 zł) zawiera ekstrakty z bambusa oraz proteiny mleka, które w widoczny sposób mają poprawić stan uszkodzonego włókna włosa. W efekcie włosy mają wyglądać zdrowo, świeżo oraz być świetliste i odżywione. I co? Faktycznie kosmetyk ten doskonale sprawdza się w użyciu - przywraca miękkość, pięknie nabłyszcza, nie obciąża, nadaje gładkości i lekkości, a przy tym dobrze oczyszcza. Czasem, gdy nie mam czasu, aby kolejno użyć maski, włosy po samym szamponie są w dobrej kondycji. Wygodna butelka z pompką ułatwia dozowanie. Konsystencja średnio gęsta, zapach przyjemny, perfumowany. Lubię!

INCI:  Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance), Glycol Distearate, Imidazolidinyl Urea, CocamideMea, Phenoxyethanol, Polyquaternium7, propylene Glycol, Butylene Glycol, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Lactose, Lactis Proteinum (Milk Protein),SodiumBenzoate, Magnesium Nitrate, Bambusa Vulgaris Extract, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Chloride, Methylisothiazolinone







Maska Supreme Mask (500 ml/ok. 40 zł) zawiera ceramidy oraz proteiny mleka i zboża. Elementy te w widoczny sposób mają poprawić stan uszkodzonego włókna włosa, natomiast cenne proteiny zbożowe mają przywrócić włosom utraconą miękkość oraz znacznie zwiększyć ich objętość. W przypadku maski także jestem zadowolona. W efekcie włosy są zregenerowane, miękkie i aksamitne w dotyku, odbite od nasady bez obciążenia. Maska w konsystencji jest średnio gęsta, łatwo rozprowadza się na włosach i bez problemu się zmywa. Przepisowe pięć minut wystarczy, aby włosy zyskały na wyglądzie. Zapach ten sam, co przy szamponie. Warto wypróbować moim zdaniem.


INCI: Aqua (Water), Myristyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum (Fragrance), Citric Acid, Imidazolidinyl Urea, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Ethylparaben, Methylparaben, Glycerin, Propylparaben, Polyquaternium-7,sodium Benzoate, Lactose, Peg-8,lactis Proteinum, PEG-8/SMDI Copolymer, Palmitoyl Myristyl Serinate, Sodium Polyacrylate

wtorek, 19 lutego 2019

OnlyBio Balsam do ciała – nawilżający

Wszelkie mazidła do ciała, czy to masła, balsamy, olejki, bardzo lubię i stosuję codziennie wieczorem. Skóra mojego ciała jest sucha, szczególnie w okresie jesienno - zimowym, więc takie działanie to poniekąd konieczność. W tej kategorii wybieram produkty bez parafiny itp. Od kilku tygodni stosuję balsam do ciała polskiej marki OnlyBio. To moje pierwsze spotkanie z tym producentem. Dziś czas na recenzję.



Zgodnie z zapowiedziami producenta to balsam (250 ml/34,99 zł), który zadba o piękno i zdrowie ciała, nawet jeżeli posiadasz bardzo wysuszoną skórę. Łączy delikatność z efektywnością nawilżenia i pielęgnacji. Otuli szybko wchłaniającym się kremowym płaszczem i zadba, aby skóra promieniała wyglądem. Biorafinowany lewan z rzepaku zapewnia głębokie i długotrwałe nawilżenie skóry oraz łagodzi podrażnienia. Fitosterole z oleju pobudzają wytwarzanie kolagenu, odpowiedzialnego za elastyczność skóry. Olej z sezamu efektywnie wpływa na nawilżenie skóry. Emolienty efektywnie natłuszczają. Bez: parabenów, PEG, silikonów, parafin, wazeliny, olejów mineralnych, ftalanów, substancji odzwierzęcych, barwników, syntetycznych kompozycji zapachowych, GMO. Produkt wegański. 
Jak obietnice mają się do rzeczywistości? Zanim ocenię ten balsam, muszę przyznać, że bardzo odpowiada mi jego świeży, lekki zapach z nutą słodyczy. Sama konsystencja jest lekka, szybko się wchłania, otulając ciało nietłustą warstewką. Produkt jest wydajny. Bardzo przyjemnie dla oka prezentuje się opakowanie wykonane z ciemnego, matowego szkła. Pompka to także rzecz, którą bardzo cenię w kosmetykach. Co do samego nawilżenia, jakie ma zapewniać balsam to oceniam je jako dobre, bez fajerwerków, ale dobre. Bardzo możliwe, że latem ten balsam byłby wystarczający dla mojej suchej skóry i oceniłabym go jeszcze lepiej.



INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Isoamyl Laurate, Octyldodecanol, Propanediol, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Microcrystalline Cellulose, Sesamum Indicum Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Levan, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sucrose, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Glucose, Tocopherol, Fructose, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Citric Acid, Benzoic Acid, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, Citral.

środa, 6 lutego 2019

Miya Cosmetics Maseczki do twarzy

Czas z maseczkami do twarzy to dla mnie chwila relaksu, o którą ostatnio przy trzymiesięcznej córeczce, nieco trudniej. Niemniej nie rezygnuję z tego czasu i jeśli tylko nadarza się sposobność używam tego typu produktów. Lubię maski nawilżające, ale od oczyszczających nie stronię. Dziś post na temat dwóch masek marki Miya Cosmetics.



myPUREexpress 5-minutowa maseczka oczyszczająca z kompleksem [5% kwas azelainowy + glicyna] (50 g/34,99 zł) to delikatna, przyjemna i szybka w użyciu konsystencja, która łatwo się zmywa i nie pozostawia uczucia ściągnięcia skóry. Formuła z kompleksem [5% kwas azelainowy + glicyna], różową i białą glinką, olejkiem z nasion malin i jojoba, witaminą E i prowitaminą B5. Już po pięciu minutach bardzo dobrze oczyszcza i wycisza niedoskonałości. Jednocześnie bardzo dobrze nawilża i poprawia kondycję skóry. Używam jej raz, czasem dwa razy w tygodniu. Bardzo komfortowo działa, delikatnie chłodzi, nie ściąga, nie podrażnia, łatwo się zmywa. Bez silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, parabenów. Przebadana dermatologicznie. Odpowiednia dla wszystkich typów skóry, także wrażliwej i trądzikowej. Testowana dermatologicznie. Nie testowana na zwierzętach. Wegańska. Polecam koniecznie wypróbować! Dla mnie hit.

INCI: Aqua (Water), Kaolin, Montmorillonite, Isostearyl Isostearate, Panthenol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Potassium Azeloyl Diglycinate, Illite, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glyceryl Stearate, Methylpropanediol, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Alcohol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Parfum (Fragrance), Linalool.



myBEAUTYexpress 3-minutowa maseczka wygładzająca z aktywnym węglem kokosowym to ekspresowe wygładzenie, oczyszczenie i delikatne nawilżenie skóry już po trzech minutach. Przyjemna i szybka w użyciu, łatwo się zmywa i nie pozostawia uczucia ściągnięcia skóry. Formuła z aktywnym węglem kokosowym, białą glinką, olejkiem z pestek winogron, ekstraktem z kwiatów rumianku, witaminą E i prowitaminą B5. Przyjemnie wygładza naskórek, oczyszcza z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń. Rozjaśnia, rozświetla i upiększa skórę. Poprawia ogólny wygląd i kondycję skóry, uspokaja zaczerwienienia, ujednolica i wyrównuje koloryt. Ta maska to dla mnie tańszy i równie dobry odpowiednik Origins Clear Improvement - Active Charcoal Mask To Clear Pores. Nawilża dużo mniej niż wersja różowa, ale za to bardziej wygładza i napina cerę. Bez silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, parabenów. Przebadana dermatologicznie. Odpowiednia dla wszystkich typów skóry, także wrażliwej i trądzikowej. Testowana dermatologicznie. Nie testowana na zwierzętach. Wegańska. Tę maskę także polecam, choć gdybym miała wybrać to wolę wersję różową, pewnie ze względu na to, że mam suchą cerę.

INCI: Aqua (Water), Kaolin, Charcoal Powder, Isostearyl Isostearate, Cetearyl Alcohol, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Panthenol, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Glycerin, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Methylpropanediol, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Alcohol, Parfum (Fragrance).


niedziela, 3 lutego 2019

D'Alchemy Loss of Elasticity Skin Renewer

Krem rano i wieczorem to u mnie punkt obowiązkowy. Oczywiście prócz kremu używam innych kilku produktów, niemniej krem na koniec być musi. Moja sucha cera potrzebuje otulającej warstewki, szczególnie w chłodnych miesiącach. Kilka dni temu zużyłam D'Alchemy Loss of Elasticity Skin Renewer czyli Przeciwstarzeniowy krem do cery suchej i wrażliwej. Zapraszam na recenzję.


