poniedziałek, 24 listopada 2014

Orientana Ajurwedyjski szampon i odżywka do włosów Imbir i Trawa Cytrynowa

Szampon i odżywka do włosów to produkty, które stosuję średnio co dwa dni, więc często. Nie mam ulubionych kosmetyków tego rodzaju, raz wybieram drogeryjne propozycje, innym razem coś bardziej naturalnego bez SLS. Dziś przedstawię Wam ajurwedyjski duet marki Orientana, który towarzyszy mi od kilku tygodni.



Naturalny szampon i odżywka do włosów zostały stworzone na bazie roślin indyjskich według formuły ajurwedyjskiej. Nie zawierają SLS/SLES, silikonów, parabenów, ani innych szkodliwych substancji chemicznych. Oba produkty zapakowano w wygodne, plastikowe butelki o pojemności 210 ml każda.


Szampon ma bardzo gęstą, złotawą konsystencję i przyjemny zapach trawy cytrynowej. Odrobina szamponu naniesiona na mokre włosy, tworzy ogrom piany. Preparat świetnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, a nawet lekko je nawilża. Po użyciu szamponu czupryna jest miękka, pięknie błyszczy i jest lekko odbita od nasady.
Składniki aktywne:
  • Amla (Emblica Officinalis) - tradycyjnie stosowana w Indiach do pielęgnacji i wzmocnienia włosów, wzmacnia cebulki włosów, zapobiega wypadaniu i rozdwajaniu się końcówek, pielęgnuje skórę głowy, działając przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo, daje włosom gęstość i blask;
  • Reetha (Sapindus Mukurossi) - naturalna substancja czyszcząca i nabłyszczająca;
  • Shikakai - (Acacia Concinna) - oczyszcza włosy bez naruszania ochrony lipidowej i uszkodzeń, wzmacnia cebulki włosa i pobudza wzrost, zwiększa połysk, zmiękcza, wygładza włosy;
  • Lodhra (Symplocos Racemosa) - działa ściągająco i ochronnie na skórę głowy;
  • Trawa cytrynowa - odświeża.
INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Palm Kernel/Coco Glucoside, Emblica Officinalis Fruit Powder, Cocamidopropyl Betanine, Glyceryl Oleate, Sapindus Mukurossi Fruit Powder, Sodium Cocoyl Glutamate, Rosa Damascena Flower Oil, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Oryza Sativa Bran Oil, Acacia Concinna Fruit Powder, Symplocos Racemosa Bark Extract, Sepicontrol A5, Polyquaternium 10, Cymbopogon Schoenanthus, Oramix Ns, Hydrolyzed Sweet Almond Protein, Menthol, Xanthan Gum, Zingiber Officinale Oil, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate


Odżywka również jest bardzo gęsta o białym kolorze. Czasem mam problem z wydobyciem jej z butelki, ale znalazłam już na to sposób - umieszczam opakowanie na moment pod strumieniem ciepłej wody. Zapach jest nieco inny niż aromat szamponu, bardziej czuję imbir, a nawet jaśmin. Wracając do samego produktu to producent zaleca nałożyć odżywkę na umyte włosy i pozostawić ją na nich 2-3 minuty. Stosuję się do tej porady, bo odżywka spłukana szybciej po prostu nie zdąży zadziałać. Włosy po użyciu tego preparatu są miękkie, dociążone, gładkie i sypkie.

