czwartek, 23 stycznia 2014

Soap&Glory The Breakfast Scrub

Zbierałam się do napisania tego posta dość długo, sama nie wiem dlaczego. Otóż jakiś czas temu trafiły do mnie trzy produkty marki niedostępnej u nas stacjonarnie, mianowicie chodzi o Soap&Glory. W grudniu pisałam o maśle Butter Yourself, które bardzo mocno polubiłam KLIK. Dziś przyszedł czas na recenzję peelingu The Breakfast Scrub. Zapraszam.
 

Peeling zamknięto w 300 ml słoiku z przezroczystego plastiku z różową zakrętką. Całość znajdowała się w tekturowej "opasce", na której umieszczono wszelkie niezbędne informacje o produkcie. Wygląd oceniam jako bardzo przyjemny dla oka. W składzie znajdziemy ekstrakt z bio cupuacu, banany, migdały, masło shea i miód. Zapach syropu klonowego umila stosowanie peelingu, choć ja niestety wyczuwam również nieco chemiczną woń przy zmywaniu preparatu z ciała. Wczoraj jednak doszłam do wniosku, że to może być zapach soli, która wraz z cukrem i zmielonymi ziarnami owsa odpowiada za złuszczanie martwego naskórka.
 
 
 
 
Peeling należy do kategorii bardzo ostrych, w związku z czym stosuję go przeważnie raz na tydzień. Produkt świetnie złuszcza martwy naskórek, a przy tym nie wysusza skóry, ale też nie natłuszcza jej zbyt mocno, w związku z czym po zabiegu peelingującym traktuje skórę odżywczym masłem. Scrub jest bardzo wydajny, mała ilość wystarczy na pokrycie nim całego ciała. Co ważne, cukier i sól nie rozpuszczają się zbyt szybko, w związku z czym możemy spokojnie raczyć się zapachem peelingu bez obawy o niedokładne złuszczenie martwego naskórka. Podsumowując, polubiłam bardzo ten peeling, ale z uwagi na to, że uwielbiam próbować nowości, aktualnie mam ochotę na wariant Sugar Crush oraz Flake Away oczywiście marki Soap&Glory. Znacie je?
 
Peeling kosztuje około 40-50 zł w zależności od miejsca.
  
INCI: Glycerin, Sodium chloride, Maris sal (Sea salt), Sucrose, Glyceryl stearate, Polysorbate 20, Caprylic/capric triglyceride, Butylene glycol, PEG-100 stearate, Hydrated silica, Avena sativa (Oat) kernel meal, Aqua (Water), Butyrospermum parkii (shea) butter, Parfum (Fragrance), Benzyl benzoate, Theobroma grandiflorum seed powder, Dipropylene glycol, Mel (Honey), Prunus amygdalus dulsis (sweet almond) seed extract, Musa sapientum (Banana) fruit extract, Benzyl alcohol, Phenoxyethanol, Denatonium benzoate, Benzoic acid. 

48 komentarzy:

  1. Chętnie bym tego zdzieraka zastosowała u siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie na zakupy via Internet marsz ;)

      Usuń
  2. lubię peelingowych brutali :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach Ty niedobra :P Ten naprawdę jest ostry jak cholewa.

      Usuń
    2. mrau brutalny i ostry, muszę go mieć :P

      Usuń
    3. :D mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu! Kup, kup koniecznie.

      Usuń
  3. miałam takie małe opakowanie peelingu soap i tylko sobie narobiłam smaka :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Już sobie wyobrażam ten zapach!
    I ta konsystencja też mi odpowiada.
    Kojarzy mi się z miodem lub karmelem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja faktycznie jest taka miodowa :)

      Usuń
  5. Nie miałam tego produktu niestety, ale widze że ma nieziemską konsystencję i pewnie jest super wydajny ; ) Zapach nieziemski ; )
    Zapraszam : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję : ) Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym wypróbowała produkty tej marki, choć peeling mógłby być dla mnie trochę za ostry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest bardzo ostry, także ostrzegam.

      Usuń
  7. Muszę skoczyć do jakiegoś Bootsa i zakupić w końcu ich scrub, na razie mam tylko żel pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz dobrze :) Bardzo żałuję, że w Polsce brak jest dostępu do S&G.