D'Alchemy Loss of Elasticity Skin Renewer to przełomowa terapia, która łączy zaawansowane składniki, by umożliwić odwrócenie widocznych oznak starzenia się skóry. Preparat zapewnia skumulowany efekt liftingu, odżywienia, zagęszczenia i ujędrnienia skóry, pozostawiając ją elastyczną i sprężystą. Wypełnia, wygładza i spłyca głębokie zmarszczki, niweluje drobne linie i nierówności, neutralizuje aktywność wolnych rodników, odpowiedzialnych za proces starzenia się skóry. Optymalnie nawadnia od wewnątrz, zabezpieczając naskórek przed utratą wody i redukuje uczucie nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Skóra pozostaje idealnie wygładzona, elastyczna i sprężysta, przepełniona zdrowiem i młodzieńczą energią witalną. Preparat polecany szczególnie dla skóry przesuszonej i wrażliwej. Wszystko powyższe to obietnice producenta. Czy znajdują one odzwierciedlenie w rzeczywistości? Używałam kremu codziennie wieczorem. Gęsta, bogata, ale nietłusta konsystencja o intensywnym ziołowym zapachu dobrze wchłaniała się w cerę. Skóra stała się bardziej jędrna, elastyczna, ale bez efektu dogłębnego i długotrwałego nawilżenia. Tego najbardziej brakowało mi w tym produkcie. Szczerze to nie wiem do końca jak go ocenić... Poprawny to chyba najbardziej odpowiednie słowo. O wiele lepiej sprawdził się u mnie Super Rich Multi-Hydrator tej marki. 

Składniki aktywne:
  • hydrolaty: z róży damasceńskiej i oczaru - zapobiegają zmarszczkom i utracie jędrności, wygładzają i odżywia skórę, wzmacniają naczynia krwionośne, łagodzą obrzęki i podrażnienia, ujednolicają koloryt skóry.
  • wyciąg z lawendy francuskiej - działa rekonstrukcyjnie, wzmacnia kohezję komórek, dając natychmiastowy efekt liftingujący i wygładzający.
  • wyciąg z cebulek krokusa - zwiększa syntezę kolagenu i elastyny, odwraca procesy starzenia się skóry, przywracając jej sprężystość i jędrność.
  • ekstrakty z jabłka, żeń-szenia, brzoskwini, pszenicy i jęczmienia - redukują powierzchnię skóry pokrytą przebarwieniami, wyrównują koloryt naskórka, chronią skórę przed niekorzystnym wpływem wolnych rodników.
  • masła roślinne: shea i shorea - zapobiegają powstawaniu zmarszczek i degeneracji komórek skóry, długotrwale i dogłębnie nawilżają oraz wygładzają skórę. Działają odżywczo, natłuszczająco i zmiękczająco.
  • oleje: arganowy, z pestek winogron i nasion lnu - ujędrniają i uelastyczniają skórę, poprawiając jej napięcie. Doskonale nawilżają, zmiękczają naskórek, redukują ilość i widoczność zmarszczek oraz odbudowują hydrolipidową barierę skóry, przyspieszając jej regenerację.
  • olejki eteryczne: różany, sandałowy, rozmarynowy, mandarynkowy, lawendowy i goździkowy - regenerują, odżywiają i nawilżają skórę, zapobiegają powstawaniu zmarszczek, kurzych łapek i przebarwień.

Znacie markę D'Alchemy?




INCI: Rosa Damascena (Damask rose) Flower Water*, Hamamelis Virginiania (Witch Hazel) Leaf Water*, Propanediol*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Glyceryl Stearate*, Squalane*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Cetearyl Alcohol*, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Shorea Stenoptera Seed Butter*, Oryza Sativa (Rice) Starch*, Acacia Senegal Gum*, Stearic Acid*, Glyceryl Stearate Citrate*, Aqua*, Isopropyl Isostearate*, Trehalose*, Sodium Stearoyl, Glutamate*, Pyrus Malus (Apple) Juice*, Prunus Persica (Peach) Juice*, Triticum Vulgare (Wheat) Seed Extract*, Hordeum Vulgare (Barley) Extract*, Rosa Moschata (Musk rose) Seed Oil*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil*, Rosa Damascena (Damask rose) Flower Oil**, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil**, Santalum Album (Sandalwood) Wood Oil**, Citrus Reticulata (Tangerine) Peel Oil**, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil**, Eugenia Caryophyllus (Clove) Bud Oil**, Lavandula Stoechas (Lavender) Extract*, Crocus Chrysanthus Bulb Extract*, Gardenia Tahitensis Flower Extract*, Tocopherol*, Panax Ginseng Root Extract*, Sodium Phytate*, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Sodium Hydroxide, Beta-Sitosterol*, Squalene*, Sodium Benzoate, Gluconolactone*, Calcium Gluconate, Citric Acid*, Alcohol, Potassium Sorbate, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Glycerin*, Glyceryl Caprylate*, Glyceryl Undecylenate*, Citral***, Citronellol***, Eugenol***, Farnesol***, Geraniol***, Limonene***, Linalool***

