sobota, 14 grudnia 2013

Korres Oczyszczająca maska z wyciągiem z granatu

Jakiś czas temu, korzystając z kuponu gazetowego, nabyłam w Sephorze Oczyszczającą maskę z wyciągiem z granatu marki Korres w cenie około 30-40 zł. To moje pierwsze spotkanie z produktami tej greckiej marki, produkującej kosmetyki naturalne. Produkt skierowany jest do posiadaczek cery tłustej i mieszanej. Sucha skóra mojej twarzy w ostatnim czasie stała się bardzo kapryśna, szczególnie w strefie T. Dodatkowo mam kilka naczynek na policzkach, w związku z czym zrezygnowałam z peelingów mechanicznych na rzecz enzymatycznych. W celu bardziej dogłębnego oczyszczenia twarzy, jakoś tak intuicyjnie, stosuję rzeczony peeling enzymatyczny i kolejno maskę z glinką. Co z tego wyszło? Zapraszam na recenzję.
 

 
Produkt otrzymujemy w małej, bo 16 ml tubce z miękkiego plastiku. Ujście tubki zabezpieczone było dodatkowo przed macantami folią aluminiową, także duży plus dla producenta. Tubka umieszczona była w papierowym kartoniku ze wszelkimi niezbędnymi informacjami, także w języku polskim. Wygląd opakowania bardzo mocno przypadł mi do gustu.
Maska zawiera w składzie białą glinkę, która posiada właściwości ściągające skórę. Usuwa nieczystości oraz głęboko oczyszcza skórę, pozostawiając ją czystą i promienną. Ekstrakt z granatu, bogaty w tainy, zwęża pory i odnawia skórę. Cynk reguluje wydzielanie sebum, działa antybakteryjnie oraz przywraca równowagę tłustej skórze. Tyle od producenta. Co do zapachu to jest on bardzo delikatny, określiłabym go mianem kwiatowego. Wyczuwam go jedynie przy nakładaniu i zmywaniu maski. Maska jest biała. Bardzo przyjemnie nakłada się ją na twarz, przy czym zasycha dość szybko, w związku z czym traktuję twarz wodą termalną Uriage.

 

Tak jak wspominałam na początku, to moje pierwsze spotkanie zarówno z marka Korres, jak i z maską na bazie glinki. Powiem Wam, że chyba pierwszy raz w życiu tak mocno odczułam efekt działania kosmetyku. Otóż stosuję maskę zgodnie z zaleceniem producenta - raz w tygodniu, jakoś od połowy października. Maska wystarczyła mi na 8 użyć, myślę, że jeszcze na raz lub dwa wystarczy. Skóra po zastosowaniu kosmetyku jest rozjaśniona, a pory oczyszczone. Twarz absolutnie nie jest ściągnięta. Co więcej, drobne niedoskonałości szybciej się goją, a wydzielanie sebum w strefie T jest znacznie zmniejszone. Podkreślenia jednak wymaga, iż moja cera nie jest typowo tłusta, nie borykam się też z poważnymi niedoskonałościami, także nie wiem jak maska zadziałałaby w grupie docelowej. Polecam Wam bardzo tę maskę i jednocześnie zachęcam do stosowania masek z glinką. Osobiście jestem zupełnie zielona w tym temacie, ale o glince białej mogę już coś powiedzieć :) Nabyłam już kolejną maskę z glinką, tym razem marki Orientana, którą pokazywałam TUTAJ. Do tej Korresowej na pewno jednak wrócę - nabędę ją podczas promocji. Na uwagę zasługuje również bardzo przyjazny skład maski - nie znajdziemy tu m.in. składników pochodzących z przerobu ropy naftowej, silikonów, parabenów, glikolu propylenowego, PEGów, alkoholu.
 
Polecacie szczególnie jakiś konkretny produkt marki Korres? Chętnie poczytam również w komentarzach o Waszych ulubionych maskach oczyszczających na bazie glinki.
 
 

49 komentarzy:

  1. Maski Korres sa swietne, ja uzywałam rozjasniajacej z Vit C :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane odczucia odnośnie marki Korres. Miałam dwa kremy, peeling, podkład, puder i szminkę. Za rozsądną cenę można dostać te kosmetyki na Truskawce. No i oczywiście w Grecji ;) Z kolorówki jestem zadowolona, kremy mnie nieco rozczarowały, peeling śmierdział, ale działał super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info o Truskawce :) Smród można przeżyć, ważne są efekty końcowe ;)

      Usuń
  3. Ja mam glinkę zieloną naturalną, którą bardzo lubię, i spirulinę - obydwie dobrze działają na rozszerzone pory, na tłustą cerę i wypryski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że nie jest dla mojej cery. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam maskę różaną z tej firmy i była kosmicznie wydajna ;) Myślałam, że starczy na kilka razy a dzięki swojej gęstej konsystencji w postaci pasty starczyła mi na 6 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskę różaną też mam :) Póki co użyłam jej raz i na obecną chwilę nie mam zdania.

      Usuń
  6. Kochana ja polecam szampon do włosów z łupieżem i suchą skórą głowy pisałam o nim tutaj http://88kokosek88.blogspot.co.uk/2013/10/korres-szampon-do-wosow-z-upiezem-i.html.