      Usuń
  8. Zazdroszczę takiego pysznego i rozkosznego śniadanka. Jak jest mocny zdzierakiem to wprost idealny dla mnie)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam i lubié... Szczególnie za zapach i za działanie , bo u mnie skóra po nim fajniutka była. Napewno go jeszcze kupie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam od S&G peeling Flake Away, uwielbiam go :) Butter Yourself też jest świetny, następnym razem na pewno wrzucę do koszyczka także 'śniadanko' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flake Away chcę wypróbować właśnie :)

      Usuń
  11. Lubię mocne zdzieraki:) Chętnie bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz moc, to Breakfast Scrub powinien przypaść Ci do gustu :)

      Usuń
  12. Swoją ostatnią recenzją Szpilka mnie do niego zachęciła, a teraz Ty upewniłaś mnie, że chcę go wypróbować :> O Sugar Crush nie słyszałam, Flake Away jest mi bardziej ze słyszenia znany. Muszę przyznać, że żyłam w przekonaniu, iż S&G ma w ofercie tylko ten jeden, sztandarowy peeling Flake Away właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. S&G ma w ofercie kilka peelingów, Flake Away jest chyba najbardziej popularny :) The Braekfast Scrub polecam serdecznie i proponuję Ci jak najszybciej otworzyć przesyłkę z próbkami :D

      Usuń
    2. Serio? Ale się cieszę :D:D No to jeszcze bardziej się doczekać nie mogę! Poczekać muszę, aż choróbsko mnie opuści, a nos będzie mógł chłonąć te zapachy, którymi tak zachęcacie :D

      Usuń
    3. Serio, serio ;) Choróbsko paskudne długo Cię trzyma :/ No nic, masz w takim razie motywację do wyzdrowienia :)

      Usuń
  13. O kurczaczek, fajny! I jaka piękna nakrętka! Tylko ta sól... Mam wiecznie spierzchnięte, popękane i podrapane ręce. Mam taki jeden świetny ekopeeling z różnymi olejami i pięknie pachnący i w ogóle, ale zawiera duuużo soli. Auć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z solą może być różnie, może szczypać na przykład.

      Usuń
  14. Podczas tegorocznych ferii będę mogła zakupić coś z tej marki, więc pomyślę nad tym peelingiem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ogromną ochotę na ten śniadaniowy peeling. Z S&G mam Scrub'em and Leave'em i jestem nim rozczarowana. Jest zbyt parafinowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Scrub'em and Leave'em czytałam same kiepskie opinie niestety. W Breakfast Scrubie na szczęście nie ma parafiny :)

      Usuń
  16. mam firmę pod ręką, ale jakoś mnie nie korci;)
    Fajnie, że Ci służy:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. pewnie przepięknie pachnie:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2014/01/favorite-patterns.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Pewnie też wypróbuję o ile dorwę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na allegro można go kupić, także nie jest tak źle :)

      Usuń
  19. Chyba mam jego mini wersję... Rozczaruję się jeśli okaże się inny, bo uwielbiam takie zdzieraki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak się u Ciebie sprawdził :)

      Usuń
  20. Ostatnio siostra mi przysłała z Anglii mini zestaw kosmetyków Soap&Glory, jest wśród nich także peeling, ale nie pamiętam czy ten sam. Później aż sobie sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mimo mojego średniego przekonania do ich kosmetyków, to od kiedy słuchałam w filmiku Zoelli o wersji Sugar Crush, to pewnie ja właśnie na nią się skuszę. Flake Away miałam miniaturę i byłam na nie. Nie podszedł mi nie tylko scrub sam w sobie, ale i jego zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czaję się aktualnie na Sugar Crush :) Jaki jest zapach Flake Away? Słodki czy świeży?

      Usuń
    2. Miałam go już pół rok temu, więc musiałam się posiłkować moją notką i z tego, co pamiętam i co tam o nim napisałam, to kosmetyki w różowych opakowaniach, które miałam od nich, miały dla mnie mydlano-różany ny zapach, ale aromat Flake Away był przyjemniejszy i bardziej owocowy. Jednak mimo wszystko na pewno bardziej słodki, niż świeży.

      Usuń
    3. Dzięki za info ;) Tak czy siak mam na niego ochotę.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
SZABLON BY: PANNA VEJJS.