Składniki aktywne:
  • Jojoba - olejek pozyskiwany z pustynnej rosliny Simmondsia Chinesis nawilża, zmiękcza i odżywia włosy;
  • Brahmi (Centella Asiatica) - zwana Gotu Kola, wzmacnia skórę głowy, przyspiesza wzrost włosów;
  • Shikakai - (Acacia Concinna) - oczyszcza włosy bez naruszania ochrony lipidowej i uszkodzeń, wzmacnia cebulki włosa i pobudza wzrost, zwiększa połysk, zmiękcza, wygładza włosy;
  • Ajwan - (Trachyspermum Ammi) - działa aseptycznie i odkażająco na skórę głowy
INCI: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Stearyl Alcohol, Simmondsia Chinesis Oil, Aquaxyl, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetyl Alcohol, Glycyrrhiza Glabra Root Extract Hydrogenated Vegetable Oil, Centella Asiatica Extract, Citrus Medica Limonum Fruit Powder, Acacia Concinna Fruit Powder, Tocopherol, Sodium PCA, Polyquaternium 10, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Zingiber Officinale Oil, Cetrimonium Chloride, Trachyspermum Ammi Flower Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Oba produkty są bardzo wydajne. Bardzo je polubiłam i mam ochotę poznać wersję o zapachu jaśminu i migdałecznika. Szampon i odżywka kosztują w sklepie internetowym Orientana 34,00 zł/szt. Ponadto produkt jest dostępny w wybranych drogeriach sieci Super-Pharm (Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Wrocław i Poznań) oraz Drogeriach Natura i Hebe.

czwartek, 23 października 2014

Orientana Maski z naturalnego jedwabiu pod oczy

Kosmetyki marki Orientana regularnie pojawiają się w mojej kosmetyczce. Tym razem zdecydowałam się na dwa z trzech dostępnych wariantów masek z naturalnego jedwabiu pod oczy. Taka forma kosmetyku n ate partie twarzy po raz pierwszy trafiła w moje ręce. Ciekawi jak się sprawdziła?



Maska pod oczy wykonana z naturalnego jedwabiu w kształcie litery C, dzięki któremu obejmuje miejsca pod okiem gdzie tworzą się cienie, bok oka gdzie tworzą się zmarszczki mimiczne oraz powiekę, dzięki czemu ją podnosi. Maska nasączona jest biopeptydami i wyciągiem z czereśni japońskiej, kaskardyli bądź rozmarynu, w zależności od wersji. Likwiduje cienie i przebarwienia. Maska jest bardzo wygodna w stosowaniu. Nie wymaga leżenia. Dzięki biopeptydom maska daje efekt natychmiastowy. Dzięki zastosowaniu naturalnego jedwabiu maska doskonale przylega do twarzy przez co następuje równomierne wnikanie substancji aktywnych. Przy produkcji tej tkaniny jedwabnej nie używa się jedwabników. Tkanina jest wykonywana w Japonii z włókien celulozowych pozyskiwanych z łykowej warstwy kory morwy papierniczej.


Oleożywica z kaskaryli wygładza zmarszczki, ujędrnia i regeneruje. Olejek z kaskaryli - dzięki kwasowi stearynowemu wygładza i ujędrnia skórę, zmniejsza zmarszczki mimiczne wokół oczu i działa lekko liftingująco. Stymuluje proces odnowy kolagenu.


Czereśnia japońska działa nawilżająco, likwiduje cienie i przebarwienia. Jest niezwykle bogata w antocyjany - substancje o właściwościach odmładzających. Działają one osiemnastokrotnie skuteczniej niż witamina C i pięćdziesięciokrotnie mocniej niż witamina E. Zwiększają nawilżenie skóry o 69%.

 
Powyżej możecie zobaczyć jak wygląda maska. Ta niebieska warstwa plastiku kryje pod sobą dwa płaty jedwabnej, delikatnej tkaniny w kształcie litery C nasączonej gęstym, bezbarwnym żelem. Tkanina świetnie przylega do skóry, nie spada i nie przesuwa się, więc pół godziny z maską na twarzy to istna przyjemność. Po tym czasie żel, którym nasączona była tkanina, w całości wchłania się w okolice oczu. Obie maski działają podobnie, więc nie będę opisywać działania każdej z nich z osobna. Po usunięciu jedwabiu z okolic oczu odnotowałam świetne nawilżenie, ujędrnienie, wygładzenie, rozświetlenie, a nawet delikatne spłycenie "kurzych łapek" czyli zmarszczek mimicznych obok oka. Taki efekt utrzymuje się na mojej suchej skórze trzy dni, także to dość niezły wynik. Maskę można stosować do trzech razy w tygodniu. Z wielką ochotą będę wracała do tego produktu!
 