środa, 23 stycznia 2019

Miya Cosmetics My Beauty Essences

Jakiś czas temu Miya Cosmetics wprowadziła do sprzedaży aktywne esencje w lekkiej mgiełce. Mamy do wyboru dwa warianty: Coco BeautyJuice i Flower BeautyPower. Produkty są wolne od parafiny, PEG-ów, parabenów, glikolu propylenowego, olejów mineralnych, silikonów. Używam obu od ponad dwóch miesięcy, dziś czas na recenzję.



Coco BeautyJuice (100 ml/30 zł) to aktywny kompleks cennych wód i ekstraktów roślinnych wzbogacony w wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy. Ekstrakt z owocu kokosa nawilża, odżywia i tonizuje. Sok z aloesu łagodzi, koi, nawilża, przywraca komfort. Woda termalna dostarcza cennych mikroelementów i minerałów. Kwas hialuronowy przywraca i utrzymuje nawilżenie skóry. Prowitamina B5 i witamina B3 działają przeciwstarzeniowo, redukują drobne zmarszczki, ujędrniają.
Wygodny atomizer tworzy lekką, wodną mgiełkę, która szybko się wchłania, dostarczając skórze cennych składników, nie obciążając jej. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie lepi się, szybko się wchłania, nie zapycha porów. Delikatnie i naturalnie pachnie kokosem. Bardzo delikatnie nawilża, wygładza, łagodzi, poprawia komfort. Używam mgiełki rano lub wieczorem po oczyszczeniu twarzy, delikatnie wklepuję opuszkami palców. Dalej stosuję kolejne kroki pielęgnacyjne. Esencję można używać na wiele sposobów: pod krem, olejek lub serum, aby wzmocnić jego działanie; zamiast kremu lub serum; jako nawilżającą bazę pod makijaż; w ciągu dnia, aby odświeżyć skórę. 
INCI: Aqua (Water), Cocos Nucifera Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua (Hot Spring Water), Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid, Panthenol, Polyglyceryl-4Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Potassium Sorbate, SodiumBenzoate, Sodium Phytate, Alcohol, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Parfum (Fragrance), Benzyl Benzoate, Coumarin


Flower BeautyPower (100 ml/29,99 zł) to podobnie jak w przypadku Coco BeautyJuice aktywny kompleks cennych wód i ekstraktów kwiatowych wzbogacony w wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy. Ekstrakty z peonii i hibiskusa nawilżają, odżywiają i wygładzają skórę. Hydrolat z róży rozświetla i tonizuje. Woda termalna dostarcza cennych mikroelementów i minerałów. Kwas hialuronowy przywraca i utrzymuje nawilżenie skóry. Prowitamina B5 i witamina B3 działają przeciwstarzeniowo, redukują drobne zmarszczki, ujędrniają. Do twarzy, pod oczy, na szyję i dekolt. Na dzień i na noc. Esencja zachowuje się na mojej skórze identycznie jak jej kokosowa siostra - nie pozostawia tłustej warstwy, nie lepi się, szybko się wchłania, nie zapycha porów. Tworzy lekką, wodną esencję, która szybko się wchłania, dostarczając skórze cennych składników, nie obciążając jej. Pozostawia skórę ukojoną, lekko nawilżoną. Delikatnie pachnie różą. 

Obie wersje esencji używam w roli toniku, tak mi wygodnie i z takiego stanu rzeczy jestem zadowolona. Oby na naszym rodzimym rynku więcej takich produktów - mam tutaj na myśli połączenie wyciągów roślinnych i składników aktywnych.