    Ponadto polecam jeszcze krem na bazie jogurtu który okazał się dla mojej tłustej buzi rewelacją. Już wkrótce mam zamiar zrobic o nim oddzielny post. Na swojej półce mam jeszcze kilka produktów tej firmy i jak tylko je przetestuję na pewno dam znać jak się sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie :) Widzę, że Korres nieźle Cię wciągnął :)

      Usuń
  7. tyle ostatnio czytam o kosmetykach Korres a jakoś mi niespecjalnie do nich po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to podążać własną drogą ;)

      Usuń
  8. Ja również mam zamiar w niedługim czasie nakreślić kilka słów o niej u siebie. Lubię ją, ale tak, jak kiedyś Ci już pisałam, mam wrażenie, że działa na mnie nieco słabiej, niż kiedyś.
    Co do glinek ogólnie, to uwielbiam i nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji. Ostatnio moja cera ma się gorzej, a to jedna z rzeczy, która przychodzi mi na ratunek.
    Z gotowców mogę polecić Ci maskę oczyszczającą z Phenome (są dwie, do cery tłustej - tę polecam, bo używałam oraz wersja przeciwzmarszczkowa - tę poleca Obs, sama też mam na nią ochotę), albo maseczki czekoladowe Montagne Jeunesse :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zapoznam się w Twoją recenzją :) Dziękuję też za polecenie innych glinkowych masek :)

      Usuń
  9. Kosmetyki tej marki znam tylko z blogosfery.
    Sama nie stosowałam jeszcze żadnego.
    Ja zachwycam się maseczką z Lush - Cupcke.
    Pięknie oczyszcza moją twarz - to wręcz spektakularny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei Lusha znam tylko z blogosfery :) Zapamiętam sobie Cupcake :)

      Usuń
  10. moja cera też ostatnio coś kaprysić zaczęła i przydałoby się jej takie porządne oczyszczenie! taki glinkowy Korresik by jej pewnie do gustu przypadł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Marti tę maskę glinkową :)

      Usuń
    2. nie kojarzę by u mnie był Korres stasjonarnie dostępny, ale zainteresuje się jak będę w PL :)

      Usuń
    3. Mogę polecić Ci tę maskę i balsam (na etykiecie jest napisane mleczko) do ciała z różą chińską - świetnie nawilża i ładnie pachnie :)

      Usuń
  11. ja również nie miałam styczności z tą marką, ale stosuje glinki w czystej postaci na co dzień i bardzo je moja buźka lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj super! Muszé koniecznie wypróbowac :)
    lubié koressa, szczególnie ich krem jogurtowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam krem jogurtowy :) Maskę polecam :)

      Usuń
  13. Z chęcią bym spróbowała coś z Koress, czytałam dużo dobrego o kremie Wild Rose :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam również balsam do ciała w wersji Japan Rose :)

      Usuń
  14. Widzę, że Twoje pierwsze spotkanie z marką Korres wypadło lepiej niż moje :) Ja też kupiłam ich kosmetyk w październiku podczas jakiejś gazetowej akcji i niestety jestem bardzo rozczarowana. Mówię o kremie pod oczy z dziką różą - bardzo słabo nawilża, nie przynosi ukojenia, wbrew obietnicom producenta nie działa na cienie pod oczami. Bubel po prostu :(
    Nie skreślam jednak marki zupełnie, chciałabym jeszcze wypróbować kilka kosmetyków z ich oferty. Twoja recenzja maski jest bardzo zachęcająca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uuu, ja niedawno kupilem ten krem i jeszcze nie zaczełam uzywac:)

      Usuń
    2. Widze, ze opinie o kremie pod oczy sa skrajnie rozne...

      Usuń
  15. Z Korres miałam jedynie kilka produktów z kolorówki, które niestety trochę mnie zawiodły...
    Mimo to nie przekreślam tej marki i chętnie wypróbowałabym czegoś z pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Maseczka Korres brzmi ciekawie. Chętnie rozejrzę się za taką do cery suchej. A tę maseczkę z Orientany właśnie rozpoczęłam i jest przyzwoita:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że maska Orientany sprawdzi się również u mnie :)

      Usuń
  17. Z Korresa miałam kiedyś krem nawilżający z dziką różą, był świetny :)
    Maseczki nie znam. 16 g to baaardzo mało!
    Aktualnie używam oczyszczającej maseczki z Caudalie i bardzo ją sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam krem z dziką różą :) 16 g to mało, zgadzam się, ale wydajność jest w miarę. O masce Caudalie nie słyszałam, dzięki za polecenie :)

      Usuń
  18. mam szampon z wit e- lubię.
    mam krem z magnolią na dzien i na noc- uzywam od dwóch tygodni i przypadły mi do gustu.
    niedługo zaczne uzywac kremu pod oczy z wit c - na pewno zrecenzuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam wiele dobrego o ich maskach, muszę wreszcie spróbować, ale akurat ta chyba nie jest dla mojego typu skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem posiadaczką cery suchej i maska sprawdza się u mnie znakomicie :)

      Usuń
  20. Ciekawe jakby się u mnie sprawdziła, ja mam cerę tłustą, więc powinna być dobra

    OdpowiedzUsuń
  21. mam próbkę i muszę w końcu pokosztować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam :) Daj znać jak się u Ciebie sprawdziła :)

      Usuń
  22. Korres za mną chodzi ale nie mam go nigdzie stacjonarnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Z Korres mam balsam w słoiczku, który bardzo lubię. Pielęgnacji jeszcze nie próbowałam, ale ich maski mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie podczas promocji miałam kupić balsam w słoiczku, a padło w końcu na maski :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.