Opakowanie zawierające jedną parę płatków kosztuje w sklepie internetowym Orientana 10 zł. Ponadto produkt jest dostępny w wybranych drogeriach sieci Super-Pharm (Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Wrocław i Poznań) oraz Drogeriach Natura i Hebe.

INCI wersja z kaskardylą: woda, glikol butylenowy, kolagen, Palmitoyl Pentapeptide-3 (peptyd przeciwstarzeniowy), Tripeptide-1 (peptyd przeciwstarzeniowy), olejek z kaskaryli, Acetyl Hexapeptide-3 (peptyd przeciwzmarszczkowy), Euxyl PE-9010 ( bezpieczny srodek konserwujący), allantoina, dipotassium glycyrrhizinate (substancja pozyskiwana z korzenia lukrecji), Euxyl k-220 (bezpieczny środek konserwujący), olejek różany, kwas hialuronowy, kwas edetynowy.
 
INCI wersja z czereśnią japońską: woda, glikol butylenowy, kolagen, Palmitoyl Pentapeptide-3 (peptyd przeciwstarzeniowy), Tripeptide-1 (peptyd przeciwstarzeniowy), ekstrakt z czereśni, Acetyl Hexapeptide-3 (peptyd przeciwzmarszczkowy), Euxyl PE-9010 (bezpieczny środek konserwujący), allantoina, dipotassium glycyrrhizinate (substancja pozyskiwana z korzenia lukrecji), Euxyl k-220 (bezpieczny środek konserwujący), olejek różany, kwas hialuronowy, kwas edetynowy.

wtorek, 3 czerwca 2014

Orientana Peeling do ciała z masłem shea Jaśmin i Zielona Herbata

Peelingi do ciała stosuję nałogowo. Nie wyobrażam sobie, aby tego kosmetyku mogło zabraknąć w łazience. Od dłuższego czasu stawiam na peelingi naturalne, gdzie w roli zdzieraka występują kryształki cukru bądź soli ewentualnie rozdrobnione pestki/skorupki. Wiem, że wiele osób przygotowuje taki specyfik własnoręcznie. Osobiście jednak należę do grupy leniuchów, więc stawiam na gotowe propozycje, których aktualnie na rynku mnogo. Dziś przybliżę Wam nieco naturalny peeling do ciała z masłem shea w wersji Jaśmin i Zielona Herbata marki Orientana. Zapraszam :)


Producent wskazuje, iż naturalny peeling solno-cukrowy do ciała z masłem shea, olejkiem jaśminowym i ekstraktem z zielonej herbaty świetnie wygładza, nawilża i pielęgnuje skórę. Bogaty zarówno w substancje złuszczające (sól i cukier) jak i masło shea, masło kakaowe oraz olejki roślinne.
  • kryształki soli i cukru - złuszczają i wygładzają skórę;
  • masło shea - odżywia skórę i poprawia jej elastyczność;
  • masło kakaowe - regeneruje i łagodzi;
  • olejek jaśminowy - wzmacnia i odmładza skórę;
  • ekstrakt z zielonej herbaty - ujędrnia skórę, łagodzi stany zapalne.