INCI: Aqua (Water), Rosa Damascena Flower Water, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid, Glycerin, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua (Hot Spring Water), Niacinamide, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Phytate, Alcohol Parfum (Fragrance), Citronellol, Geraniol

piątek, 18 stycznia 2019

Dermalogica PreCleanse Balm

Codzienne oczyszczanie cery w odpowiedni dla niej sposób jest bardzo ważne. Najlepsza pielęgnacja nie da rady, gdy oczyszczanie będziemy traktować po macoszemu. O moim sposobie na ten etap pielęgnacji skóry pisałam w TYM poście. Dziś recenzja produktu marki Dermalogica - PreCleanse Balm, który otrzymałam już dobrych kilka miesięcy temu.


PreCleanse Balm (90 ml/187 zł + gumowa rękawica) to oczyszczający balsam zmieniający formułę w emulsję. Z założenia idealny dla cery suchej. Stanowi pierwszy etap Podwójnego Oczyszczanie Dermalogica, u mnie to drugi etap - po płynie micelarnym. Naturalny kompleks biolipidowy składający się ze stroli, oleju sojowego, glikolipidów i fosfolipdów ma wzmacnić barierę ochronną skóry i nawilżyć ją. Olej z pestek moreli, stanowiący bogactwo kwasów tłuszczowych, ma łagodzić skórę, ujędrnić i odżywić ją. Za odświeżenie i pobudzenie skóry odpowiadają olejki eteryczne z gorzkiej pomarańczy, trawy cytrynowej, lawendy i mandarynki. Odpowiedni do stosowania w okolicach oczu. Produkt pachnie intensywnie ziołowo. Załączona dwustronna rękawica dodatkowo wspomaga oczyszczanie skóry, usuwając martwe komórki naskórka. W składzie nie znajdziemy sztucznych aromatów i barwników.


Odpowiednią ilość balsamu należy nałożyć na rękawicę lub bezpośrednio na dłonie, wykonać delikatny masaż suchej skóry twarzy i szyi. Następnie zwilżyć delikatnie twarz ponownie przemasowując skórę w celu zmiany konsystencji preparatu w mleczko oczyszczające. Kosmetyk dokładnie zmyć wodą i zastosować preparat myjący odpowiedni do danego typu cery, aby Podwójne Oczyszczanie Dermalogica było kompletne. U mnie na koniec występuje mycie pianką bądź emulsją. Balsam świetnie rozpuszcza resztki makijażu, filtry przeciwsłoneczne, zanieczyszczenia oraz nadmiar sebum, wspomagając ich usuwanie z powierzchni skóry. Brakuje mi jednak w tym produkcie działania pielęgnującego, mam tu na myśli nawilżenie, odżywienie, bo wiem, że tego typu produkty potrafią tak działać, tym bardziej, że o takim działaniu balsamu zapewnia sam producent. Ja niestety takowego nie uświadczyłam. Za taką cenę balsam powinien działać wielopoziomowo. Po zmyciu preparatu cera jest gładka, czysta, bez tłustej warstwy. Ten balsam nie porwał mnie, niestety.


INCI: Caprylic/Capric Triglyceride, C12-15 Alkyl Benzoate, Laureth-4, Hydrogenated Vegetable Oil, Ozokerite, Bis-Stearyl Dimethicone, Glyceryl Behenate, Tribehenin, Stearyl Stearate, Stearic Acid, Phospholipids, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Lavandula Hybrida Oil, Glycol Distearate, Sorbitol/Sebacic Acid Copolymer Behenate, Tocopherol, Glycolipids, Eucalyptus Staigeriana Branch/Leaf Oil, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Linalool, Citral, Limonene, Phenoxyethanol.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Miya Cosmetics myMAGICscrub Ekspresowy peeling do ciała

Peelingi do ciała to produkty, które bardzo lubię stosować, czynię to często i regularnie. Wybieram najczęściej te na bazie cukru, dość intensywnie złuszczające, o pięknym zapachu i działaniu natłuszczającym. Nie mam jednego ulubionego. Od paru tygodni stosuję nowość w szeregach marki Miya Cosmetics czyli myMAGICscrub Ekspresowy peeling do ciała.



