Dziś, jak to przy niedzieli przystało, szybki post lakierowy. Essie Rapsberry, bo o nim mowa, na pierwszy rzut oka wydał mi się podobny do słynnego Watermelon. Jednak przy bliższym porównaniu między tymi dwoma kolorami jest znaczna różnica, choć można powiedzieć, że są z jednej rodziny :) Raspberry jest ciemniejszy od Watermelon o jakieś dwa, trzy tony i lekko wpada w purpurę. Kryje równie dobrze, co jego arbuzowy kolega. Swój egzemplarz nabyłam w sklepie nocanka.pl, ale z tego co się orientuję, to Raspberry jest w stałej ofercie. Lubię czasem zmienić letnie pastele na dłoniach na coś bardziej soczystego i zdecydowanego. Mnie się bardzo podoba, a Wam?