Peeling (200 g) umieszczono w plastikowym słoiku z zakrętką. Pierwsze co uderza po otwarciu opakowania to zapach - typowy, lekko duszący jaśmin, zieloną herbatę wyczuwam gdzieś daleko. Mnie osobiście zapach odpowiada, ale warto się z nim zapoznać przed zakupem, bo jest intensywny. Konsystencja peelingu jest zwarta i bardzo przyjemnie sunie po skórze. Co ważne peeling nie odpada od ciała, także nic się nie marnuje. Kryształki cukru i soli są dość spore, właściwości ścierne peelingu określiłabym jako umiarkowane w kierunku silnych. Za sprawą maseł i olejków zdzierak pozostawia na ciele przyjemną powłoczkę, której nie należy mylić z tłustą czy klejącą mazią. Opakowanie wystarczyło mi na około miesiąc stosowania przy częstotliwości dwa razy w tygodniu na całe ciało. W mojej ocenie peeling do ciała z masłem shea Orientana to naprawdę świetny produkt - skutecznie złuszcza martwy naskórek, zapewniając jednocześnie nawilżenie i przyjemną aromaterapię. Ciekawa jestem bardzo pozostałych wariantów tego przyjemniaczka, szczególnie Lawenda z Grejfrutem czy Róża Japońska i Geranium.
Peeling można nabyć w sklepie internetowym Orientana, sieci drogerii Hebe i innych sklepach, które mają produkty Orientana w ofercie KLIK. Cena oscyluje wokół kwoty 39,00 zł za 200 g.
Znacie peelingi od Orientany? Polecacie inne produkty tej marki?

 
INCI: sól, cukier, masło shea, sól himalajska, masło kakaowe, sól gorzka, soda oczyszczona, gliceryna, ekstrakt z jaśminu, olejek z jaśminu, olejek z oliwek, sok z aloesu, Isopropyl Myristate, olejek jojoba , olejek z kiełków pszenicy, ekstrakt z zielonej herbaty, wit. E.

wtorek, 6 maja 2014

Nówelaski

Po krótkiej przerwie w nadawaniu spowodowanej przedłużonym, majówkowym urlopem, wracam do Was z postem, w którym pokażę, co w ostatnim czasie wpadło do mojego kosmetycznego koszyka. Nie ma tego zbyt wiele, trzymam się swego postanowienia, aby nie czynić nadmiernych zapasów i zużywać na bieżąco. Zapraszam w takim razie do oglądania :)
 
 
Intensywnie ujędrniający balsam do pielęgnacji Biustu C+ to tylko część wygranej w rozdaniu u Iwony. W paczce znalazły się również krem do twarzy na noc i krem pod oczy z serii Hydrogenic, które trafiły do mojej mamy :)
 
 
W kwietniu szczęście mnie nie opuszczało - u Agaty udało mi się wygrać świetny zestaw Elancyl - Krem intensywnie wyszczuplający na noc i Olejek przeciw rozstępom. Testy już trwają :)
 
 
Jako że kremy do dłoni schodzą u mnie jak woda, w sklepie internetowym PAT&RUB zaopatrzyłam się zestaw mazideł do rąk i stóp z serii Home SPA, którą bardzo lubię za działanie i zapach. Nadarzyła mi się również okazja do nabycia w dobrej cenie kremu migdałowego do rąk marki The Body Shop.
 
 
Kontynuując przyjemną znajomość z produktami Orientana, zdecydowałam się tym razem na Peeling do ciała z masłem shea w wersji jaśmin i zielona herbata. Mam nadzieję, że zapach będzie piękny :)
 
 
Przy okazji wizyty w Olsztynie, w końcu udało mi się odwiedzić sklep Organique. Podczas pierwszego spotkania z produktami tej marki wybrałam sobie peeling i masło do ciała z serii Bloom Essence, której zapach mnie oczarował oraz maskę algową do twarzy w wersji dyniowej. Skusiłam się również na kilka wosków do kominka. Czy dorównują woskom Yankee Candle? Póki co ciężko jednoznacznie stwierdzić, testy trwają :)
 
 
Za sprawą Patrycji trafił do mnie czyścik do twarzy Angels on bare skin marki Lush. Bardzo się cieszę, że mogę w końcu zasmakować tej naturalnej pielęgnacji. Dodatkowo Pati dorzuciła próbkę osławionej maski GlamGlow, a tym samym trafiła w dziesiątkę! Bardzo mnie oba produkty ciekawią. Patrycja, dzięki raz jeszcze :)
 