Ekspresowy peeling myMAGICscrub (200 g/39,99 zł) to produkt na bazie naturalnych, skutecznych składników aktywnych: różowej glinki, kryształków cukru i soli, olejków z owoców dzikiej róży, kokosowego i ze słodkich migdałów. Różowa glinka oczyszcza skórę, przywracając jej witalność. Olejki z owoców dzikiej róży, kokosowy i ze słodkich migdałów nawilżają, dodają blasku, pozostawiają skórę jedwabiście gładką w dotyku. Mocno złuszcza, dzięki czemu wyraźnie wygładza, nawilża, rozświetla, dodaje blasku. Jednocześnie nie podrażnia tylko delikatnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Podczas aplikacji kryształki cukru i soli skutecznie usuwają martwy naskórek, wygładzają i ujędrniają skórę, wspomagając walkę z cellulitem i rozstępami. Pozostawia na ciele przyjemną, otulającą, nietłustą warstwę olejków, więc balsam czy masło będą już zbędne. Intensywnie pachnie - w moim odbiorze owocami i białymi kwiatami, bardzo ładnie. Warto nakładać peeling małymi porcjami, wówczas nie osypuje się aż tak bardzo. Scrub może być stosowany przez kobiety w ciąży w celu utrzymania dobrej kondycji i wyglądu skóry. Nie zawiera silikonów, parafiny, olejów mineralnych, PEG-ów. W 99% składa się z naturalnych składników. Nie testowany na zwierzętach, wegański. Wygodny w stosowaniu, plastikowy słoik zdobi łazienkową półkę. Za taką cenę warto wypróbować! Polecam - z uwagi na działanie i skład.




INCI: Sucrose, Sodium Chloride, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Montmorillonite, Illite, Kaolin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone.

wtorek, 8 stycznia 2019

Ministerstwo Dobrego Mydła || Hydrolat lipowy i hydrolat oczarowy

Hydrolaty powstają podczas destylacji części lub całości roślin parą wodną. Jednym słowem są to wodne wyciągi kwiatowe/ziołowe. Zatrzymują substancje aktywne roślin, z których zostały przygotowane stanowiąc idealny, naturalny sposób na odświeżenie i nawilżenie skóry. Zaleca się ich stosowanie podczas demakijażu, oczyszczania skóry lub jej nawilżenia tuż przed nałożeniem olejku lub kremu. Ich piękne, naturalne zapachy działają aromaterapeutycznie relaksując, łagodząc stres lub dla odmiany - pobudzając do działania.


Ekologiczny hydrolat z kwiatu lipy (50 ml/26 zł) wzbogacony fermentem z rzodkwi (Raphanus Sativus) to ultradelikatna, mocno łagodząca mgiełka lipowa sprowadzana z niewielkiej destylarni położonej na malowniczym południu Francji. Nawadnia, zmiękcza i koi podrażnioną skórę, łagodząc zmiany zapalne, przynosząc uczucie ulgi oraz odprężenia. Pachnie delikatnie, niemal niewyczuwalnie. Doskonale sprawdza się w pielęgnacji cery delikatnej i naczynkowej, a także jako produkt łagodzący po opalaniu lub depilacji. Przywraca prawidłowe pH skóry, delikatnie ją oczyszcza i odświeża. Peptydy pozyskiwane z rzodkwi przedłużają trwałość hydrolatu wykazując jednocześnie działanie nawilżające. Używam lipy zamiast toniku. Jest naprawdę łagodna i delikatnie nawilżająca. Przyjemnie odświeża skórę i koi zaczerwienienia. Lubię jej działanie.


Hydrolat z oczaru wirginijskiego (50 ml/26 zł) wzbogacony fermentem z rzodkwi (Raphanus Sativus) to ekologiczny hydrolat z oczaru wirginijskiego, który jest pozyskiwany z liści i gałązek, co uchodzi za bardzo istotne, ponieważ w listkach jest więcej składników aktywnych. Oczar znany jest powszechnie jako skuteczne narzędzie do walki ze stanami zapalnymi, cerą tłustą i problemową, naczynkami oraz podrażnioną skórą głowy. Hydrolat powyższy dobrze radzi sobie też z łagodzeniem podrażnień. Jako posiadaczce cery suchej ciężko ocenić mi działanie tego produktu na stany zapalne, bo z takimi borykam się niezwykle rzadko. Niemniej lubię od czasu do czasu spryskać nim twarz, tak prewencyjnie :) Jasnym jest zatem, że hydrolat lipowy u mnie wygrywa, bez dwóch zdań.


Używasz hydrolatów czy wolisz bardziej złożone pod względem składu toniki? Daj znać w komentarzu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.