Skuteczny demakijaż twarzy to klucz do sukcesu w walce o zdrową i promienną cerę. Ostatnimi czasy zmieniłam nieco sposób oczyszczania twarzy, stawiając na olejkowe/maślane propozycje. Dziś właśnie o maśle do demakijażu marki The Body Shop.
Na opakowaniu znajdziemy informację, iż ten środek czyszczący jest przeznaczony do demakijażu całej twarzy. Delikatnie i skutecznie roztapia makijaż i zanieczyszczenia, pozostawiając skórę czystą, odświeżoną i zadbaną. Usuwa wszystkie rodzaje makijażu. Nadaje się do skóry wrażliwej i osób noszących szkła kontaktowe. Aksamitne masło o bardzo przyjemnym, świeżym zapachu, umieszczono w płaskiej, metalowej puszcze o pojemności 90 ml. Samo masło przypomina mi "z zachowania" masło kokosowe.
Codziennie wieczorem wyjmuję odrobinę masła, rozprowadzam je na dłoniach, co powoduje jego zmianę na postać olejku i myję twarz. Masło dobrze radzi sobie z lekkim podkładem. Jeśli chodzi o makijaż oczu, to używam jedynie niewodoodpornego tuszu do rzęs. Co ciekawe, tusz Max Factor masło zmywało idealnie, natomiast w przypadku taniutkiego tuszu Lovely bywa gorzej, do tego stopnia, że muszę wspomagać się micelem. Poza tym masło nie czyniło żadnych szkód na mojej twarzy, pozostawiając ją miękką, oczyszczoną i nieściągniętą, co bardzo lubię. Niemniej jednak od produktów tego typu wymagam porządnego działania oczyszczającego, takiego jak w przypadku olejku Clochee KLIK, więc nie spotkamy się ponownie. Aha, muszę też wspomnieć, że masło powodowało czasem "zamglenie oczu", czego niestety nie lubię. Z rumiankowej serii The Body Shop mam jeszcze jednak ochotę na olejek do demakijażu.
Opakowanie tego produktu kosztuje 49 zł. Używacie maseł do demakijażu? Polecacie coś konkretnego?