Kolejne nowe nabytki to olejki do twarzy i ciała polskiej marki GoArgan+ KLIK. Seria olejków GoArgan+ przeznaczona jest do kompleksowej pielęgnacji twarzy i ciała. Poszczególne produkty stanowią idealną mieszaninę zimnotłoczonych olejów: arganowego i pochodzącego z roślin wywodzących się z rodzimych upraw, m.in. truskawki, maliny, żurawiny, kiełków pszenicy czy owsa. Dzięki temu połączeniu uzyskano preparaty dopasowane do różnych typów cery i odpowiadające na indywidualne wymagania pielęgnacyjne. Olejki doskonale i błyskawicznie się wchłaniają nie pozostawiając tłustego filmu. Otulają skórę aksamitną warstwą i sprawiają, że skóra jest wygładzona, miękka i miła w dotyku. Preparaty posiadają delikatne, przyjemne zapachy umilające codzienne stosowanie. Zdecydowałam się na wersje GoArgan+ Truskawka do ciała i GoArgan+ Kiełki Owsa do twarzy. Zdjęcia olejków wykonałam jeszcze w miłym dla oka opakowaniu :)
 
 
Miło mi też poinformować Was, że powyższe olejki GoArgan+ Ogórecznik do twarzy i GoArgan+ Żurawina do ciała są dla Was :) Na dniach pojawi się na blogu mały konkurs/rozdanie, w którym będzie można je zgarnąć!
 
Pisząc posta, uświadomiłam sobie, że nie sfotografowałam moich lakierowych nabytków, zatem niebawem postaram się to nadrobić i pokazać Wam, o jakie buteleczki powiększyła się moja kolekcja.
Znacie kosmetyki, które zasiliły w ostatnim czasie moje kosmetyczne zbiory? Może coś Was szczególnie zaciekawiło?

niedziela, 6 kwietnia 2014

Orientana Balsam do ciała w kostce Imbir i Trawa Cytrynowa

Kto czyta mojego bloga regularnie ten wie, że treściwych maseł do ciała używam namiętnie przez cały rok. Stosuję je wieczorem celem odżywienia i ukojenia mojej wrażliwej i suchej skóry. Natomiast tradycyjne balsamy do ciała towarzyszą mi zazwyczaj rano, oczekuję od nich szybkiego wchłaniania i nawilżenia skóry. Dziś o produkcie, który nie mieści się w obu wyżej wskazanych grupach - zapraszam na recenzję balsamu w kostce marki Orientana.

 
 
Producent wskazuje, iż mamy w tym przypadku do czynienia z naturalnym w 100% balsamem do ciała  w formie stałej, bez zawartości wody. Produkt został stworzony z masła kokum, masła kakaowego, wosku pszczelego, olejów i olejków roślinnych, w tym olejku z  imbiru i trawy cytrynowej. Wszystkie składniki są naturalne, tłoczone na zimno, nierafinowane, nie poddawane obróbce mechanicznej. Kostka topi się pod wpływem temperatury ciała. Producent zaleca stosować balsam najlepiej po kąpieli, gdy skóra jest rozgrzana i z łatwością chłonie balsam. Olejek imbirowy pomaga zwalczać cellulit. Poprawia ukrwienie skóry i jej metabolizm. Olejek z trawy cytrynowej działa detoksykująco i odświeżająco. Zapach balsamu wspaniale wpływa na  samopoczucie. 



Balsam w kostce otrzymujemy zapakowany w papierowy kartonik i dodatkowo owinięty w folię, którą należy usunąć przed pierwszym użyciem. Osobiście widziałabym tutaj inne rozwiązanie, bo z czasem papierowy kartonik niszczy się i przesiąka olejkami. Oczywiście na stronie producenta można nabyć metalowe pudełeczko do przechowywania balsamu, jednak przy jednorazowym spotkaniu z balsamem wydaje mi się to bezcelowe. Powracając jednak do tematu samego balsamu w kostce to jego stosowanie wymaga nieco uwagi i cierpliwości. Otóż najlepiej aplikować produkt na rozgrzane ciało zaraz po wyjściu spod prysznica/z kąpieli i osuszeniu ciała ręcznikiem, wtedy kostka przyjemnie sunie po skórze, pozostawiając na niej ochronny film, który utrzymuje się na skórze dobrych kilka godzin. Stosuję również czasem balsam w kostce rano, przed ubraniem się i co ważne, nie odnotowałam brudzenia ubrań. Przy regularnym stosowaniu, skóra staje się miękka, gładka, elastyczna, ujędrniona i dobrze nawilżona. Co do zapachu to czuję tutaj głównie trawę cytrynową, choć imbir również jest wyczuwalny. Aromat kostki jest dość intensywny, utrzymuje się na skórze do kilkunastu minut, co osobiście poczytuję na plus. Podsumowując, polubiłam takie innowacyjne rozwiązanie nawilżania skóry za porządne działanie i wydajność, która w moim przypadku wyniosła niecały miesiąc.
Balsam w kostce można nabyć w sklepie internetowym Orientana, sieci drogerii Hebe i innych sklepach, które mają produkty Orientana w ofercie KLIK. Cena oscyluje wokół kwoty 30,00 zł za 60 g balsamu.
Znacie balsamy w kostce od Orientany? Polecacie inne produkty tej marki?
 

sobota, 15 marca 2014

Nówelaski

Dziś rano zdałam sobie sprawę z tego, że dawno nie pokazywałam na blogu, co nowego zasiliło moje kosmetyczne zbiory. Ostatni post tego typu opublikowałam 21 stycznia tego roku. W międzyczasie wpadło mi to i owo, zatem zapraszam Was do zerknięcia na kosmetyki, których recenzje pojawią się za jakiś czas a blogu.

 
Po pierwsze Clochee. To nowa, polska marka kosmetyków naturalnych z siedzibą w Szczecinie. Celem marki jest stworzenie jak najbardziej doskonałych kosmetyków, w pełni naturalnych, bezpiecznych i zdrowych. Clochee wykorzystuje siły drzemiące w naturze, roślinach i minerałach, pozostając w zgodzie ze środowiskiem. Kosmetyki nie zawierają szkodliwych substancji alergizujących (m.in. parabenów i innych konserwantów, oleju mineralnego i pochodnych ropy naftowej, silikonów, alkoholu, glikolu propylenowego, syntetycznych barwników i kompozycji zapachowej, PEG, SLES). Hasło marki to Nie odkładaj do jutra przyjemności, którą możesz mieć dzisiaj :) Używam Wygładzającego olejku do demakijażu i Łagodzącego toniku antyoksydacyjnego od kilku tygodni, recenzja niebawem. Zdradzę Wam jedynie, że olejek przepięknie pachnie.
 
 
Po drugie Essie. Głównie za sprawą Megdil, moja lakierowa kolekcja rośnie w zastraszającym tempie. Essie polubiłam za nietuzinkowe kolory, dobrą jakość lakierów i szybkie schnięcie. Moje lakierowe pudełko zasiliły w ostatnim czasie m.in. Beyond Cozy, Chubby Cheeks, Maximillian Strasse Her, Go Ginza, A Cute Above, Cute As A Button. French Affair czy We're In It Together.
 
 
Po udanej przygodzie z Maseczką z glinki migdał i szafran, skusiłam się na kolejną propozycję marki Orientana - balsam do ciała w kostce w wersji imbir i trawa cytrynowa.
 
 
Dzięki jednej z czytelniczek miałam okazję zaopatrzyć się w nieznane mi dotąd kosmetyki The Body Shop. Wybrałam scrub do ciała Cocoa i masło do ciała Orzech Brazylijski. Zapachy są cudne, mam nadzieję, że działanie będzie równie przyjemne.
 
 
Podczas ostatniej promocji -30% zorganizowanej przez markę Phenomé skusiłam się na małe zakupy celem "wiosennych porządków" z samą sobą - nabyłam scrub do dłoni In-A-Minute i pumeks do stóp Fresh Mint. Natomiast maska do twarzy Wrinkle Resist towarzyszy mi już od kilku tygodni.
 
 
Powyższe pudełeczko to wygrany u Siouxie Siouxe Box :) Zawartość pudełka na zdjęciu jest już nieco ogołocona - mama posiliła się dwoma kremami do twarzy Oilan, błyszczykiem do ust i płatkami kolagenowymi pod oczy.


Dzień kobiet zaowocował u mnie w dwa prezenty od Męża :) Otrzymałam wodę perfumowaną Chloé Chloé oraz róż Sugarbomb z Benefit Cosmetics.
 
 
Powyższy zestaw smakołyków PAT&RUB udało mi się upolować pod koniec stycznia w Sephorze.  Tonik, ekoAmpułkę 1 i pomarańczowy peeling do ust nabyłam za mniej niż cena samej ekoAmpułki, także myślę, że to był niezły zakup :)
 
 
I na koniec kolejne smakołyki od PAT&RUB. Masło Home SPA już niedługo będzie miało możliwość zaprezentowani swych właściwości na mojej suchej skórze. Na krem BBB miałam ochotę od dawna, no i w końcu udało się :) Morska sól do kąpieli z kozim mlekiem to nowość w szeregach marki PAT&RUB. Jeszcze dziś, a najdalej jutro mam zamiar pławić się w ciepłej kąpieli z z dodatkiem tej właśnie soli.
 
Znacie któryś z moich nowych nabytków? Coś zainteresowało Was szczególnie?

sobota, 22 lutego 2014

Orientana Maseczka z glinki Migdał i Szafran

Jakiś czas temu pisałam o gotowej masce do twarzy na bazie glinki marki Korres, KLIK. Z uwagi na wyśmienite rezultaty, które uzyskałam za sprawą wspomnianej glinki, postanowiłam kontynuować ten krok w pielęgnacji twarzy. Od jakiś dwóch miesięcy towarzyszy mi gotowa maska na bazie glinki, tym razem jednak to produkt polskiej marki Orientana.
 

Producent wskazuje, że to gotowa maseczka z naturalnych glinek wzbogacona olejkami roślinnymi. Glinki zawierają mikro i makro elementy niezbędne do zdrowego funkcjonowania skóry. Usuwają toksyny, oczyszczają i odżywiają skórę. Wersja migdał i szafran przeznaczona jest do cery suchej i mieszanej. Zawarta w składzie glinka kaolinowa ma za zadanie oczyszczać i odżywiać skórę, olejek migdałowy - zmiękczać i wygładzać skórę, a szafran - odmładzać i odżywiać skórę. Glinka kaolinowa - działa antyseptycznie, regenerująco i odżwyczo (zawiera wiele mikro i makro elementów). Produkt nie zawiera parabenów, parafiny, ftalanów, olejów mineralnych i silikonów.

 
 
50 g glinki zamknięto jest w plastikowym, przezroczystym słoiczku. Słoiczek umieszczony był natomiast w papierowym pudełeczku, na którym nadrukowano wszelkie niezbędne informacje. Glinka ma bardzo intensywny, kadzidlany zapach, który osobiście polubiłam. Konsystencja jest typowo glinkowa, gęsta, tępa. Maska bardzo szybko zasycha na twarzy, w związku z czym podczas jej stosowania wspomagałam się wodą termalną, tak aby maska znajdowała się na twarzy przez 20 minut. To moje pierwsze spotkanie z produktem marki Orientana i w sumie jestem zadowolona, choć maska Korres lepiej się u mnie sprawdziła. Skóra, po zastosowaniu glinki Orientana, jest dobrze oczyszczona, rozjaśniona, a zarazem lekko nawilżona, odżywiona i napięta. Pory stają się mniej widoczne. Wszelkie zaczerwienienia i niespodzianki ulegają znormalizowaniu. Aha, muszę też wspomnieć o tym, że maska powoduje delikatne szczypanie twarzy zaraz po nałożeniu, co jednak ustępuje po jakieś minucie.
Maska na bazie glinki Orientana kosztuje 31 zł. Swój egzemplarz nabyłam podczas Dni Darmowej Dostawy w sklepie producenta orientana.pl. Aktualnie biorę się za używanie masek glinkowych Wrinkle Resist od Phenomé i australijskiej Sukin, także recenzje niebawem.

czwartek, 12 grudnia 2013

Nówelaski

Strasznie lubię czytać u Was posty w temacie co nowego zasiliło Wasze kosmetyczne zbiory. W ostatnim czasie trochę nowości wpadło i u mnie, więc dziś post nówelaskowy. Zapraszam.
 
 
Powyższa gromadka kosmetyków i świeca to wygrana w rozdaniu u Ani, która prowadzi bloga Szajbuska Lakierowo-Kosmetyczna. Udało mi się zdobyć masło Truskawki ze śmietaną, peeling Czarna Porzeczka, balsam i scrub do ust, mydełko glicerynowe i świecę o zapachu grejpfruta i nektarynki - wszystko marki Bomb Cosmetics. Całość przybyła do mnie pięknie zapakowana. Pozdrawiam Cię Aniu serdecznie i jeszcze raz dzięki :)
 
 
W obawie o zakończenie sprzedaży limitowanej serii otulającej marki PAT&RUB, mój Mąż zafundował mi całą serię. Zima mi nie straszna, będę się otulać ;)
 
 
O kosmetykach Soap&Glory krążą w sieci legendy. Gdy tylko nadarzyła się okazja nabycia wspomnianych, postanowiłam działać. Za sprawą Kasi z Obsession Blog i Marty z Beautyness udało mi się wejść w posiadanie kremu do rąk Hand Food, Breakfast Scrubu i masła do ciała Butter Yourself. Aktualnie w użyciu mam pierwszą i ostatnią pozycję i jestem z nich bardzo zadowolona.
 
 
Jakiś czas temu nabyłam maseczkę oczyszczającą z granatem marki Korres na bazie glinki KLIK. Maska Korres dobija dna, recenzja pojawi się na dniach. Działanie glinki spodobało mi się jednak na tyle, że postanowiłam kupić kolejną maskę tego rodzaju. Korzystając z DDD nabyłam w Orientanie maskę z glinki Migdał i Szafran. Czytałam o niej kilka pochlebnych recenzji, mam nadzieję, że u mnie również się sprawdzi.
 
 
Moje usta zimą wymagają szczególnej uwagi. Szybko pierzchną, pękają. Od jakiegoś miesiąca przebąkiwałam o balsamie do ust Nuxe z serii Reve de Miel. Mikołaj był na tyle sprytny, że ubiegł mnie w zakupie :)
 
 
Dobija dna mój ulubiony peeling do ust PAT&RUB w wersji pomarańczowej. Mój Mikołaj w tym wypadku również wykazał się sprytem i zaopatrzył mnie tym razem w wersję różaną.
 
 
 
 
 
Na koniec pomadkowo-lakierowo-cieniowe zakupy z Rossmanna, które odbyły się pod znakiem -40% na kolorówkę. Naustne to matowa Rimmel Lasting Finish Matte by Kate Moss w kolorze 104, lekka Maybelline Color Whisper  w kolorze 120 Petal Rebel i również lekka L'Oreal Rouge Caresse w kolorze 402 Hypnotic Red. Cień to dobrze znany i lubiany Color Tattoo 24H w kolorze On and On Bronze. Lakiery do paznokci to czerwień Rimmel Salon Pro z numerem 703 Rock N Roll, matowe glittery Wibo - złoto, które pokazywałam już TUTAJ oraz srebro, i na koniec kolorowy glitter z przewagą różu w kolorze Rockstar Pink  od Sally Hansen.
Trochę tego przybytku jest :) Znacie którąś z moich nowych propozycji kosmetycznych? Piszcie w komentarzach, chętnie poznam Wasze opinie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.